Wszystkie wpisy, których autorem jest Anna

Maks jest chory

Śnieg pada na zmianę z deszczem i tak wygląda zima w styczniu tego roku. Maks nieźle się trzymał od września, kiedy wyszedł z zapalenia płuc – niestety od wczoraj jest w domu, a dziś lekarz go zbadał i zapisał antybiotyk. Pogoda sprzyja infekcjom i nawet w szpitalu przy ulicy Płockiej na I Oddziale Chorób Płuc zawieszono badania inwazyjne (bronchoskopie) i odwiedziny…

Wspominam więc z nostalgią nasze sobotnie wyjście na górkę i Maksa klasowe wyjście na sanki.

Zimowy pokaz mody

8 stycznia  mieliśmy w szkole imprezę pt.”Zima na górce i w górach”.  Podczas jej trwania przewodnik górski opowiedział nam o zasadach bezpiecznej wspinaczki. Potem zaprezentowaliśmy nasze kreacje zimowe, a na koniec bawiliśmy się biorąc udział w zimowych konkursach…


Tym razem zaprezentowałem spodnie z „płatkami śniegu”, jako alternatywę dla  obecnych w sprzedaży spodni z dziurami i przetarciami. Frywolitki w kształcie płatków śniegu wykonała moja mama.

Dzięki tym spodniom zakwalifikowałem się do finałowej grupy, której stroje wyróżniło jury…

Oprócz spodni miałem srebrną kurteczkę, która pamiętacie może z zabawy noworocznej, kiedy przebrałem się za kosmitę!

Brałem udział w wyścigu sanek z pasażerem i byłem ostrożny …

…aż do przesady. Ale cóż bezpieczeństwo przedkładam ponad szybkość!

Najważniejsze, że misiek dojechał na metę. Chyba znacie to powiedzenie, że pośpiech jest zgubą ludzkości?! Ja je znam i hołduję mu całym moim życiem…

Atrakcji było wiele, więc się nie dziwcie, że jestem trochę zmęczony.

Pan ratownik pokazywał nam , że można jeździć na nartach, nawet kiedy nie ma śniegu!

Dziękuję, to było fajne doświadczenie!

 

W Nowym Roku – nowe wyzwanie

Maks dostał na gwiazdkę klocki lego. I nie dlatego, że takowych nie ma w domu, lecz właśnie dlatego, że są w dużych ilościach i do tego mocno zmieszane, więc trudne do użycia dla początkujących. Maks kiedyś w szkole poszedł na warsztaty z budowania z klocków lego, ale osoba prowadząca stwierdziła, że to dla niego za wcześnie…

Budowanie wymaga wyobraźni, albo instrukcji,  jak łączyć klocek po klocku … Dla Maksa wybrałam tę drugą wersję i dlatego kupiłam klocki z instrukcją budowania. Trochę się jednak zawiodłam na instrukcji. Nie zawiera ( jak kiedyś) wszystkich możliwych przykładów  i wysyła do sieci, żeby znaleźć inne rozpisane przykłady możliwe do zbudowania w danym zestawie.

Maks też był zdziwiony propozycją budowania. To zupełnie go nie wciąga…no chyba, że zbudujemy pistolety!


Maks ma kłopoty z dociskaniem klocków, więc nad tą „pasją” będziemy musieli popracować.

Jeszcze nie skończyliśmy, ale Maks już  się przeciąga i próbuje zmienić aktywność.

Zajęłam się porządkowaniem posiadanych klocków i zajęło mi to dużo czasu. Następnie będę musiała wydrukować dla Maksa instrukcje do budowania. A potem pokazać mu że można się tak fajnie pobawić.

Szkolne przedstawienie wigilijne

W szkole na Czarnieckiego organizowana jest Wigilia, którą poprzedza szkolne przedstawienie, w którym biorą udział wszyscy uczniowie.

W tym roku Maks z gronem pedagogicznym tańczył wokół choinki.

Po przedstwieniui podzieleniu się opłatkiem na sali gimnastycznej, dalszą część Wigilii spędziliśmy w klasie…

Maks składał życzenia Świateczne Pani Edycie w klasie.

W klasie też zjadł ciasta wigilijne.

Spotkanie przedświąteczne z Fundacją Dziecięca Fantazja

17 grudnia Maks był na Świątecznej Kolacji i koncercie zorganizowanym przez Fundację Dziecięca Fantazją w Hotelu Renaissance Warsaw Airport. Imprezę poprowadził Jacek Kawalec. Organizatorzy zadbali o świąteczny nastrój i atrakcje dzięki, którym ten wieczór będziemy długo wspominać.

Uroczysta kolacja przy muzyce.

Jedyny minus kolacji to deser- w postaci bezy. Dzieci z problemami nie powinny jeść takiej ilości cukru, a przecież trudno im odmówić na takim przyjęciu…

Po występie iluzjonisty, po piosenkach Jacka Kawalca przyszedł czas na wspólne kolędowanie.

Maks był bardzo zadowolony. Na koniec zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z Panem Jackiem, który podbił nasze serca swoja bezpośredniością.

Maks i Pan Jacek Kawalec.

Maks spotkał parę, króra mniej mówiła niż on, a właściwie w ogóle nie mówiła!

Jak widać świetnie synchronizują się z mimice i mowie ciała.

Bardzo dziękujemy Fundacji Dziecięca Fantazja za wieczór pełen atrakcji i upominek.

 

Dzień życzliwości

21 listopada przypadał Dzień Życzliwości. W naszej szkole obchodziliśmy go w piątek. Przez trzy tygodnie można było wrzucać listy do naszej szkolnej skrzynki życzliwości.

A w piątek każdy  z nas dostał listy, które do niego były w skrzynce.

Najpierw pokażę Wam list dla  mojej mamy, która często towarzyszy  naszej klasie na wycieczkach.

Dostałem bardzo smaczny list, prawda?

Po drugiej stronie była zdrapka…

Zdrapałem!

Mama oczywiście zobaczyła moje listy i poprosiła, żebym przeczytał jej list, z butelki.

Mama zna te wszystkie symbole, ale  zawsze udaje, że  nie wie o co chodzi, żebym ja  musiał  jej to wszysko wytłumaczyć.

Wstukałem wiadomość do mówika. Mama zadowolona, ja nie bardzo! Ktoś życzliwy  uważa, że jestem leniwy! Co za pomysł…

W Dniu Życzliwości przekazujemy sobie miłe wiadomości. Mam w klasie 4 kolegów i 3 koleżanki i dostałem dwie kartki…Myślicie, że to zbyt mało? Co to, to nie! Jak  bym dostał więcej takich listów, to miałbym dużo roboty, żeby je wszystkie mamie przeczytać. A ja i tak wiem, że my w klasie bardzo się lubimy, nawet jak nie wysyłamy do siebie liścików. Rozumiecie – oszczędzamy papier!

Muzeum Warszawskiej Pragi

Czy w muzeum mogą odbywać się przedstwienia? Do tej pory myślałem, że w muzeum tylko się zwiedza i ogląda eksponaty. Jednak ostatnia wizyta w Muzeum Warszawskiej Pragi odmieniła moje poglądy na to, co można robić w muzeum.

Razem z moją klasą byłem na wyjątkowym przedstawieniu pt.”Piraci z dna Wisły”.

Spektakl dość wyjątkowy. Połączono w nim przedstawienie muzyczne z występem cyrkowym. Fabuła osnuta wokół Wisły, choć postacie, które ją zamieszkują zwykle pływają w morzach. Poza tym na spektaklu można było robić zdjęcia, co we wszystkich innych teatrach jest zabronione.

Przedstawiam Wam „Ząbka”, tak na niego wołają bo ma na zębach aparat ortodontyczny, ale naprawdę nazywa się Marcin Ząbkowski i o nim jest ta historia.

Tu widzicie jego mamę – bileterkę z Praskiego Teatru Lalek, który się spalił i mama została bez pracy. Ta dramatyczna sytuacja wywróciła życie”Ząbka”do góry nogami.

Pakując rzeczy w piwnicy, spotkał pytona, z którym postanowił wyprawić się na poszukiwanie skarbu, który był zaznaczony na mapie znalezionej w skrzyni.

Razem z „Ząbkiem” poznaliśmy wiele ciekawych postaci:

Dziki, które ryją trawniki na Białołęce,

Grubą Kaśkę w towarzystwie Gwizdka…

Dwie tarcze wiertnicze – Annę i Marię.

I ośmiornicę, której się przestraszyliśmy!

Historia ma jednak dobre zakończenie! Jakie? Tego Wam nie powiem. Wy też powinniście zobaczyć to przedstawienie. Jest naprawdę dobre!

Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z pytonem.

Pieczemy biszkopt z dynią

Ostatnio, w ramach mojej nauki języka hiszpańskiego, pieczemy ciasta, z pszepisów hiszpańskich. Wyszukiwałam ciasta z dodatkiem dyni, bo akurat trochę dyni zostało nam z gotowania zupy dyniowej. Mój wybór padł na prosty przepis, który ma dla mnie tę zaletę, że jest w formie pisanej o znajomo brzmiącej nazwie bizcocho. Ja uczę się języka, a Maks uczy się piec. Przepis zaczyna się od ugotowania 200 gramów dyni na parze, albo w mikrofali. My korzystaliśmy z mikrofalówki , w której po 6 minutach dynia była ugotowana.

Następnie 4 całe jajka i 300 gramów cukru dobrze mieszamy. (Pomogliśmy sobie mikserem)

Po zmiksowaniu jajek z cukrem, dodajemy ostudzoną dynię, którą rozgnietliśmy widelcem na papkę.

Następnie dodajemy 200 ml oleju, nie mieliśmy słonecznikowego i daliśmy rzepakowy.

który wlaliśmy do miski z jajami, cukrem i dynią. Wszystko dobrze mieszamy.

Następnie dodaje się mąkę ( 300 gramów pszennej) z proszkiem do pieczenia małymi porcjami i dobrze miesza. W przepisie jest skórka starta z cytryny. My dodaliśmy skórkę pomaranczową.

Maks powoli przekłada ciasto łyżką (ćwiczy rękę, gdyż w szkole na lekcji gotowania nakładanie ciasta łyżką słabo mu szło)

Trochę to trwało, ale się udało! (  nasze ciasto było gęstsze niż to na filmie)

Ciasto pieczemy około 50 minut w temperaturze 180C.

Ciasto nam się udało i smakowało!


– Polecam ten przepis !

 

Wernisaż w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej

W piątek 16 listopada klasa Maksa była na wernisażu podsumowującym działalność artystyczną dzieci i  młodzieży niepełnosprawnej uczęszczającej do Grupy Aktywności Twórczej w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej.

Maks obejrzał prace kolegów. Czekając na wernisaż mieliśmy okazję posłuchać jak gra na fortepianie uczeń szkoły muzycznej.

Podczas wernisażu dzieci wysłuchały dwóch opowieści. Pierwszej o wyjątkowo utalentowanym chłopcu z Japonii, który wszędzie malował koty, oraz drugiej opowieści – o jabłonce, która chciała mieć gwiazdki, takie jak na niebie…

Każdy z uczestników wernisażu otrzymał pół jabłka, a w nim swoją gwiazdkę, która symbolizuje ukryty talent.

W wirtualnej galerii znalazły się zdjęcia najlepszych prac uczestników Grupy Aktywności Twórczej. Okazało się, że najlepszą pracą Maksa w tym roku był paw.

Pamiątkowe zdjęcie z Panią Asią, która uczy nas malować.

Jesienny pokaz mody

Jesień w tym roku była wyjątkowo ciepła i zielona, ponieważ liście na drzewach wciąż jakby pamiętając lato nie spieszyły się ze zmianą koloru …

Jak  się ubierać , żeby dobrze dostosować się do panującej aury? Jakie kolory najlepiej pasują do jesieni? Na te pytania każdy z nas udzielił indywidualnej odpowiedzi przygotowując swój strój na szkolny pokaz mody!

Czekam na swoje trzy minuty ze spokojem i uśmiechem na twarzy.

I oto ja, na wybiegu w stroju sportowym, w wesołych kolorach jesiennych, w bluzie  firmy young reporter.

Pokaz mody to nie tylko prezentacja ubioru, to przede wszystkim dobra rozrywka: udział w konkursach i wspólne zabawy.

Wziąłem udział w konkursie Nordic Walking z plecakiem turystycznym na plecach.

To było niezapomniane przeżycie, ponieważ tym razem kijki w dłoniach to nie pałeczki od bębna…

Uczyliśmy się także jesiennej piosenki.