Archiwa kategorii: wyjazdy

Ostatni dzień IX Zlotu Zakątka 21

W niedzielę 27 sierpnia kończył się nasz zakątkowy czas. Tego dnia Pan Krzysztof, animator czasu wolnego w OWR „Polanika,” przeprowadził pięć konkurencji sportowych dla dzieci. Każda  zaliczona konkurencja nagradzana była naklejką, którą można było wkleić do dyplomu. Po zebraniu  naklejek z pięciu konkurencji sportowych uczestnik zmagań sportowych otrzymywał zakątkowy medal!

Strzelanie z łuku

Kierowanie zdalnie sterowanym autem

Maks lubi takie elektryczne autka!

Unihokej.

Zaliczony!

Kręgle.

Ta konkurencja wymagała kilku powtórzeń, kula jakoś omijała kręgle…

Konkurencja – wyścigi z balonem, który trzeba było popychać przed sobą rurką z pianki.

Jest medal!

Turnusowe wycieczki

W tym roku mieliśmy dwie wycieczki autokarowe: do Doliny Charlotty i do Sea Parku w Sarbsku. Oba miejsca są nam dobrze znane, gdyż w zeszłym roku je odwiedziliśmy. Jest tam wiele atrakcji dla dzieci, chociaż w dolinie Charlotty są zupełnie nieprzygotowani na to, że dzieci mają potrzeby korzystania z WC. Jest tam tylko jedna toaleta z sedesem i bieżącą wodą. W pozostałych miejscach są wszechobecne toi-toi, które dla dzieci zupełnie się nie nadają, a na dodatek nie ma w nich wody do mycia rąk.

Zwiedziliśmy Krainę Bajek. Tym razem Maks przestraszył się Baby Jagi.

Maks wszedł na wieżę widokową, żeby tak samo jak w zeszłym roku zjeść kanapkę na samej górze.

Był  wyspie z lemurami.

Skorzystał tez z atrakcji jaka są dmuchane zjeżdżalnie…

To była bardzo wysoka zjeżdżalnia ok. 10 m wysokości.

Była też ścianka wspinaczkowa, ale Maks nie dal rady się na nią wspiąć.

W Sea Parku Maks najbardziej lubi kolejkę…

Sporo czasu spędziliśmy na pobliskim placu zabaw.

Razem bujaliśmy  się na huśtawce z grubej liny.

Dzieci patrzyły na karmienie uchatek i fok. Zobaczyły film o prehistorycznych zwierzętach morskich. W Sarbsku miło minął nam czas.

Rowy 2017

To był nasz dziewiąty pobyt w Rowach. Pogoda była zupełnie niezła choć nie najcieplejsza i dość wietrzna, ale tylko dwa razy padał deszcz. Maks cały rok  czeka na ten wyjazd nad morze, więc i my też nie szukamy innych miejsc. Ośrodek Albatros zafundował nam w 10 metrowym pokoiku wielki telewizor z kineskopem i oczywiście biurko pod niego, więc miejsca w pokoju zrobiło się jeszcze mniej… Łazienka w stylu wczesnego Gierka nadal nie doczekała się remontu, więc na sedesie trzeba siadać bokiem, bo inaczej kolana wciskają się w ścianę… Niby to już znany folklor tego trzeciego skrzydła Albatrosa, ale jakoś w tym roku bardzo nam to się dało we znaki. Cóż też się starzejemy…

Rowy się rozbudowują. Przed i za ośrodkiem Columbus budowane są nowe kilkupiętrowe domy wczasowe… Plaża po „remoncie”, który zaczął się dwa lata temu i polegał m.in. na wbiciu pali falochronu, a także usypaniu brzegu z piasku wydobytego z morza. Wiatr też nie próżnował, schody na plażę, które sięgały od podstawy przynajmniej do wysokości pierwszego piętra – zasypał górą piasku.

W tym roku tematem przewodnim turnusu było poznawanie różnych krajów, a co za tym idzie wyklejanie flagi kraju, który dzieci poznawały w danym dniu.

Zaczęliśmy od Polski…

Po wyklejeniu flagi zaczynały się zajęcia sportowe.

Bałtyk w tym roku powitał nas spokojną, zimna wodą, ale chętnych do kąpieli nie brakowało…

Maks w tym roku nie zanurzył się w morzu tylko brodził w wodzie przy brzegu.

Gokarty to ulubiona rozrywka Maksa w Rowach.

 

Zajęcia ruchowe wymagały od uczestników wykonywania różnych poleceń. Tym razem dzieci miały pozbierać szyszki. Jak widać nie wszystkim się chciało!

Na szczęście każdy znalazł to coś, czemu dał się porwać!

Na zajęciach po obiedzie dzieci pomalowały Tadż Mahal.

W czasie wolnym Maks zainteresował się klockami lego i razem z dziećmi starał się coś zbudować. Zrobiłam zdjęcie, ponieważ w domu mimo naszych wielu prób wspólnego budowania, klocki nadal leżą w pudelkach.

W Indiańskim Dniu zabawa z wodnymi balonami cieszyła sie dużym powodzeniem.

Ostatniego dnia bawiliśmy się w stare zabawy „chodzi lisek kolo drogi”, „gąski, gąski do domu”…

Na koniec turnusu każde dziecko miało szansę wystąpić w „Mam Talent” i zaprezentować wszystkim zebranym co przygotowało. Maks lubi paluszkową rodzinkę i w tej piosence się odnalazł.

Zielona szkoła

Maksa klasa pojechała w tym roku na zieloną szkołę do Rezerwatu Leśne Wrota w Klewkach koło Olsztyna. Wyjechali w poniedziałek 5 czerwca i wrócili w piątek 9 czerwca.

Mieli bardzo wiele atrakcji na świeżym powietrzu i wrócili bardzo zadowoleni…

Lepili z gliny.

Piekli ciasteczka.

Płynęli statkiem.

Strzelali z wiatrówki.

Malowali, śpiewali, mieli zajęcia sportowe, dyskotekę …

Dzień dziecka – dwie odsłony

Pani Edyta, kierująca ośrodkiem rehabilitacyjnym w Zaździerzu, zawsze przygotowuje dla dzieci niespodziankę z okazji Dnia Dziecka. W tym roku z inicjatywą wystąpiła kadra i przygotowała dla dzieci przedstawienie „Rzepka”. Pani Justyna, logopeda, była narratorem i czytała wiersz Juliana Tuwima, a terapeuci odgrywali swoje role tańcząc w rytm muzyki. Rzepkę grała Pani Agnieszka, która ćwiczyła z Maksem. Pan Grzegorz był dziadkiem, babcią była Pani Dorota od SI, Wnuczkiem – Pani Kasia. Pani Małgosia, nauczycielka pływania, była kurką, a pani Karina – pedagog – kaczuszką, zaś Pani Magda od terapii ręki – żabką…

Ciągną i ciągną i wyciągnąć nie mogą!

Po przedstawieniu odbyła się dyskoteka. Dzieci przymierzały czapki i inne części przebrań i tańczyły.
Tańczymy, tańczymy – dobrze się bawimy.

Maks w czapce pirata, ogląda się w lustrze…

Potem kapelusz Zorro, jakoś nie bardzo twarzowy…

W koronie to może nie jest zbyt wygodnie…

Pióropusz – kto by się tam stroił w cudze piórka!

Po dyskotece rozpoczęły się zawody sportowe. Najpierw przeciąganie liny…

Maks był w drużynie żabki.

Rzut woreczkiem do obręczy. Jest!

Po emocjach sportowych Pani Edyta rozdała dzieciom prezenty z okazji ich święta.

Czekamy, czekamy…

Dziękujemy Pani Edyto!

Druga impreza z okazji Dnia Dziecka miała miejsce w sobotę. Stowarzyszenie Zakątek21, zaprosiło do ośrodka „12 Dębów” Teatr Form Wielu z Płocka. Aktorzy: Łukasz i Przemysław Jarzyńscy, zagrali dla nas przedstawienie pt. „Czyja to walizka?”

Czekamy na przedstawienie.

Wszyscy już są, można zaczynać!

Dwaj podróżni znaleźli walizkę. Czy zdecydują się ją otworzyć?

Walizka w środku wydaje się pusta, ale czy na pewno nic w niej nie ma?

Po przedstawieniu odbyły się warsztaty teatralne dla dzieci. Aktorzy pokazali jak zrobić krótki trening dykcji, a potem pokazali czym różni się kukła od marionetki i jak animować miny misia.

Ela i Tomek mieli naśladować to co robi Muppet.

Reniferek lubi degustować paluszki i to wcale nie słone!

Tomek animuje miny misia.

Aktorzy sami robią swoje lalki.

Aktor w takiej masce nie mówi, tylko posługuje się mowa ciała – pantomimą.

Maks w Zaździerzu

Wróciliśmy z tygodniowego turnusu rehabilitacyjnego, na którym spotkaliśmy się ze znajomymi z Zakątka 21. Tym razem było nas mniej niż zwykle, ale jak zawsze było nam razem dobrze. Dzieci też z radością się przywitały i razem spędzały wolny czas po zajęciach turnusowych. Maks w tym roku bardzo dzielnie ćwiczył w sali kinezy z Panią Agnieszką, która pokazała mi jakie ćwiczenia warto robić z Maksem w domu. Z dużym entuzjazmem Maks szedł na basen. Uczył się pływać , ale najchętniej nurkował…

Preferował też zawody z  innymi dziećmi, kto wyłowi najwięcej kółek.

Na ćwiczenia do  sali kinezy też szedł chętnie, choć Pani Agnieszka  całą godzinę wypełniła mu aktywnością fizyczną…

Wygląda na to, że Maks trochę wydoroślał i nie ociągał się..

Na każdym nadgarstku Maks ma opaskę o wadze 1kg, tak więc na prawdę był to dla niego wysiłek.

Jestem z niego dumna, bardzo się starał i ćwiczył!

Wolny czas Maks spędzał z Bianką…

Bardzo lubili grać w dobble…

albo w cymbergaja.

Maks miał zajęcia z logopedą, pedagogiem i terapię reki.

 

 

Wycieczka do Fortu Hantajo

25 kwietnia pogoda była dla nas łaskawa. Świeciło słońce i nie  było zimno. Przed ósmą Maks i jego koledzy wsiedli do autokarów i pojechali na szkolną wycieczkę do Wioski Indiańskiej.

Maks lubi jeździć autokarami i dobry humor go nie opuszczał.

Wymalowany po indiańsku ćwiczył indiańskie zawołania.

W Indiańskiej Wiosce trzeba było zaliczyć wiele sprawności…

Podciąganie się na linie,

Przechodzenie w labiryncie lin,

Rzut oszczepem

Strzelanie z łuku

Rzucanie strzałami do celu

Każdy kandydat na Indianina musiał sobie zrobić indiański naszyjnik.

Nawlekanie małych, drewnianych koralików na rzemyk nie było proste…

Indianin musi umieć zdobyć pożywienie  i  złowić sobie rybę na obiad

Indiański Totem

Kiedy Maks zaliczył wszystkie indiańskie sprawności został  Indianinem i mógł założyć indiański pióropusz.

Poszukiwanie skarbów

W niedzielę Maks i Bianka grali w dobble skracając sobie w ten sposób czas oczekiwania na wyjście  z rodzicami w celu poszukiwania skarbów.


W recepcji Ośrodka Polanika dostaliśmy mapę, na której oznaczone były miejsca, gdzie można znaleźć skarb. najlepszy w czytaniu mapy okazał się tata Maksa i dzięki niemu znaleźliśmy 5 z 8 miejsc na mapie.

Gdy znaleźliśmy cukierki i balony poszliśmy zjeść obiad.

Obchody Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa w Ośrodku Polanika

Wczoraj wróciliśmy z Ośrodka Polanika, gdzie razem z innymi rodzicami dzieci z zespołem Downa, spotkaliśmy się i wzięliśmy udział w obchodach 12 Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa, które w tym roku przypadały w ubiegły wtorek – 21 marca.

Plan obchodów był bardzo obszerny. Rodzice brali udział w wykładach i spotkaniach w sali tanecznej, a dzieci bawiły się pod okiem terapeutów z ośrodka. Maks od samego rana chciał pójść na basen . 

Nie mniej jednak udało się nam zainteresować go innymi formami aktywności. Pierwszy przejazd na tyrolce był udany, ale w następnym Maksowi nie wytrzymały ręce i zaliczył glebę, a co za tym idzie trzeba było zmienić spodnie.

Wystarczyły czyste spodnie, żeby humor Maksa się poprawił. Zmieniliśmy też  dyscyplinę na bardziej stacjonarną.

Maks chciał nakarmić czarnego łabędzia, który własnie płynął w naszym kierunku.

W przerwie między wykładami gra w piłkarzyki .

Wielką atrakcją była możliwość przymierzenia się do takiego super motoru…

Tak wiele było motorów, że trudno było się zdecydować, na którym sobie zrobić zdjęcie.

Po koniach mechanicznych nastał czas na konia – przyjaciela człowieka.

I Maks bardzo mu podziękował za przejażdżkę.

Maks na basenie miał jedną chęć- nurkować! Pani Ani udało się jednak zrobić z nim sporo ciekawych ćwiczeń.

 

Po półgodzinnych ćwiczeniach Maks zrelaksował się w jacuzzi.

Wieczorem mieliśmy ognisko…

…a tata Bianki śpiewał i grał na gitarze!

Weekend w górach

Pojechaliśmy do Ustronia na pierwszy marcowy weekend. Maks bardzo się ucieszył. Zwykle jak wyjeżdżamy, to on idzie na basen, więc już od samego początku pokazywał gestem, że będzie się kąpać. Tym razem nie było wyjścia na basen, za to był kulig.

Zatrzymaliśmy się w Mileżówce. Mieliśmy pokój z frontowej strony na piętrze.

Przyjechaliśmy późno. Wybraliśmy najkrótsza drogę, ale okazało się, że najkrótsza droga wcale nie jest najszybsza i jechaliśmy sześć godzin.

Maks spotkał swoich kolegów i koleżanki. W jadalni zjedliśmy kolację.

Na pierwszym poziomie jest sala z bilardem i piłkarzykami.

Maks lubi grać w piłkarzyki.

Maks i Bianka.

W sobotę przed południem Maks podjechał do Leśnego Parku Niespodzianek

Najbardziej spodobała mu się koparka na placu zabaw.

Pogadał sobie z kucykiem…

Z Leśnego Parku Niespodzianek pojechaliśmy do Wisły, gdyż tam mieliśmy zamówiony kulig. Śniegu w Ustroniu już nie było , ale w górach jeszcze leżał na północnych zboczach.

Czekamy na wozy konne.

Pojechaliśmy wzdłuż Białej Wisełki…

W szałasie piekliśmy kiełbaski. Mimo dużego paleniska wcale nie było za ciepło.

Herbata z cytryną i podpieczony chleb z kiełbasą bardzo nam smakowały.

Zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie.Członkowie Stowarzyszenia Zakątek 21 .

Podjedliśmy i przyszła pora powrotu do Mileżówki.

Humory nam dopisywały. Słońce świeciło, śnieg topniał, a Biała Wisełka towarzyszyła nam w drodze powrotnej…

 

Po powrocie Maks pobawił się na placu zabaw przed pensjonatem.

W niedzielę wracaliśmy do domu.

Dziękujemy Grażynce za zorganizowanie nam  atrakcyjnego pobytu ( i zrobienie zdjęcia z widokiem na Beskid Śląski