Miesięczne archiwum: Marzec 2016

Wielka Sobota AD 2016

Od samego rana lało… Dopiero około jedenastej ciągły deszcz zamienił się w pokapywanie i za chwilę zniknął. Wsiedliśmy zatem w samochód i pojechaliśmy z wielkanocnym koszyczkiem na Bielany aby poświęcić pokarmy na świąteczny stół. Do ks. Wojtka przychodzimy od wielu lat i nie zamierzamy zrezygnować z tej tradycji, pomimo że mieszkamy po drugiej stronie Wisły – w innej diecezji. Pięć lat temu mieliśmy do kościoła pokamedulskiego piętnaście minut spacerkiem. Dzisiaj – piętnaście minut, ale samochodem. Nie zraża nas to!

ws01

Jeszcze schody są mokre, ale już nie pada – stoimy przed drzwiami do bielańskiej świątyni.

ws02

Przed wejściem do Podziemia Kamedulskiego, gdzie rok w rok urządzany jest Grób Pański i gdzie ksiądz Wojtek święci pokarmy. Widzę, że BHP w kościele też obowiązuje :)

ws03

Oto i Grób Pański. Strzegą go rycerze z grupy rekonstrukcyjnej. Mają prawdziwe zbroje, miecze i tarcze. Wokół zielona, prawdziwa trawa. Obok rycerzy, słabo widoczne, wejścia do grobowców zakonników kamedulskich.

ws04

U księdza Wojtka jak zawsze tłok. Stół już zastawiony koszyczkami i ksiądz Wojtek błogosławi: jajka, chleb, kiełbasy, ciasta… Uważnie patrzę, czy woda święcona wpadnie do mojego koszyka.

ws05

Gdzie rycerze, tam i Damy! Poprosiłem o zdjęcie z Damą z historycznej grupy rekonstrukcyjnej. Ma na sobie strój skrojony według najnowszej mody… z XVI wieku.

ws06

A na koniec  – niespodzianka! Spotykamy przyjaciół z Zakątka 21: Monikę, Martina, Ninę i Lilę. Z lewej strony mój brat – Mateusz.

Życzę wszystkim odwiedzającym mój „zakątek” wszelkich Łask Bożych i trwania w prawdziwej Bożej Radości przynoszonej nam przez Zmartwychwstałego Pana Jezusa!

Edward Lutczyn (i ja!) w Samsonowie

Tuż przed wyjazdem, w piątek 11. marca, załapałem się na spotkanie ze znanym rysownikiem – Edwardem Lutczynem. Pan Edward został zaproszony przez właściciela „Polaniki”  i miał spotkanie w nowoczesnej bibliotece w Samsonowie – miejscowości leżącej o 10 minut jazdy od ośrodka. Na trasie mignął nam wiekowy dąb Bartek, a w samym Samsonowie – zabudowania historycznej huty żelaza.

Chwilę czekaliśmy na rozpoczęcie spotkania – jestem ja, Mama, Pani Lidia z dwójką dzieci, sąsiedzi z Polaniki… Zanim się zaczęło sala była pełna.

lutczyn01

Zanim Pan Edward zaczął rysować, opowiedział nam trochę o sobie. Jak to nie dostał się na ASP, jak przez 6 lub 7 lat przedzierał się przez 2 lata studiów na krakowskiej AGH. Powiedział też, że nad swoimi ilustracjami pracuje przez wiele godzin i nie mógłby być rysownikiem gazecie, gdzie trzeba „rach-ciach” coś na szybko „wyprodukować”.

lutczyn02

Okazało się, że rysunki będą dzisiaj powstawały w tandemie – będzie dwóch autorów: ktoś z publiczności i Pan Edward. Pierwszy zgłosił się Tobiasz. Startując z pierwszego rzędu miał blisko do tablicy.

lutczyn03

I zaczęli razem rysować – ma to być zwierzę i w dodatku do góry nogami. A kto pierwszy zgadnie co to za zwierz dostanie… Nagrodę!

lutczyn04

I ktoś już zgadł – i to nie ja… To oczywiście wielki słoń stojący na głowie!

lutczyn05

Teraz już słoń stoi na nogach – z podpisami dwóch autorów.

lutczyn06

Kolejny zwierzak został szybko rozszyfrowany! Wy też już wiecie co to?

Potem Pan Lutczyn narysował plakat, o którym sobie wyobraził, że wisi w przychodni zdrowia (oj znam te korytarze z plakatami). Mówił, że tak długo rysuje, a na spotkaniu rach-ciach i… gotowe!

lutczyn07

Jeszcze tylko napis i wszystko jasne.

lutczyn08

Na koniec zrobiłem sobie zdjęcie z kolekcją ilustracji bohatera wieczoru – wychodziłem trochę wcześniej, przed zakończeniem spotkania.

lutczyn09

A w drodze do szatni spotkałem husarza i nie odmówiłem sobie uwiecznienia w takim historycznym  towarzystwie.

lutczyn10

Tata spojrzał groźnie, ale ja i tak dotknąłem, czy aby zbroja prawdziwa… Dziękuję za przyjemny wieczór w Samsonowie. Fantastycznie jak ktoś tak rysuje! Może kiedyś ja…

A o tym spotkaniu potem przeczytałem w materiałach Radia Kielce i Telewizji Świętokrzyskiej. Fajne zdjęcia i nic nie pokręcili. Tak było!

Co robię na turnusie w „Polanice”?

Jestem już tydzień w „Polanice” i… Każdego dnia ciężko pracuję (a miał to być wypoczynek – słyszycie rodzice – wypoczynek!). Wstaję przed ósmą, idę coś przegryźć na śniadanie (zawsze czekolada z mlekiem!) i ruszam na zajęcia. Najpierw pędzę na ćwiczenia (rodzice nazywają to integracją sensoryczną) do Pani Renaty.

si

Za chwilę przechodzę do stajni na przejażdżkę po lesie. O – konie już są wyprowadzone.

konie0

Po półgodzinnej jeździe w terenie wracam zmęczony do ośrodka…

konie

I znów nie mogę wypocząć, bo za chwilę mam zajęcia z Panią Lidią.

pedagog

Tak oto „dotrwałem” do obiadu, po którym czeka mnie odrobina kosmicznej technologii – terapia ręki z wykorzystaniem bezprzewodowych rękawic.

reka

Każdy palec mam podłączony i widzę na ekranie co też ta moja ręka wyprawia…

reka1

Podnoszę ciężary – to strasznie męczące! Dzisiaj pobiłem rekord – utrzymałem sztangę przez 46 sekund nad głową.

Już trzecia i koniec pracy. Teraz to tylko rozrywka – Pani Ania śpiewa ze mną karaoke.

karaoke

A teraz ja sam – mi to najlepiej wychodzi :))

karaoke1

W „Polanice” po raz drugi

W zeszłym roku odwiedziliśmy razem z przyjaciółmi ze stowarzyszenia „Bardziej Kochani” nowy ośrodek rehabilitacyjno-wypoczynkowy „Polanika„. W tym roku wybraliśmy się do „Polaniki” wraz z grupą rodziców ze stowarzyszenia „Zakątek 21„. Wyjechaliśmy w piątek (4. marca) późnym popołudniem i ledwo zdążyliśmy dojechać przed dziewiątą wieczorem. Niestety – tak jak rok temu (w maju) tak i teraz – pomiędzy Szydłowcem a Skarżyskiem Kamienną trwają „nieustające” roboty drogowe i jedzie się upiornie…

Tym razem mieszkamy w głównym budynku – inaczej niż poprzednio, gdy nocowaliśmy w jednym z domków. Mamy pokój nr 17 – niezwykle wygodny i przestronny. Generalnie, warunki w „Polanice” są doskonałe. A od ostatniego pobytu prace nad końcowym kształtem ośrodka postępują! Trwa największa inwestycja – basen-oceanarium… To wyzwanie nie lada!

Pierwszy dzień (sobotę) rozpoczęliśmy od śniadania.

sniadanie

 

Po posiłku tata udał się na masaż na fotelu. Wytrzymał chyba pół godziny!

fotel

 

Ja tymczasem poszedłem do sali zabaw i czekałem na koleżanki i kolegów z naszej grupy…

zabaw0

 

O już przyszli i razem szalejemy w labiryncie.

zabawa1

 

Jeszcze przed obiadem poszliśmy do stajni przywitać się z konikami i pomóc w ich oporządzeniu.

kon

 

A po obiedzie grałem w ping-ponga (z tatą)…

pingpong

 

W piłkarzyki z Kasią i Niną…

pilkarzyki

 

Przyglądałem się też baaaaardzo skomplikowanej grze.

przygladam

 

Potem wyszliśmy na spacer i sprawdziłem, czy to rzeczywiście jeszcze resztki śniegu.

snieg

 

Wytrwale ćwiczyłem na siłowni na wolnym powietrzu.

zabawa2

 

Zwiedziłem niesamowity park miniatur architektury małopolskiej i świętokrzyskiej.

miniatury

 

I zobaczyłem taką tablicę informacyjną:

fundusze

 

A wieczorem… Ognisko, kiełbaski – po prostu szał!

ognisko

 

Zostaję tu na dłużej. (Pozdrawiam. Maks)

Spotkanie z Domisiami na żywo

Maks jest wielbicielem historii o Domisiach i bardzo chętnie ogląda je na youtube. Cztery lata temu byliśmy w Teatrze Palladium na przedstawieniu o Domisiach i Maksowi bardzo się ono podobało. Wtedy w przedstawieniu  nie grał Bazyli. A dzisiaj  właśnie byliśmy z klasą Maksa w Teatrze Kamienica, żeby spotkać się z Domisiami.

ate2

Czekamy na przedstawienie.

bete4

bete5

Pogoda była okropna i wiele grup dzieci spóźniło się do teatru. Domisie nie sprawiły dzieciom zawodu. Przedstawienie było świetne, dzieci żywo reagowały na to co się działo na scenie. Śpiewały, klaskały . kilkoro dzieci z widowni zaproszono na scenę, żeby „utworzyły” żywy  las dla wędrującego -Czerwonego Kapturka.

Po przedstawieniu Domisie wyszły do foyer i spotkały się z dziećmi.

domisiowo2

zdomisiami1

zdomisiami 7

zdomisiami5

maksdomis2

maksi domiś1

byby

Żegnamy się z Pysią i ze Strachowyjem, dziękujemy im za radość, którą  nam dają kiedy oglądamy ich historie.