Miesięczne archiwum: luty 2009

Spotkanie z Julcią

Dzisiaj spędziliśmy wesoło dzień bawiąc się z Julcią. Julka przyjechała do Warszawy i jeszcze tu pobędzie. Byliśmy na spacerze w lesie, korzystając z tego ,że leży jeszcze śnieg wzięliśmy sanki.  Na polanie stały dwa bałwanki bez głów , więc pracowicie ulepiłyśmy kule i Julcia oblepiła je śniegiem. Maks pierwszy raz jechał na sankach, a Julcia dzielnie go podtrzymywała… Zresztą sami zobaczcie!

Julcia i Maks na sankach. Maks jechał też w wózku, (śnieg leży już tylko na leśnych ścieżkach, na chodnikach już nie) Julka pomagała mi pchać wózek, śnieg był grząski i nie było łatwo… Maks czeka , aż ulepimy kule i sam też lepi kulki i rzuca… Śnieg jest lepki i mokry… Po powrocie ze spaceru czas na rysowanie… Mateusz oglądał z Julcią  bajkę o Muminkach…

Maks i domek

Maksio dostał domek dla kucyka Pony. Kucyk się nie spodobał, ale domek – Tak, dla laleczki Duplo. Taki mały domek wyzwolił w naszym synku wiele emocji…

Oto domek dla ciebie laleczko…

Fajna zabawa nawet dla chłopca!

Czar muzyki

Maksio jest bardzo muzykalnym dzieckiem. Zawsze jak słyszy muzykę – podryguje w jej rytm, a jeśli nie może potańczyć, to przynajmniej tańczą jego lalki. Maksia lalka Jasio tańczy przy muzyce z płyty CD (ERA the best of…) Do Jasia dołączyła Małgosia. Po tańcach czas na obiadek… Maksio lubi gnieść ciastolinę i tak przygotowaną podjada! Inaczej ma się sprawa z masą solną. Nie ma kuszącego zapachu, no i czasem przykleja się do palców…to nie jest to co ciastolina! Można kroić nożem… Można zrobić dziadka- bałwanka… Można zrobić ślimaka, ale jak mama powkłada oczy i czułki, Maks zaraz  je wyjmuje z masy solnej… Po uformowanym ślimaku została tylko fotografia i palce w masie solnej…a fe! Po pracowitym dniu czas na sen. Śpi i myśli.

Zabawa w teatr

Na dworze piekny śnieg, a my leczymy się w domu. Dzisiaj Maks miał wizytę u lekarza rehabilitacji w rejonie, który miał ustosunkować się do zaleceń lekarza rehabilitacji z Lindleya, a więc zalecić Maksowi jakąś rehabilitację w związku z chorobą Perthesa. Niestety choroba „usunęła” nas z kolejki i oczekujemy następny miesiąc….Uwielbiam naszą rzeczywistość leczniczą …. Na szczęście Maks o tym nie wie, że znowu czeka w kolejce do lekarza. On się czuje już dużo lepiej. Trzy miesiące bez chodzenia spowodowały, że  ból, który pewnie odczuwał przy chodzeniu i do którego się przyzwyczaił – minął. Więc jak tylko może to staje i rusza… Nie słucha moich poleceń – siadaj!!! Uśmiecha się szelmowsko i patrzy na ile mu pozwolę…A ja nie pozwalam…Choroba Perthesa trwa przeciętnie 3 lata!!! Ale dosyć smutków. Maks wypatrzył dzisiaj teatrzyk i pokazał gestem, że chce konia, więc dostał konia i to co już zostało pomalowane.

Rozstawiona scena teatrzyka. Tak szybko ruszam laleczką, że znika…(przynajmniej na zdjęciu) Tu mam rycerza – patrzcie co za mina – i damę jego serca! Praca aktora z lalkami jest niezwykle emocjonująca. Wyzwala tyle emocji…nawet tych niewyartykulowanych.. Rycerz próbuje wsiąść na swojego dzielnego rumaka. Scenka damsko męska z przymróżeniem oka… Scenka nabiera tempa i wymyka się spod kontroli … (obyczajowej) Bezpieczniej jest wsiąść na konia i odjechać…( w siną dal) Jak pomyślał, tak zrobił. Po drodze spotyka krasnala…oj będzie się działo… A tu okazuje się, że krasnal wymusił tylko pożegnanie – czule żegna się z dziewczyną …i z  resztą. KONIEC

Zabawy na siedząco

Maks przechodzi właśnie drugie zapalenie oskrzeli. Pierwsze miał miesiąc temu… Muszę mu jakoś zorganizować zabawy, żeby zbyt długo nie oglądał ulubionych piosenek z Bollywoodu. Bawimy się w raz dłużej, raz krócej w zależności od tego, na jak długo Maks potrafi skupić się na tym co robimy.

Maks lubi bawić się klockami Duplo – szczególnie figurkami… Budujemy łazienkę, w której Maks sadza na sedes babcię lub dziadka… Układanki, wkładanki cieszą się bardzo krótkim czasem uwagi. Dobre wkładanki , to miękkie wkładanki, które można spróbować… Miękkie kształty z pianki na magnesach służą do układania szlaczków na metalowej podkładce. Przy okazji można poćwiczyć rozpoznawanie kształtów i kolorów… Tu zabawa – piosenka .  5 małych , głodnych misiów siedziało na kanapie i jadło bardzo smaczne ciastka. Jednego woła mama, poszedł jej trochę pomóc , zostały 4 głodne misie…. Czasem muzykujemy…dwoma paluszkami… …Jednym paluszkiem… Maksio lubi lalki. Patrzy jak „chodzą” i coś tam sobie mruczy… Maks lubi różne dzwięki… Oto zabawa z bratem „Herbatka u lady Katarzyny de Bourgh”. Marcin ma dwie „ulubione Damy”, które na kartach swoich powieści umieściła Jane Austen. Obie są swoimi przeciwieństwami… druga ulubienica nazywa się Lady Bertram. Można tak pić i pić… Maks ma swoją lalkę – Tolka. Kiedys woził ją w wózku ( model wózek na zakupy), teraz wózek jest schowany i trzeba bawić sie w jednym miejscu… Herbatka dla Tolka. Karmienie łyżeczką… Maks rzadko bawi się autami, chociaż ma super betoniarkę od Busia z Kielc!

Z wizytą u Amelki.

Dzisiaj byliśmy z Maksem u jego koleżanki Amelki. Chociaż Amelka i Maks znają się dość dobrze, to jednak trzeba było trochę czasu, żeby się ze sobą oswoili…Bardzo fajnie spędziliśmy czas, razem zjedliśmy obiad.

Na fotelach” komentowanie” Świata Elmo… Mama Amelki rozłożyła dzieciom namiot… Jakie masz ładne włosy Amelko… Można było się zrelaksować…Wygodnie Ci? Amelka i Maks mają tę samą pasję – lubią oglądać książki… Maksio wiele czasu spędził przy kuchni jego marzeń… Telefon do Ciebie Amelko… Halo, halo…. Kto teraz ja czy ty? Potrafimy być zgodni i razem bawić się! Maksiu nie kombinuj, nie wolno ci chodzić!

Zajęcia u „Bardziej Kochanych”.

Dzisiaj byliśmy na masażykach w Stowarzyszeniu Bardziej Kochani. Maksio spotkał swoje koleżanki i nowego kolegę Kacperka. Tematem przewodnim zajęć był śnieg.

Maksio czeka na rozpoczęcie zajęć… Maksio i Kacperek… Maksio prezentuje mamie Amelki nową figurę kołyskę. Kacperek, Maksio i Małgosia… Po zajęciach Maksio i pani Karolina… Czas na małe conieco… Apetyty dopisują… W domu Maksio obejrzał sobie książeczkę kulinarną, którą dostał w Stowarzyszeniu pt ” Bez stresu ze smakiem na zdrowie – dania dla Bardzo Kochających jeść” napisana przez dr n. med. Agnieszkę Jarosz. Bardzo ładne zdjęcia i wszystkie dania wręcz zachęcają do wypróbowania. Dania mięsne ” przykuły” uwagę Maksa…