Miesięczne archiwum: Sierpień 2018

Maks jest chory

Nie pamiętam kiedy Maks miał ostatnio zapalenie oskrzeli. Jak wróciliśmy z Rowów tata Maksa miał przez dziesięć dni ostre zapalenie gardła, ale obeszło się bez antybiotyku. Natomiast  Maks od 15 sierpnia ciągle gorączkuje mimo, że co dwa dni chodziliśmy do lekarza i od tygodnia  bierze klacid i nebud.

Pobyt nad morzem jest już tylko wspomnieniem, a w świetle ostatnich chorobowych atrakcji jawi się mi jako czas niezwykle udany i piękny, więc z przyjemnością go wspominam…

Maks wiele czasu spędził w wodzie. Najczęściej z tatą.

Trochę pływał na dmuchanej orce, ale przede wszystkim dużo czasu był w wodzie.

Podobało mu się też skakanie przez fale.

Razem czekaliśmy na  zachody słońca…

Raz były grupowe zajęcia na plaży polegające na drużynowym budowaniu zamku z piasku.Maks nie zmienił w tej kwestii zdania i tak jak w poprzednich latach budowanie z piasku zupełnie go nie interesuje.

Zrobiliśmy fajną wycieczkę piesza do Latarni w Czołpinie, potem zeszliśmy nad brzeg morza. Doszliśmy do Czerwonej Szopy i wróciliśmy na parking. Cała trasa około 6 kilometrów. Przy okazji zobaczyliśmy co zmieniło się od naszego pobytu w 2010 roku

Wyremontowano stary budynek i będzie tu muzeum latarnictwa.

Droga ku latarni wiodła w słońca promieniach.

Niebieski szlak od latarni biegnie na brzeg morza

Zeszliśmy z wydmy i brzegiem morza doszliśmy do Czerwonej Szopy

Było gorąco, ale nad morzem upał był mniej odczuwalny. Jesteśmy dumni z Maksa, że bez marudzenia przeszedł z nami tę trasę. Pamiętam przecież czasy kiedy nie ruszaliśmy się z Albatrosa dalej niż nad brzeg morza…

Sierpniowe spotkania z Bianką

Pod koniec pobytu w Rowach pojechaliśmy do Ustki spotakć się z Bianką i jej rodzicami.

Bianka przedstawiła Maksa Pani Irenie a potem poszliśmy na lody.

Kilka dni później spotkaliśmy się w Centrum Nauki Kopernik.

Dzieciakom bardzo podobały się chusty tańczące na „wietrze”.



Tym razem zwiedziliśmy część dla grupy wiekowej 14+

Biance spodobało się w Centrum Nauki Kopernik, więc pewnie jeszcze się tam spotkamy.

Dziesiąty turnus w Rowach za nami

W tym roku mieliśmy nowe animatorki zajęć na turnusie. Panie Annę, Renatę i Darię. Na koniec napisałam dla nich wierszyk jako wyraz naszego podziękowania za ich pracę i zaangażowanie.

Kończy się turnusu czas
Już za chwilę każdy z nas
Wypoczęty, opalony
Wróci wkrótce w swoje strony.

Dziś, gdy wszyscy się żegnamy
Trzeci turnus wspominamy.
Dziękujemy za te chwile,
Które wspominamy mile:

Za ogniska z atrakcjami,
Za spotkania wieczorami,
Za tematy poruszone,
I za filmy wyświetlone.

Dzieci wiele zajęć miały
Raz tańczyły, raz śpiewały,
I na plaży w słońca blasku
Budowały zamki z piasku.
Japońskiego się uczyły,
Czym nas wszystkich zachwyciły.

Paniom: Reni, Darii, Ani
Dziękujemy dziś brawami!
Za końcowe przedstawienie
Dziękujemy ze wzruszeniem.
I choć dzisiaj się żegnamy
Może za rok się spotkamy.

Zabawa cowboy’skiem klimacie.

Dzień Meksykański z ogniskiem

Zabawa z  japońskimi znakami i nauka piosenki

Czerwona farba na flagę japońską.

Na opasce japońskie litery.

A wieczorem tańce.

 

Rowy 2018 – jak to jest z tą mową

W tym roku po raz dziesiąty byliśmy na turnusie Stowarzyszenia Bardziej Kochani w Rowach. Jedyna zmiana była w terminie. Tym razem pojechaliśmy na ostatni, trzeci turnus. W związku z tym prawie wszystkie osoby, które spotkaliśmy były dla nas nowe. Rodzeństwo Maksa zawsze pyta mnie: czemu stale jeździmy w to samo miejsce? Odpowiedź jest prosta – robimy to dla Maksa, żeby wakacje spędzał w gronie dzieci i młodzieży takich jak on…

To zawsze wydawało mi się oczywiste. Kiedy jeździ się w to samo miejsce w gronie osób, które się długo zna, to i dzieci się znają i wiedzą jak funkcjonuje nasz Maks, a właściwie chodzi tu głównie o to, że są przyzwyczajone do tego, że Maks nie mówi. Przyjazd w stare miejsce, ale w nowym towarzystwie okazał się dla mnie odkrywczy.

Okazało się, że wejście Maksa w nowe otoczenie dzieci z zespołem Downa nie jest wcale automatyczne i łatwe. Tu też działają mechanizmy takie jak w środowisku wszystkich dzieci: trzeba być jakoś atrakcyjnym, żeby koledzy chcieli cię w grupie.

Jakiś dramatycznych sytuacji odtrącenia nie było, ale ja tak to odebrałam po minach starszych kolegów w trakcie wspólnych zabaw organizowanych przez animatorki.

Co myśli Maks na ten temat – na pewno się nie dowiem. On jest zadowolony stale. Jemu do szczęścia wystarczy to, że nauczył się nowego słowa „paluch”, które w kółko powtarzał, co wywoływało zdziwienie nastolatków turnusowych. Innym musiałam tłumaczyć, że Maks jest tak dumny z tego nowego osiągnięcia werbalnego, że upaja się nim i nas upaja przy okazji. Jedno słowo i do tego cała historyjka „jak to z paluchem było”…

Na plaży siedzieliśmy z nowo poznaną mamą i jej dwiema córkami – obie z zespołem Downa. Tacie Maksa dzieciaki zasypywały stopy. On ruszał paluchem i praca nad zasypaniem stóp trwała nieprzerwanie. Co tylko zrobiła się dziura w górce piasku i wyłonił się w niej paluch, dziewczyny krzyczały: „paluch, paluch”… No i Maks nauczył się wtedy tego słowa, pewnie przez emocje jakie towarzyszyły tej sytuacji. Kiedyś przechodził obok tych dziewczynek i popisywał się nowym słowem. Wtedy ta starsza zawołała: ty jesteś paluch. I tak Maks otrzymał ksywkę, która pewnie dlatego się nie przyjęła, że inne dzieci tego nie słyszały, a może z innego powodu, którego już nie dociekam, bo i tak będą to tylko domysły.

Animatorki mieliśmy bardzo ambitne. Na koniec turnusu dzieci pod ich kierunkiem wystawiły przedstawienie pt. „Dary Nowego  Roku” wg wiersza Wiery Badalskiej.
Oczywiście powstały dwie grupy: jedna recytująca, a druga tańcząca. Rodzice przygotowali dzieciom ozdoby z krepiny: chłopcom naszyjniki, a dziewczynkom spódniczki. I trzeba powiedzieć, że przedstawienie się udało, choć były tylko cztery próby. Rodzice byli wzruszeni… Tylko oczywiście okazało się, że nawet tekst wypowiadany przez dzieci, które mówią, trudno jest zrozumieć. Panie Animatorki były na to przygotowane, na ekranie był wyświetlany tekst, które dzieci mówiły, ale fakt pozostaje faktem.


A na zdjęciu grupa taneczna tuż przed przedstawieniem. Pod dekoracjami drzew siedzą dzieci z grupy recytującej.