Miesięczne archiwum: Czerwiec 2018

Ślub Agnieszki i Rafała

30 czerwca byliśmy na ślubie siostry Kasi – Agnieszki – w kościele parafialnym pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP w Pruszkowie.

Przed kościołem…

Uroczystość zaślubin była bardzo wzruszająca i Maks śledził jej przebieg…

…a po ślubie złożyliśmy Młodym życzenia,

a po życzeniach pojechaliśmy na wesele do Hotelu Lamberton.

Czekając na przyjazd Państwa Młodych zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia.

Było trochę chłodno, ale niebo było bardzo malownicze.

Śmiało możemy polecić kuchnię  Hotelu Lamberton. Jedzenie było wyśmienite.

Oczywiście zjadłam storczyk.

Maks na okrągło ogląda filmu ze ślubu Maćka i Kasi, który był trzy lata temu i tak się nim zainspirował, że wykonał breakdance na weselu Agnieszki i Rafała.

Przed 22:00 ułożyliśmy puzzle, dostaliśmy nagrody…

…i wtedy podano kolejne danie na ciepło. Maks jak tylko zobaczył, że znowu jest obiad, pokazał gest „spać”, założył marynarkę i ruszył do wyjścia.

Cóż było robić? Ojciec i matka wstali od stołu, pożegnali gościnnych gospodarzy i wrócili do domu położyć dziecko spać. Mogliśmy co prawda położyć Maksa spać w pokoju hotelowym, ale i tak jedno z nas musiałoby z nim być, ponieważ w obcym miejscu Maks na pewno by się obudził, żeby sprawdzić co u nas słychać i czy jesteśmy w pokoju.

Młodej Parze życzymy 100 lat w szczęściu i miłości!

13 urodziny Maksa

Trzynaste urodziny już za Maksem. Była piniata w kształcie smoka i były w niej niespodzianki. To miały być rycerskie urodziny więc w brzuchu smoka znalazły się czekoladowe monety, wachlarze do malowania dla dam i opaski do samodzielnego ozdobienia. Notesiki i pisaki i kosmiczne pistolety do ubicia kosmicznych potworów.

To była dla Maksa trzecia piniata do rozbicia w tym miesiącu…

…i zamiast ją rozbijać to stał z boku i obserwował jak inni się męczą.

Piniata była spora, trzy strefy, w tym w dwóch częściach w balonach zostawiłam powietrze, więc rozbicie części z balonem pełnym powietrza było bardzo trudne.

To co wypadało z brzucha smoka okazało się mniej interesujące niż rozdrobnienie piniaty na małe kawałeczki, a więc było co wybierać z pomiędzy źdźbeł trawy.

Dużą radością było śpiewanie i tańczenie, a także grupowe zawody w przerzucaniu balona z wodą pomiędzy rodzinnymi  drużynami.

Dmuchanie świeczek na torcie jakoś szybko się skończyło, co upewnia mnie, że nie można zbyt przyzwyczajać się do utartych schematów.

Wszystkiego najlepszego synku!

Żegnaj piąta klaso

22 czerwca zakończył się rok szkolny 2017/2018. Pożegnaliśmy Panią Hanię -intendentkę i psycholog – Panią Beatę. Nie wróci już do naszej szkoły Pani Ania od wychowania fizycznego, na szczęście na jej miejscu sprawdził się świetnie Pan Adam. Coraz bardziej dociera do mnie, że już i Maks zbliża się coraz większymi krokami ku rozstaniu. Za rok pożegna się ze swoją wychowawczynią, a za trzy, cztery lata z całą szkołą podstawowa nr 123. I o ile wcześniej cieszyłam się kiedy moje dzieci kończyły edukację szkolną, to w przypadku Maksa koniec szkoły podstawowej nie jest przeze mnie oczekiwany jako wejście w dorosłość czy usamodzielnienie się, a raczej jako koniec szczęśliwego etapu życia, po którym już mniej niż więcej na  nas czeka, choć w latach bezwzględnych 12 lat edukacji to dopiero przygrywka do prawdziwego życia…

W oczekiwaniu na część oficjalną.

Nasza klasa znów zajęła pierwsze miejsce w konkursie zbierania nakrętek. Zebraliśmy prawie pół tony!

Maks ukończył piątą klasę

Maks w strefie edukacji porobił małe postępy, gdyż generalnie jest bardziej zainteresowany strefą relacji międzyludzkich, gdzie dobrze sobie radzi.

I tak nastały wakacje i choć pogoda tego lata zrobiła się raczej wiosenna, to jednak mamy dużo czasu dla siebie i swoich przyjemności, co oczywiście nas cieszy.

 

Urodziny Maksa na zielonej szkole

W czwartek 14 czerwca Maks obchodził swoje urodziny na zielonej szkole. Była piniata „Gwiazda śmierci” z piłeczkami w środku.

Po rozbiciu piniaty nadszedł czas na tort i dyskotekę.

Maks jak widać mocno przejęty!

Były życzenia…

…także wypowiadane na „mówiku”…

…i prezent, a potem świetna zabawa. Dziękuję Pani  Wychowawczyni za przeprowadzenie urodzinowej imprezy i zrobienie pamiątkowych zdjęć!

Oczywiście Maks tańczył patrząc na siebie w lustrze!

Czerwcowe piniaty

Czerwiec w tym roku mogę śmiało nazwać miesiącem piniaty. Zrobiłam już dwie, a czeka mnie jeszcze jedna. Zrobiłam złotą rybkę, do której wnętrza włożyłam małe rybki i inne drobiazgi, z których można zrobić sztuczne akwarium.

Tak wyglądała rybka z profilu…

… a tak en face. Oczywiście rybie usta byłly zabezpieczone, żeby zawartość piniaty nie wypadała przy uderzeniach.

Jak widać użyłam opakowania po dużych kinder czekoladkach, z których wykonałam coś w rodzaju lejka, który przyszyłam nicią  do ust rybki.

Aktualnie czeka na rozbicie piniata „Gwiazda Śmierci”, która w środku ma piłeczki z bohaterami Gwiezdnych Wojen.

W otworze wlotowym zrobiłam nacięcia, z których powstał kołnierz, do którego przymocowałam laser (lejek z tekturki od tortu). Najpierw przyszyłam żyłką luźno, a potem dodałam klej wikol i docisnęłam, żeby dobrze się przykleiło.Oczywiście wcześniej do środka włożyłam piłeczki.

W tym zestawie 100 piłeczek jest osiem postaci.

A tak wygląda ostateczna wersja piniaty, która jest teraz w Ośrodku Ameliówka w Mąchocicach Kapitulnych i w czwartek zostanie rozbita na szkolnych urodzinach Maksa, które tym razem odbędą się na zielonej szkole.

Ostatnią czerwcową piniatę zrobiłam z pięciu balonów. Trzy długie na ogon i dwa balony na głowę i tułów.

Balony przywiązałam do siebie i okleiłam papierem.

Balon na głowę okleiłam całkowicie, więc do końca był pełen powietrza. Z pojemników na jajka zrobiłam pysk i kolce na ogonie. Potem smoka okleiłam bibułą…

Smok miał w brzuchu czekoladowe monety i to co zostało z „pożartych” rycerzy oraz księżniczek, a więc wachlarze, korony i rycerski oręż (tym razem małe, ale głośne, pistolety typu „space gun”).

Dzień Dziecka – odsłona druga

Kiedyś świętowało się krótko. 1 czerwca obchodziło się Dzień Dziecka i dzień ten trwał najwyżej 24 godziny. Teraz rozciąga się świętowanie w czasie i np. Dzień Dziecka zaczęliśmy świętować na Warszawskim Dniu Energii, a skończymy dopiero 8 czerwca. Idąc z duchem czasu i my na zlocie przedłużyliśmy Dzień Dziecka o kolejną dobę. Tak więc w sobotę 2 czerwca na dzieci czekały niespodzianki zaplanowane i niezaplanowane!

Zaczęliśmy od rozbijania piniaty „zakątkowej”, złotej rybki…


Kiedy dzieci skonczyły rozbijać piniatę na teren ośrodka wjechały zabytkowe pojazdy militarne Stowarzyszenia „Wisła” i na nich skoncentrowała się uwaga nas wszystkich. Tym bardziej, że okazało się, że będzie można przejechać się zabytkową maszyną. Dzieci i rodzice entuzjastycznie zareagowali na tę nieplanowaną niespodziankę!


Maks był przeszczęśliwy co widać na ostatnim zdjęciu. Podobają mu się motocykle, bo jak wiadomo z piosenki „motocykle – one są niezwykłe” a tu jeszcze wojskowe, takie jak w filmie „Czterej Pancerni i pies” (choć to raczej film z mojego dzieciństwa).

Na siodełku motocykla też sobie posiedział i przejechał się amerykańskim jeepem…

Kiedy wszyscy chętni przejechali się pojazdami Stowarzyszenia „Wisła” wróciliśmy do planowanych niespodzianek, czyli zabaw z wodnymi balonami. Napełniliśmy ich 130, a i tak popyt okazał się większy i dzieci wypełniły wodą następne 70 sztuk.

Najpierw były zawody w przerzucaniu balonów pomiędzy chustami…

…a potem rzuty balonami w stylu wolnym.

Na koniec był tort i upominki książkowe.

Po kolacji spotkaliśmy się w tym samym miejscu na koncercie talentów. Dzieci namalowały swoje plakaty (Maks niestety nie), a potem zaśpiewały ulubioną piosenkę.

Tak zakończyły się dwudniowe obchody Dnia Dziecka na X Zakątkowym Zlocie.

 

 

X Zakątkowy Zlot

W czwartek 31 maja przyjechaliśmy do Ośrodka „12 Dębów” w Zaździerzu, koło Płocka na Zlot sympatyków Zakątka 21. Spotkaliśmy tam naszych znajomych, a Maks swoich kolegów i koleżanki.
Było gorąco, więc poszliśmy nad jezioro pomoczyć nogi. Bianka, Maks i Igor znów razem…

Nazajutrz był Dzień Dziecka, czas na lody i inne atrakcje, które sprawiły, że dzień był pełen wrażeń.


Po obiedzie przyjechali do ośrodka animatorzy z Reconu. Przywieźli ze sobą dmuchaną zjeżdżalnię, dart i zorganizowali dzieciom zabawy i tańce.
Dzieci bawiły się razem z rodzicami.

Było bardzo gorąco. Na szczęście po godzinie drzewa rzuciły cień na zjeżdżalnię, która nie była już taka gorąca.

Na zjeżdżalni dobrze mieć długie spodnie, choć Maks nosi je dlatego, żeby nie drapał się po ukąszeniu komarów.

Czas na zmianę. Dzień Dziecka – tata zakłada dziecku buciki (jak za dawnych lat).

Maks porzucał sobie woreczkami do tarczy.

Pobawił się z chustą klanza…


A potem poszalał z balonami.



Na koniec zabawy zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.

Po kolacji poszliśmy na basen.

Basen po takim upalnym dniu spełnił nasze oczekiwania. Po basenie jeszcze czekało na nas ognisko i pieczone kiełbaski.

Ognisko skończyło się, kiedy zaczął padać deszcz. I tak zakończył się Dzień Dziecka.