Archiwa kategorii: wydarzenia

Szkolne Jasełka

W tym roku nauczyciele i uczniowie szkoły podstawowej nr 123 przygotowali dla nas rodziców Jasełka. Jak zawsze była wyjątkowa atmosfera tego wigilijnego przedstawienia, które dostarczyło nam rodzicom wiele wzruszeń. Maks był pastuszkiem.

Maks na tle świątecznych dekoracji – wiecznego miasta.

Po Jasełkach w klasie Maks podarował mi pudełko, które sam wykonał

Dziękuję Synku!

Pogrzeb

1 lipca zmarła cioteczna babka Maksa. Zawsze pamiętała o Dniu Dziecka, Mikołaju, Gwiazdce i wszystkich innych okazjach, na które przynosiła dzieciom całe mnóstwo przysmaków.

Dziś pożegnaliśmy naszą Ciocię mszą żałobną w  kościele św.Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach i odprowadziliśmy do rodzinnego grobu. Niech spoczywa w pokoju!

Maks dzielnie przemierzał kilometry cmentarnych alei…

Czy zrozumiał, w jakiej uroczystości uczestniczy?

Maks dał radę cierpliwie wysiedzieć na rodzinnym obiedzie po pogrzebie!

Żegnaj czwarta klaso, witajcie wakacje

W piątek 23 czerwca spotkaliśmy się po raz ostatni w ZSS nr 100, na zakończeniu roku szkolnego. Od września będzie to już tylko szkoła podstawowa. Po apelu na sali gimastycznej przeszliśmy do naszej klasy.

Pani Edyta podziękowała dzieciom i rodzicom za miniony rok szkolny i rozdała świadectwa ukończenia czwartej klasy.

Maks zadziwiony ilością tekstu do przeczytania.

Po uroczystości w szkole musieliśmy wziąć benzynę i Maks zażyczył sobie wejść do McDonalda.

W oczekiwaniu na realizację zamówienia

Jak się nie uśmiechać na tle takich szerokich uśmiechów!

Indiańskie urodziny Maksa

Natrafiłam w bibliotece na cztery książeczki o Indianinie Nitou autorstwa M.Cantina i S.Pelona i postanowiłam zrobić Maksowi indiańskie urodziny. Czasu miałam sporo, więc przygotowałam się dość gruntownie. Zaczęłam od łapaczy snów, których zrobiłam 11-cie.

Następnie opracowałam scenariusz na podstawie książeczki pt. „Demon z gór”.

Zaplanowałam, że goście Maksa wystąpią w przedstawieniu, w którym odegrają role z tego opowiadania. Córki pomogły mi narysować postacie Indian, demona z gór i kreta, które przymocowałam do zakupionych drewnianych szpatułek. Tak powstał „lizakowy teatrzyk”

Kółka z postaciami są mocowane na drewniane szpatułki za pomocą samoprzylepnej rzepy.

Zrobiłam też tipi, totem, opaski na pióra i piniatę -„demona z gór”.

Rzep wykorzystałam też do przyczepienia imienia, które wylosował Indianin.

Do zrobienia totemu wykorzystałam wieże z zamku – „Mega kolorowanka”.

Do środka piniaty włożyłam poduszeczki  z powietrzem (które służą do ochraniania przesyłanych w paczkach przedmiotów) oraz warzywa i smerfy w powietrznych poduszeczkach, które dostawało się za zakupy w Lidlu.

Pierwsza przyszła Iga i podarowała Maksowi prezent  od niej i od Kamila.

Zaraz po Idze przyszła Amelka oraz Olek z rodzeństwem.

Impreza zaczęła się od rozdania opasek na pióra. Potem Indianie wylosowali swoje imiona. Były: Smukła Topola, Czerwona Błyskawica, Leśna Orchidea, Krzyczący Puszczyk, Biegnący Lis, Księżycowy Orzeł.

Rozpoczęliśmy od malowania znaków na totemie. Ci którzy pomalowali  swój znak dostawali amulet – łapacz snów.

Następnie rozpoczęły się konkurencje, w których Indianie zdobywali pióra do pióropusza. Każdy mógł wybrać  sobie pióro…

Indianie uczestniczyli w strzelaniu  z łuku, strzelaniu z procy, przechodzeniu przez kreci tunel, mieli próbę „kamiennej” twarzy, symulację jazdy na krecie… Ich pióropusze wzbogacały się o kolejne pióra.

Pierwsze strzały powędrowały do tarczy…

…a co za tym idzie – pierwsze pióra pojawiły się  w opaskach indiańskich.

Strzelanie z procy było trudniejsze.

Przeciskaliśmy się tak jak Indianin Nitou przez kreci tunel.

Biegnący Wilk i Księżycowy Orzeł w tipi.

Indianka Czerwona Błyskawica w symulatorze jazdy na krecie.

Piórkowe tuby, kto dalej  wydmucha swoje piórko.

Po emocjach zdobywaniu piór, czas na „lizakowy” teatrzyk i opowiedzenie przygody o Indianinie Nitou zmagającym się z demonem z gór – zwanym też pożeraczem chmur!

Wybieramy postać, którą będziemy odgrywać.

Po pierwszej próbie opowiedzieliśmy tę historię rodzicom.

Maks bardzo wczuł się w rolę pożeracza chmur.

Rodzicom nasza opowieść bardzo się podobała

Kulminacyjnym punktem każdych urodzin jest rozbicie piniaty. W tym roku daliśmy radę pożeraczowi  chmur!

Z rozbijanej piniaty wypadały obłoczki zjedzone przez demona z gór.

Po zabawie przyszedł czas na tort .

A po torcie bawiliśmy się w zabawę bardzo popularną na Dzikim Zachodzie i strzelaliśmy do puszek – było świetnie!

Janek ustawia puszki na listwie do celowania z pistoletu.

Udało nam się zagrać w cyferkowe doble, które przyniosła Maksowi Amelka.

Dziękujemy gościom za wspólną  zabawę i świetne prezenty!

W Muzeum Chopina

Dzisiaj o 10:00 w salce koncertowej Muzeum Fryderyka Chopina rozpoczęły się warsztaty teatralne dla dzieci niepełnosprawnych prowadzone przez panią reżyser Jolantę Denejko. Tematem warsztatów była „Czarodziejska wyobraźnia” na podstawie opery Wolfganga Amadeusza Mozarta „Czarodziejski Flet”.

Pani Jolanta wprowadziła nas w tematykę opery. Opowiedziała historię księcia Tamino, który w lesie spotkał wielkiego węża…

Naszym warsztatowym zadaniem było zaanimowanie ruchu węża.

Pierwszym sposobem było rzucenie węża w powietrze.

Drugim sposobem było zrobienie węża z uczestników warsztatów.

Wąż poruszał się do muzyki Mozarta, a zadaniem uczestników było zareagować właściwie na chwilę, kiedy wąż został pokonany przez Damy Dworu Królowej Nocy.

Potem instrumentami muzycznymi próbowaliśmy oddać uczucia, które musiały towarzyszyć przerażonemu księciu, który zemdlał uciekając przed wężem.

Puszczaliśmy w górę baloniki, aby ulatywały jak ptaki, na które polował Papageno – nadworny ptasznik Królowej Nocy – a jedna osoba próbowała je wszystkie złapać.

Przechodziliśmy jak książę Tamino próbę milczenia, z której tata Maksa wyszedł równie zwycięsko jak książę!

Zrobiliśmy dwa żywioły: ognia i wody, by przez nie przeszła Pamina i Tamino. Nasze czarodziejskie flety, zrobione z kartonu nie wydawały dźwięków, lecz wypadały z nich kolorowe piórka.

Na koniec warsztatów Pani Jolanta pozwoliła Maksowi spróbować wywołać dźwięk z jej prywatnego fletu.

To były bardzo ciekawe warsztaty i bardzo przybliżyły nam operę Mozarta.

Dziękujemy Pani Jolanto!

Po warsztatach poszliśmy zwiedzić  muzeum. Zaczęliśmy od sali, w której można sobie posłuchać muzyki  Chopina. Maks lubi słuchać w słuchawkach. Bardzo go też zaciekawiła książka, która tak naprawdę jest ekranem, a na nią rzutnik  wyświetla teksty i zdjęcia różnych kompozytorów. W sali tej jest wiele stanowisk i na pierwszy rzut oka widać, że najwięcej tu gości z Japonii.

Maks koniecznie chciał wejść na ostatnie piętro.

Maks z kartą w dłoni mógł sam „doświadczać Chopina”.

Uruchomić ekran z lektorem, opowiadającym wybrany fragment z życiorysu kompozytora.

Odsłuchać list do Chopina.

Koncepcja Muzeum Chopina opiera się na bardzo nowoczesnej technologii, która ma za zadanie pobudzać wszystkie zmysły zwiedzających. Dzięki zastosowaniu kart RFID, każdy zwiedzający może zwiedzać muzeum indywidualnie, a na karcie zapisuje się jego „ścieżka” zwiedzania, dzięki czemu  przy następnej wizycie w muzeum może sprawdzić swój profil zwiedzania.

Dzień dziecka – dwie odsłony

Pani Edyta, kierująca ośrodkiem rehabilitacyjnym w Zaździerzu, zawsze przygotowuje dla dzieci niespodziankę z okazji Dnia Dziecka. W tym roku z inicjatywą wystąpiła kadra i przygotowała dla dzieci przedstawienie „Rzepka”. Pani Justyna, logopeda, była narratorem i czytała wiersz Juliana Tuwima, a terapeuci odgrywali swoje role tańcząc w rytm muzyki. Rzepkę grała Pani Agnieszka, która ćwiczyła z Maksem. Pan Grzegorz był dziadkiem, babcią była Pani Dorota od SI, Wnuczkiem – Pani Kasia. Pani Małgosia, nauczycielka pływania, była kurką, a pani Karina – pedagog – kaczuszką, zaś Pani Magda od terapii ręki – żabką…

Ciągną i ciągną i wyciągnąć nie mogą!

Po przedstawieniu odbyła się dyskoteka. Dzieci przymierzały czapki i inne części przebrań i tańczyły.
Tańczymy, tańczymy – dobrze się bawimy.

Maks w czapce pirata, ogląda się w lustrze…

Potem kapelusz Zorro, jakoś nie bardzo twarzowy…

W koronie to może nie jest zbyt wygodnie…

Pióropusz – kto by się tam stroił w cudze piórka!

Po dyskotece rozpoczęły się zawody sportowe. Najpierw przeciąganie liny…

Maks był w drużynie żabki.

Rzut woreczkiem do obręczy. Jest!

Po emocjach sportowych Pani Edyta rozdała dzieciom prezenty z okazji ich święta.

Czekamy, czekamy…

Dziękujemy Pani Edyto!

Druga impreza z okazji Dnia Dziecka miała miejsce w sobotę. Stowarzyszenie Zakątek21, zaprosiło do ośrodka „12 Dębów” Teatr Form Wielu z Płocka. Aktorzy: Łukasz i Przemysław Jarzyńscy, zagrali dla nas przedstawienie pt. „Czyja to walizka?”

Czekamy na przedstawienie.

Wszyscy już są, można zaczynać!

Dwaj podróżni znaleźli walizkę. Czy zdecydują się ją otworzyć?

Walizka w środku wydaje się pusta, ale czy na pewno nic w niej nie ma?

Po przedstawieniu odbyły się warsztaty teatralne dla dzieci. Aktorzy pokazali jak zrobić krótki trening dykcji, a potem pokazali czym różni się kukła od marionetki i jak animować miny misia.

Ela i Tomek mieli naśladować to co robi Muppet.

Reniferek lubi degustować paluszki i to wcale nie słone!

Tomek animuje miny misia.

Aktorzy sami robią swoje lalki.

Aktor w takiej masce nie mówi, tylko posługuje się mowa ciała – pantomimą.

Podwójne święto

Dzisiaj jest Dzień Matki i urodziny Naszej Marysi – okrągła rocznica!

Najpierw w szkole Maks brał udział w przedstawieniu Królewna Śnieżka, gdzie zagrał pracowitą myszkę, która tańcząco wysprzątała domek krasnoludków.

Po przedstawieniu prezent dla mamy…

A potem już wracamy do domu, dzięki za podwiezienie Jurku i  Marylo!

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

W domu czekała na nas Marysia, więc żeby sprawić jej przyjemność Maks odpalił życzenia z mówika, a potem wydrukowałam kilka obrazków i Maks wybrał te, które przykleił na laurce z życzeniami urodzinowymi dla siostry!

Maks wkleił do życzeń:

a na stole zostawił następujące symbole:

 

Szkolna Eurowizja

W tym roku Dzień Europy obchodziliśmy w szkole na śpiewająco. Nauczyciele zorganizowali Konkurs Eurowizji, na którym mogliśmy się zaprezentować rodzinnie lub klasowo. Maks zaprezentował się z całą klasą jako zespół Maryli w piosence „Kolorowe Jarmarki”.

Już w klasie, przed występem, każdy grał na czym popadło…

Na widowni czekaliśmy aż zapowiedzą nasz występ…

A potem już graliśmy i śpiewaliśmy z Marylą!

Byliśmy świetni, jak zawsze, choć Maryla też była niezła!

Wielka Sobota ’17 z frywolitkami w tle

Już kilka tygodni wcześniej Mama Maksa zaczęła „plątać” nową frywolitkową serwetę, której wzór podała na swoim blogu Renulek. Miała zostać ozdobą wielkanocnego koszyczka ze święconką i… tak się stało! Mama zdążyła na czas.

Oto frywolitkowa serweta w pełnej krasie, ale w mojej opinii najlepiej wygląda na koszyczku ze święconką.

W koszyczku tradycyjny zestaw: jajka (kurze i przepiórcze), kiełbasa, pieczywo, chrzan, sól i (oczywiście) baranek wielkanocny. Tym razem nasz baranek jest z masła – po raz pierwszy taki eksperyment w rodzinie…

Oprócz dużego, rodzinnego koszyka, przygotowaliśmy mniejszy „model” z przeznaczeniem dla Maksa. A w nim trochę inny zestaw: jajka (oczywiście!), babeczki (słodkie), zajączek (czekoladowy). Taki deserowy model święconki… W sam raz dla naszego Syna :))

 

W sumie dość późno, bo dopiero tuż przed południem, wyjechaliśmy do kościoła w Lasku Bielańskim, aby poświęcić pokarmy na wielkanocne śniadanie. Pogoda nie była najlepsza – chłodno, wietrznie i odrobinę deszczowo. W takich niezbyt sprzyjających warunkach dotarliśmy do odrzwi kościoła w Lasku…

Maks czekał aż reszta rodziny podejdzie do drzwi i wejdzie razem z Nim do środka (może ktoś zauważył, że drzwi kościoła zostały odrestaurowane?).

W kościele, jak zwykle w Wielką Sobotę, wytyczono „szlak” do miejsca, gdzie proboszcz święci pokarmy. Idziemy za wskazówkami.

Jak co roku święcenie pokarmów odbywa się w Podziemiu Kamedulskim, do którego prowadzą wąskie i strome schody. W zeszłym roku to zejście zostało odnowione i stopnie się nie kołyszą, ale dla małych nóżek jest to pewne wyzwanie.

W końcu jesteśmy na dole. W podziemiu ciasno – pomimo pogody wierni dopisali i wokół stołu z koszyczkami wielkanocnymi tłum. Ksiądz Wojtek obficie święci – nawet Maks otrzymał swoją porcję kropel święconej wody. Jak co roku Grób Pański w podziemiu otoczony jest zielonym trawnikiem, a wartę przy nim trzymają rycerze w historycznych zbrojach. Już wieczorem grób będzie pusty i zaczniemy świętować Zmartwychwstanie Pańskie.

Wszystkim Szanownym Czytelnikom bloga „Zakątek Maksa” składamy serdeczne życzenia Błogosławieństwa Bożego – cieszmy się ze zwycięstwa Jezusa nad śmiercią! Alleluja!