Archiwa kategorii: szkoła

Żegnaj czwarta klaso, witajcie wakacje

W piątek 23 czerwca spotkaliśmy się po raz ostatni w ZSS nr 100, na zakończeniu roku szkolnego. Od września będzie to już tylko szkoła podstawowa. Po apelu na sali gimastycznej przeszliśmy do naszej klasy.

Pani Edyta podziękowała dzieciom i rodzicom za miniony rok szkolny i rozdała świadectwa ukończenia czwartej klasy.

Maks zadziwiony ilością tekstu do przeczytania.

Po uroczystości w szkole musieliśmy wziąć benzynę i Maks zażyczył sobie wejść do McDonalda.

W oczekiwaniu na realizację zamówienia

Jak się nie uśmiechać na tle takich szerokich uśmiechów!

Klasowe urodziny Maksa

W czwartek, tuż przed końcem roku szkolnego, Maks świętował z klasą swoje 12 urodziny. Na początku miałam zaprosić wszystkich na lody, ale potem pomyślałam, że pobawimy się razem, tym bardziej, że w sobotę na urodzinach była tylko połowa klasy, więc dla wszystkich wymyśliłam dwie zabawy i urodziny indiańskie przeżyliśmy wszyscy, a niektórzy nawet powtórnie.

Zrobiliśmy indiańskie pióropusze i cały szczep zrobił sobie zdjęcie z indiańskimi okrzykami.

Wydawało mi się, że nie będzie kłopotów z samodzielnym wkładaniem piór do opaski, ale jednak myliłam się. Mała motoryka okazała się nie dość przygotowana na tę aktywność i małym Indianom trzeba było pomagać.

Każdy Indianin powinien mieć swój nóż. Ozdabialiśmy drewniane noże.

Potem układaliśmy z drewnianych elementów totem według wylosowanego wzoru.

Akurat Maks wylosował bardzo trudny wzór, który był wyjątkowo niestabilny, ale niektórym kolegom udało się samodzielnie zbudować swój totem.

Zrobiliśmy lizakowy teatrzyk i jeszcze raz odegraliśmy przygodę Indianina Nitou z Pożeraczem Chmur.

Na koniec zabawiliśmy się w strzelanie do puszek i butelek, popularne na Dzikim Zachodzie. Wykorzystałam prezent, który Maks dostał na urodziny.

To jest fajna zabawka, szczególnie dla chłopców. Mogą sobie postrzelać, ćwiczą koordynację oko ręka, ale nie celują do żywych… Atrakcją tej zabawki są dźwięki – niemal realistyczne.

Dziękujemy wszystkim za wspólną zabawę i urodzinowy prezent.

Podwójne święto

Dzisiaj jest Dzień Matki i urodziny Naszej Marysi – okrągła rocznica!

Najpierw w szkole Maks brał udział w przedstawieniu Królewna Śnieżka, gdzie zagrał pracowitą myszkę, która tańcząco wysprzątała domek krasnoludków.

Po przedstawieniu prezent dla mamy…

A potem już wracamy do domu, dzięki za podwiezienie Jurku i  Marylo!

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

W domu czekała na nas Marysia, więc żeby sprawić jej przyjemność Maks odpalił życzenia z mówika, a potem wydrukowałam kilka obrazków i Maks wybrał te, które przykleił na laurce z życzeniami urodzinowymi dla siostry!

Maks wkleił do życzeń:

a na stole zostawił następujące symbole:

 

Szkolna Eurowizja

W tym roku Dzień Europy obchodziliśmy w szkole na śpiewająco. Nauczyciele zorganizowali Konkurs Eurowizji, na którym mogliśmy się zaprezentować rodzinnie lub klasowo. Maks zaprezentował się z całą klasą jako zespół Maryli w piosence „Kolorowe Jarmarki”.

Już w klasie, przed występem, każdy grał na czym popadło…

Na widowni czekaliśmy aż zapowiedzą nasz występ…

A potem już graliśmy i śpiewaliśmy z Marylą!

Byliśmy świetni, jak zawsze, choć Maryla też była niezła!

Wycieczka do Fortu Hantajo

25 kwietnia pogoda była dla nas łaskawa. Świeciło słońce i nie  było zimno. Przed ósmą Maks i jego koledzy wsiedli do autokarów i pojechali na szkolną wycieczkę do Wioski Indiańskiej.

Maks lubi jeździć autokarami i dobry humor go nie opuszczał.

Wymalowany po indiańsku ćwiczył indiańskie zawołania.

W Indiańskiej Wiosce trzeba było zaliczyć wiele sprawności…

Podciąganie się na linie,

Przechodzenie w labiryncie lin,

Rzut oszczepem

Strzelanie z łuku

Rzucanie strzałami do celu

Każdy kandydat na Indianina musiał sobie zrobić indiański naszyjnik.

Nawlekanie małych, drewnianych koralików na rzemyk nie było proste…

Indianin musi umieć zdobyć pożywienie  i  złowić sobie rybę na obiad

Indiański Totem

Kiedy Maks zaliczył wszystkie indiańskie sprawności został  Indianinem i mógł założyć indiański pióropusz.

Szkolna Wigilia

W tym roku szkolna wigilia wyglądała trochę inaczej. Rodzice nie  siedzieli  przy stołach, tylko w rzędach jak na zwykłym przedstawieniu. Właściwie niewielka zmiana organizacyjna, ale w klimacie tego dnia – ogromna zmiana i dla tych co mają porównanie w poprzednimi latami- zmiana na gorsze.

Nie mniej jednak samo przedstawienie jak zawsze udane, a aktorzy uroczy i bezkonkurencyjni. Wszyscy dobrze się bawiliśmy. Po przedstawieniu zaśpiewaliśmy z Księdzem Proboszczem kolędę. Aktorzy poszli się przebrać, gdy wrócili połamaliśmy się opłatkiem i część osób została na sali gimnastycznej, a część klas, w tym i nasza, poszła do swojej sali świętować klasową Wigilię.

Maks występował jako pomocnik Świętego Mikołaja.

Zasłużone owacje dla aktorów.

Maks solo…

…i w duecie.

Po przedstawieniu czas na składanie sobie życzeń.

I czas na poczęstunek w klasie.

 

Nowa Lalka

Nie pamiętacie już pewnie jak Maks przyniósł do szkoły lalkę Hinduskę, uszytą na akcję UNICEF-u „Wszystkie Kolory Świata”. Wykonałam wtedy także drugą lalkę, której wtedy nie zdążyłam ubrać i która czekała… Aż się doczekała.

W tym roku szkoła Maksa także bierze udział w tej akcji UNICEF-u, i w czasie spotkania Wigilijnego 21.XII, odbędzie się w szkole aukcja zrobionych laleczek. Maks przyniósł już „swoją” lalkę. Tym razem postanowiłam wykorzystać egipski naszyjnik, który zrobiłam w marcu, więc lalka musiała zostać faraonem, żeby móc go nosić.

Znalazłam w książce „Skarby Egiptu” posąg Faraona z XVIII dynastii – Totmesa III – który miał białą koronę Górnego Egiptu. Co prawda jego postać na posągu była bosa, ale pomyślałam, że pewnie jak inni faraonowie miał złote sandały, które nosił za nim „nosiciel królewskich sandałów”, a które zakładał na specjalne okazje.

obraz

W kaplicy, która wybudował Totmes III, na ścianie jest przedstawiona scena, w której składa on ofiarę płynną i pali kadzidło przed Amonem-Re. Nie ma tu korony, tylko chustę nemes z ureuszem, na piersi ma królewski naszyjnik, a biodra okrywa mu spódniczka, z przodu plisowana – szendżit. Faraonowie mieli insygnia władzy: berło-hega i bicz-nechech. Co prawda, na posągu Totmes III miał dwa berła mekes – takie jakby pieczęci.

Ubieram moja lalkę w przepaskę biodrową.

l1

l3

l4

Spódniczka, tu  z szelkami.

l5

l6

Przód spódniczki plisowany.

l7

Pas z głową sokoła.

l8

Naszyjnik (wesech) – szeroki – był najpopularniejszym naszyjnikiem noszonym zarówno przez mężczyzn jak i przez kobiety.

l9

Naszyjniki takie miały z tylu przeciwwagę, która zapobiegała ich zsuwaniu się z ramion.

l10

Zrobiłam lalce płaszcz.

l11

Choć uznałam, że pod płaszczem nie widać ozdób…

l12

Na początku zrobiłam opaskę z ureuszem, którą założyłam na koronę, ale potem zastąpiłam opaskę robionym na szydełku ureuszem ze złotej nitki.

l13

Lalka sama wystawiła lewa nogę do przodu i tym samym wpisała się w posąg Totmesa III w tej charakterystycznej pozie.

Na koniec podkusiło mnie i zrobiłam złote sandały, choć później przeczytałam, że złote zwykle wkładano  faraonom do trumny, żeby umożliwić im tryumfalne wkroczenie w zaświaty.

l16

Spotkanie ze sztuką

22 listopada, we wtorek, mieliśmy lekcję malowania w SCEK na Jezuickiej. Tym razem mieliśmy umieścić na naszej pracy linię horyzontu. Jako, że z liniami nie idzie nam najlepiej – w ich malowaniu mieli pomóc nam nasi opiekunowie.

ma1 ma2

Moja mama pociągnęła pędzlem jakieś linie i zaburzyła mi moje widzenie tego co i jak mam namalować.

ma3 ma4

Dam radę sam i zamaluję co trzeba…

ma5 ma6

Był traktor i już go nie widać…

ma8 ma9

Miało nie być traktora, ale jest! I jak tu się nie zdenerwować!

ma10

Moja praca powinna mieć tytuł –  przedmiot, którego miało nie być!

Po malowaniu zeszliśmy do Galerii Brzozowej, żeby zobaczyć wystawę p.t. ” Przedmiot, którego nie ma” (tytuł wystawy coś mi przypominał, ale jakoś nie mogłem sobie uświadomić co konkretnie).

b1 b2 b5

Malowanie to bardzo męczące zajęcie. Jak tylko dotarliśmy do krzeseł, to szybko na nich usiedliśmy, żeby dać odpocząć schodzonym nogom.

A to Polska właśnie

18 listopada Maksa klasa przygotowała dla całej szkoły prezentację o Polsce. Rodzice przygotowali polskie potrawy do degustacji , więc było pysznie!

pol1

Wspólne zdjęcie(Pań, mam i dzieci) , kiedy już wszystko było zapięte na przysłowiowy ostatni guzik.

pol2

Po góralsku was przywitamy- „witojcie”!

pol4

Dla was tańczymy…

pol5

Maks przy pomocy programu „Mówik” skomentował slajdy z prezentacji o Polsce.

pol6

Na koniec imprezy degustacja polskich potraw. Był bigos, barszcz czerwony, chleb ze smalcem, oscypki, ogórki kiszone i pierogi  ruskie i z  soczewicą, oraz na słodko szarlotka.

Lekcja malarstwa

Maks ze swoją klasą uczestniczy w lekcjach malarstwa w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej na Jezuickiej 4. We wtorek malował martwą naturę.

a1

Zanim zaczniemy malować dobrze jest rozruszać paluszki.

maks1

Już wiem co mam namalować, teraz czas przenieść ten kadr na karton!

a2

Zaczynam od środka, chociaż nie mam jeszcze farb, tylko czystą wodę.

a4

Chwila relaksu na kanapie, zanim mi farba na paletę nakapie…

a5

Co my tu mamy: dynie, kasztany?!

a6

Dobrze jest wprowadzić na plan kolor zielony, nawet jeśli go nie ma w martwej naturze.

a7

Dynie, nie dynie, linie się nawzajem przenikają i zapętlają!

a8

Wykorzystam wszystkie kolory jakie mam na palecie!

a9

Po dyniach zostało tylko wspomnienie.

a10

Już widać koniec pracy…

a11

I to by było ostatnie muśnięcie pędzla!

a13

Mocno się zmęczyłem, ale skończyłem!