Dzienne archiwum: 24 września 2010

Maksio już w domu

Wyszliśmy dzisiaj do domu po wczorajszym zabiegu sprowadzenia prawego jądra do moszny. Zabieg trwał 45 minut. Maksio był obolały i dostawał środki przeciwbólowe. Byliśmy od 13 na sali pooperacyjnej i od 17 Maks mógł już pić wodę. Niestety zwracał ją chociaż wypił mniej niż 80 ml. Dostał więc środek przeciwwymiotny. Generalnie odmówił spania w łóżeczku i spał najpierw na moich, a potem na taty kolanach. Mimo narkozy nie zsikał się w pieluchę tylko robił na sedes. Mieliśmy skierowanie na podcięcie migdałków bocznych, zreperowanie rozszczepu podśluzówkowego i jako ostatnie wnętrostwo prawostronne. Lekarz, który podjął się tak skomplikowanego zabiegu złamał nogę, więc po przyjęciu do instytutu skonsultowała Maksa pani docent – foniatra. Stwierdziła, że migdałki nie są aż tak przerośnięte i nie trzeba ich podcinać. Na moje sugestie, że żle oddycha w czasie snu , sprawdziła stan trzeciego migdałka i ile jest przestrzeni wokół niego. W tym celu znieczuliła miejscowo prawy otwór nosowy, przez który potem wprowadzała wziernik . Maks oczywiście płakał, więc pani docent wycofała się na ten czas. W czasie wprowadzanie wziernika stwierdziła, że ma za wąskie przewody nosowe, ale nagrała na płytę dvd to co zobaczyła i potem mi wszystko pokazała.Maksowi z nosa poszło trochę krwi, zaczął ruszać rękami, gestykulował…Pani docent odetchnęła z ulgą i powiedziała – myślałam , że mnie uderzy, a on delikatnie dotknął mojej ręki! Po zabiegu, siedziałam z Maksem na sali i słuchałam jak oddycha. Był zachrypnięty, a ja nadąsana, że właściwie to zrobili mu nie ten zabieg, po który przyszliśmy. Nadal nie wiem co z tym rozszczepem? Jak mały jest…i co z nim dalej? Dzisiaj na obchodzie powiedziałam, że Maks ma kłopoty z oddychaniem i bezdech senny. I dowiedziałam się, że jak będziemy mieć diagnozę, że Maks ma bezdech, to mu to w instytucie zoperują. – I w tej jednej narkozie możemy mu usunąć zmarszczki nakątne- dodała pani profesor – to polepszy jego odbiór przez rówieśników w szkole, a co za tym idzie poprawi i jego samopoczucie. Powiedziałam, że Maks pójdzie do szkoły specjalnej i ten zabieg nie będzie mu potrzebny, ale nie przekonałam tym pani profesor. I tak właśnie zastanawiam się koniecznością zabiegów chirurgicznych. Przy obecnych możliwościach można zrobić prawie wszystko. Już dwa lata temu znana audiolog, zaproponowała nam , żebyśmy się zastanowili, czy nie poszerzyć chirurgicznie kanałów słuchowych Maksowi, żeby lepiej słyszał, ewentualnie zaopatrzyć go w aparaty słuchowe. Wtedy wybraliśmy to drugie… Prawdopodobnie zapiszę Maksa na monitorowanie snu w kierunku bezdechów sennych w Szpitalu Bielańskim. Warto przeczytać o tym jakie są wskazania do badań polisomnograficznych Szpital2 Maks w świetlicy bawi się „groszkową” laleczką czekając na konsultacje u foniatry. Szpital1 Maksio dzisiaj rano w trakcie pojenia wodą, przed obchodem.