Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

Wieczór z szalonymi laborantkami

Od jakiegoś czasu myślę o przygotowaniu prostych doświadczeń dla Maksa . Ja myślę, ale szalone laborantki w Rowach przygotowały proste eksperymenty z tego co można kupić w sklepie spożywczym. Ocet, soda, barwniki spożywcze, atrament, mąka ziemniaczana i oczywiście woda!
To był bardzo ciekawy pokaz, choć może Maks jeszcze nie potrafił tego docenić!
lab1
Pierwszy pokaz

Okazuje się, że na balonik napełniony wodą, który nie chce przejść przez szyjkę butelki, jest prosty sposób, który sprawia, że taki balonik prawie wskakuje do środka butelki.

Wkładamy do butelki zapalony, namoczony w spirytusie gazik. Zatykamy balonikiem z wodą szyjkę butelki. Płomień gaśnie, powstały gaz się ochładza natychmiast, tworzy się podciśnienie, które wciąga  korek (wodę w baloniku).
Drugi eksperyment

Kolorowa piana powstaje kiedy na sodę spożywczą (NaHCo3) działamy octem (CH3COOH). Wydziela się dwutlenek węgla (CO2) który tworzy pianę. Barwnik spożywczy dodany jest dla zwiększenia efektu wizualnego.

Trzeci pokaz

W tym eksperymencie wykorzystujemy to samo zjawisko fizyczne co w pierwszym, czyli nagle ochłodzenie gazów. Tworzy się podciśnienie i wciąga wodę do słoika

Czwarta zabawa z cieczą, nie cieczą

Ciecz nieniutonowska robimy mieszając mąkę ziemniaczaną z wodą, tak, żeby można było ugnieść z tej masy kulkę. Kiedy przestajemy ściskać kulka skrobiowa natychmiast rozpływa nam się w ręce.

A tak Maks bawił się cieczą nienewtonowską
lab3

Wieczór z papugami

Jest tak, że zwykle z pobytu nad morzem wspominamy jaka była pogoda,  temperatura wody, powietrza…A więc pogoda była wymarzona na plażowanie, ale ile można siedzieć na plaży? Temperatura wody zwykle wynosiła 13-14 C raz tylko woda była cieplejsza: 17C

plaza1Maks i rekin. Na szczęście dmuchany!

plaza2Spotkania z rekinem ciąg dalszy- rób to co ja!

plaza3Mama Alka wykopała dzieciom piaskowe ławeczki!

plaza5To chyba ten dzień kiedy po 17 stopniach następnego dnia znowu było 13. Maks wziął koło i miał nadzieję, że zamoczy się tak jak poprzedniego dnia. Niestety okazało się, że w wodzie morskiej  4 stopnie mniej, to bardzo duża różnica…

Później mieliśmy wieczór z papugami i królem Julianem.

papugi1Papugi były kolorowe i zjawiskowe i okazało się, że to poddane Króla Juliana.

papugi2Tańczyliśmy razem z papugami.

papugi3A potem dzieci krabami karmiły króla Juliana.

kj

 

 

My wspominamy jakie atrakcje przygotowały dla nas szalone laborantki.

Maks w sea parku w Sarbsku

18 lipca pojechaliśmy na wycieczkę do sea parku żeby zobaczyć foki. Pogoda była upalna, ale autokar był z klimatyzacją. Natomiast na miejscu o cień było trudniej. Maks niestety nie był zainteresowany fokami. Może dlatego, że w czasie pokazów karmienia, trudno było się dopchać do basenu.  Natomiast place zabaw bardzo przypadły mu do gustu…

IMG_9911Zostaliśmy powitani nad morzem.

sp1Idziemy po bilety wstępu.

sp2Alek chyba liczy zęby rekina, a Maks się rozgląda… Naprawdę jest tu sporo atrakcji i nie wiadomo gdzie pójść najpierw.

Najbardziej podobało się Maksowi w Gaju Małego Pirata na Galeonie Wodnik. Wcześniej wybrał sobie w sklepie z pamiątkami adekwatne nakrycie głowy.

sp3Kierunek – Galeon Wodnik!

sp5Armata, ale jakaś mała…

sp6Kapitan Maks schodzi pod pokład, a tam zamiast galerników – plac zabaw!

sp7Maks wsiadł w auto trochę za małe i trzeba go było z niego wyciągać, gdyż sam nie dał rady się wyswobodzić!

sp8Inne atrakcje już były dostosowane do jego wzrostu i wagi. Pod pokładem galeonu jest przyjemnie chłodno i dzieci nie chcą stamtąd wychodzić!

Po jakimś czasie jednak udało się pirata Maksa skłonić do opuszczenia galeonu.

wsp1

Poszliśmy zobaczyć jak jest na wraku statku, który wraz z załogą  zatonął tak dawno, że nikt już nie pamięta kiedy…

sp1Tak wygląda wrak, który osiadł na dnie morza do góry dnem i ma przechył na prawą burtę…

sp2Maks wszedł do środka i poczuł się niepewnie, przechył zrobił swoje. A do tego słychać było dźwięki skrzypiących desek, które pod naporem wody mogą lada chwila popękać!

wgoreMaks jednak nie dał rady wejść na górny pokład. Widmo rychłej katastrofy zmusiło go do opuszczenia statku widma.

ucieczka1Tak więc Maks dał drapaka, ale ja nie! Weszłam na górny pokład żeby zobaczyć kapitana tego statku, a raczej to co z niego zostało!!!

goraPrzypominam że okręt leży do góry dnem, stąd też wszystko co tu jest, znajduje się do góry nogami!

szkil1To zdjęcie specjalnie odwrócone , żeby można było bliżej przypatrzeć się kapitanowi. Może ktoś z Was rozpozna go po kształcie czaszki?!

biblioTu jego biblioteka, aż dziwne, że książki nadal stoją na półkach!

Zeszłam na dolny pokład, żeby zobaczyć innych marynarzy , a raczej to co z nich zostało…

szk2Niektórzy z nich wyglądają jakby nadal robili to co przed katastrofą…

szk4Inni śpią . Na pewno już na zawsze.

zzzaMaks czekał  za  wrakiem i przez okno patrzył, czy już wracam.

Trzeba przyznać autorom tego wraku, że odtworzyli okręt z dużą fantazją i klimatem…

sp10Kapitan Maks poszedł szlakiem miniatur polskich latarni morskich. Latarnia po prawej, latarnia po lewej…

latarnie Potem zajrzał jeszcze na park linowy i przeszedł  go!

linyNo to w drogę! Zupełnie jak na okręcie kiedy więźnia się  stawia na desce…

nurekMaksowi bardzo spodobał się nurek. Koniecznie chciał z nim posiedzieć, a może i pogadać?

matwaW sea parku wiele jest odtworzonych zwierząt morskich w naturalnych rozmiarach. Jest też kino, w którym można przeżyć atak rekina prawie na żywo!

I oczywiście przypatrzeć się co potrafią  zrobić foki za kawałek ryby!

Wspomnienia z poczatku turnusu

Przyjechaliśmy w niedzielę 13 lipca na kolację. Było pochmurnie i przyjemnie chłodno. W poniedziałek padało i plaża była taka jaką lubimy najbardziej – pusta.

r1r2Amelka w tym roku miała pokój na drugim piętrze. Z balkonu widać było morze. Deszcz padał, a Amelka z Maksem tańczyli na balkonie. Czasem Maks wystawiał rękę i chlapał na nią deszczówką. Jak widać dzieci przy każdej pogodzie potrafią się cieszyć!

r3Oni lubią bawić się w – „rób to co ja” i chociaż oboje nie mówią, to jednak świetnie się dogadują.

r7Masz „brykę” – masz dziewczynę…

r5 
Masz brykę, każdy chce się z tobą przejechać. Maks miał wydrukowane podobne zdjęcie z zeszłego roku. Na początku wakacji stale je nam pokazywał, no i jak pojechaliśmy do Rowów, to mógł z nami pojeździć po okolicy i zrobić w „city” zakupy.

Od 15 lipca aż do końca turnusu świeciło nam słońce.

r1Po śniadaniu zabawy na placu za „Albatrosem”. Wszystkie zabawki na plac zabaw przywozi Stowarzyszenie Bardziej Kochani, gdyż właściciel ośrodka nie chce inwestować w coś takiego.

pos1Na plaży natomiast odbywał się chrzest turnusowiczów i trzeba się było pokłonić Posejdonowi. Świtą Posejdona były super dorodne ni to dziewczyny, ni to ryby…

pos2Maks przeciskał się przez niebieski tunel, żeby dotrzeć do króla mórz.

pos4Dał radę! Już blisko, coraz bliżej celu…

pos5Niebieski dywan prowadzący przed oblicze władcy mórz!

pos6Co tam sobie powiedzieli, to dla nas wszystkich pozostanie tajemnicą!

pos7

W każdym razie Maks dostąpił zaszczytu stukania trójzębem razem z Posejdonem.

Po kolacji, w oczekiwaniu na ognisko, zabawy z piłką…

siatka1Zespołowe gry, a także statystowanie przy siatkówce, były ulubionymi zajęciami Maksa.

ognn1Siedzimy i czekamy na pojawienie się piratów!

ogn2Piraci przybyli i na miecze się z nami zmierzyli!!!

Z przyrodniczych niespodzianek i w tym roku spotkaliśmy tu małego węża.

waz1waz2

Wspomnienia z turnusu w Rowach 13-26 lipca 2014

Kolejny turnus organizowany przez Stowarzyszenie Bardziej Kochani już za nami. Jak zwykle mieszkaliśmy w Albatrosie ( kilkadziesiąt metrów spacerkiem do morza), jak zwykle byli nasi dobrzy znajomi, ale poznaliśmy też kilka nowych osób. Jak zwykle dobrze spędziliśmy czas.  Plażowaliśmy  się umiarkowanie, chociaż pogoda była słoneczna całe 11 dni. Byliśmy na dwóch wycieczkach: w sea parku i w Osadzie Burego Misia. Braliśmy udział w zabawach i przedstawieniach organizowanych przez Kadrę Turnusu, wspieraną przez starsze rodzeństwo uczestników. Dobrze odpoczęliśmy i mamy wiele miłych wspomnień.

Środa z Mają

,Maja przyjechała dziś do  Warszawy odebrać swoje wkładki do butów  i przy okazji odwiedziła Maksa. Było bardzo gorąco, więc zabawę rozpoczęli od łowienia kaczek w baseniku.

maja1maja2Słonce mocno grzało, ale im to nie przeszkadzało.

maja4Przy objedzie Maks stale coś tłumaczył na migi koleżance.

maja5Maja wolała zupę, Maks pizzę…

maja6Bawili się razem…

maja7Maja dokładnie zbadała Maksa…

maja8Maks sam odwrócił się, żeby osłuchała go dokładnie…

maja9Na koniec badania Maja zajęła się grzywką Maksa.

mamaMaja chętnie wzięła się do rysowania i po chwili narysowała mój portret! W tym czasie Maks rozmawiał sobie przez telefon.

,Tak wygląda rysunek Maji

portretMój portret, okazał się w końcu , autoportretem Maji…

majata…lekka, zwiewna postać tańcząca na płatkach jakiegoś kwiatka!