Czwartek na turnusie

W czwartek Maks miał jedne zajęcia z terapii czaszkowo krzyżowej inaczej kraniosakralnej. Akurat na tych zajęciach mi zależało. Teraz i jak byliśmy na turnusie w marcu, ale akurat wtedy Pani Lena wracała ze zwolnienia i lekarka rehabilitacji powiedziała, że jedne zajęcia to za mało i nie dadzą żadnego efektu, więc ich nie zapisała Maksowi. W tym roku była Pani Lena, ale miała takie obłożenie zajęć, że nawet jak chciała , to nie dała rady Maksa nigdzie wcisnąć w grafik. I mimo, że jednych zajęć nie  warto przepisywać, to tym razem lekarka rehabilitacji je Maksowi zapisała…Jeśli dodać do tego grupowe zajęcia na basenie zamiast indywidualnych, to rachunek jest prosty. Nie dostałam żadnych zajęć, które były na mojej liście priorytetów.

Po zajęciach Maks wybrał się do Krainy Zabawy

W tym roku pojawił się namiot z grami: koszykówką i cymbergajem.

W kompleksie Świętokrzyska Polana jest bardzo dużo atrakcji.  Trudno czasem ze wszystkiego skorzystać. Nie mniej jednak odniosłam wrażenie, że na pierwszym miejscu postawiono na ilość…Ilość osób na turnusie, do tego kolonia z zajęciami tanecznymi. Na jadalni bywały chwile, gdy brakowało talerzy do nałożenia sobie obiadu…

Środek turnusu

W środę mieliśmy drugie i ostatnie spotkanie na turnusie z psychoterapeutą Panem Robertem. Maks , podobnie jak inne dzieci na turnusie bardzo lubił te zajęcia.

Wnęka z poduszkami na drugim piętrze nad basenem. Tu czekaliśmy na Maksa zajęcia dobrze się bawiąc…

Turlaliście się kiedyś po równi pochyłej? Niesamowite uczucie, kiedy pod koniec równi mocno się przyspiesza…

W pokoju terapeuty jest zabawek wiele, ale żadnej Pan Robert nie lubi tak jak tego dinozaura…

Najpierw Pan Robert prowadzi dinozaura, potem Maks.

Pan Robert salwował się opuszczeniem pokoju, a Maks pogonią za nim!

I zabawa przeniosła się wnęki z miękkimi poduszkami. Pokój z zabawkami został pusty, bo zabawki to nie wszystko…

W środę dzieci miały wieczór karaoke, który przygotowali dla nich animatorzy czasu wolnego z ośrodka.

Maks był w swoim żywiole!

W sali zabaw basen z kulkami również przyciągał jak magnes…

 

 

 

Wtorek na turnusie

Kiedy przyszliśmy na zajęcia na bieżni, okazało się, że bieżnia AlterG jest popsuta, więc Maks wszedł na zwykłą bieżnię. Szybkie chodzenie było dla niego wyzwaniem i nie był z tego zadowolony.

Rodzice dzieciom muszą dać przykład i od razu zmienia się  mina… Przynajmniej dziecka!

Po półgodzinnym przebieraniu nóżkami Maks był cały mokry. Mieliśmy 20 minut, żeby przygotować się na basen i żeby  trochę ochłonął…

Pojechaliśmy windą do pokoju Mary w głównym budynku, żeby spoconego Maksa nie przestudzić na wietrze idąc po rzeczy na basen do domku.

Zajęcia grupowe na basenie przebiegały na luzie, tak jak Maks lubi.

Maks bardzo lubi zajęcia na basenie. Kiedy czuje dno basenu nieźle dokazuje.

Na zajęciach grupowych nie było żadnej  szansy na szkolenie nabytych umiejętności i kontynuowania nauki pływania, na co przede wszystkim liczyłam na turnusie.

Na  terapii zajęciowej Maks lepił z masy solnej i ćwiczył inne czynności manualne.

Ozdabianie wyciętego foremkami z masy solnej kwiatka.

Kiedy wszystko już jest wycięte – można przykleić na kartce.

Maks bardzo lubił zajęcia z hipoterapii.

Na koniu jechało się do lasu.

I przez pięć dni hipoterapii pogoda bardzo sprzyjała konnym wycieczkom.

Pierwszy dzień na turnusie

Maks w poniedziałek rano otrzymał swój plan zajęć terapeutycznych.  Zaczynał o  godzinie 9:00 w gabinecie terapii ręki „Hand Tutor”,  o 9:30 miał indywidualną terapię zajęciową, o 10:30 miał bieżnię w odciążeniu „AlterG”. O 11:20 mieliśmy oboje zajęcia grupowe na basenie, zjedliśmy szybko obiad, żeby o 13:50 dojść do stajni na hipoterapię. Te zajęcia mieliśmy pięć razy w tygodniu. Oprócz tego w poniedziałek i środę mieliśmy indywidualne zajęcia z psychoterapeutą o 14:30 i raz mieliśmy terapię kraniosacralną w czwartek o 10:00. Wszystkie zajęcia trwały po 30 minut.

Idziemy na pierwsze śniadanie.

Po śniadaniu zmierzamy do sali 42 na zajęcia Hand Tutor.

Maks z mówikiem na telefonie – zwarty i gotowy, żeby się przedstawić.

Zajęcia Hand Tutor polegają na ćwiczeniu odpowiednich ruchów ręki. Program komputerowy przedstawia jakąś grę, dziecko zakłada rękawicę, której czujniki są podłączone do komputera, a ten analizuje – czy wykonany ruch dłoni jest prawidłowy.

Terapeuta pomaga Maksowi wykonać prawidłowo żądany przez program ruch dłoni.

Zauważyłam, ze zmieniły się rękawiczki. Wcześniej były mniej ergonomiczne.

Terapeuta pokazuje Maksowi o jakie rozprostowanie palców ręki chodzi…

…a potem jak należy palce zgiąć.

Maks na bieżni AlterG.

Do tej bieżni trzeba założyć specjalne szorty, które ściśle przylegają do ciała i mają suwak dookoła bioder, którym przypina się je do płaszcza bieżni i wtedy dopiero pompuje się powietrze. Biegacz wtedy ma odczuwalnie mniejszy ciężar ciała.

Maks musiał przymierzyć dwie pary szortów. Za duże przepuszczały powietrze i bieżnia nie chciała się uruchomić.

Maks wychodzi w szortach, które musi zdjąć po zajęciach.

Pomiędzy zajęciami Maks lubił pobawić się w kulkach.

A po południu, kiedy pogoda nam dopisywała, Maks bawił się na placu zabaw.

Kiedy rodzice mieli wykład na temat agresji, dzieci pod opieką animatorów czasu wolnego bawiły się w sali gier.

Gra podobna do dobblle- obserwujesz i znajdujesz element, który jest taki sam na twojej i karcie będącej w grze.

Maks kreatywny i skory do zabawy.

Pokazy z animatorami zatytułowane wulkany”.

Trzeba przyznać, że bardzo dużo się działo na turnusie po zajęciach rehabilitacyjnych i każdy mógł znaleźć coś dla siebie!

 

Turnus rehabilitacyjny w Ośrodku „Polanika”

W niedzielę, 20. sierpnia, przyjechaliśmy do Ośrodka Rehabilitacyjnego „Polanika” koło Kielc. Turnus organizowało Stowarzyszenie Zakątek 21, które uzyskało dofinansowanie z akcji prowadzonej przez TVP – „Reklama Dzieciom”.

W „Polanice” spotkaliśmy innych uczestników turnusu, których znamy z Forum Zakątek 21. Spotykamy się z nimi na turnusach i Zlotach Zakątka 21.

Polanika przywitała nas deszczem, więc integrowaliśmy się w sali zabaw, gdzie jest basen z kulkami i zjeżdżalnia. Po wizycie w gabinecie lekarskim wiedzieliśmy, że czeka nas w tygodniu 25 zajęć po pół godziny – indywidualnych i zbiorowych. Maks dostał codzienną indywidualną terapię zajęciową, terapię ręki (Hand Tutor), zajęcia na bieżni w odciążeniu, jedne zajęcia z terapii krzyżowo-czaszkowej, dwa spotkania z psychoterapeutą, codzienną hipoterapię oraz grupowe zajęcia na basenie.

Maks się zastanawia… Wejść czy nie wejść – oto jest pytanie.

Za nim korytarz do sal z zabiegami indywidualnymi po prawej stronie, a po lewej otwarte drzwi do pokoju lekarza albo  pielęgniarki.

Maks wchodzi do sali zabaw.

W tej sali są też obecni animatorzy czasu wolnego, którzy pomagają dzieciom ciekawie spędzić czas po i pomiędzy zajęciami rehabilitacyjnymi.

Schody prowadzące z głównego budynku ośrodka do domków mieszkalnych i widok na plac zabaw i wiatę.

  • Będzie co robić!

 

  • Moje łóżko w pokoju 8.2

Imieniny Maksa

Maks świętuje 14 sierpnia, w tym samym dniu składamy także życzenia, z okazji rocznicy ślubu, Kasi i Maćkowi – najstarszemu bratu Maksa i jego żonie.

W tym roku poszliśmy z Maksem do kina na film „Gru, Dru i Minionki”. Maks był bardzo niepocieszony, kiedy wszyscy wchodzili na salę kinową z popcornem, a tylko my oboje nie mieliśmy tego zapychacza. Na szczęście temat popcornu zniknął wraz z pojawieniem się na ekranie reklam i zwiastunów nowych filmów. Film o Minionkach bardzo się spodobał Maksowi i głośno śmiał się w czasie seansu.

Po filmie zaciągnął mnie do Kinder Planety…

Było dość ciepło i Maks był już trochę zmęczony, więc bardziej interesowały go zabawy wymagające minimalnej ilości ruchu.

Wracając do domu postanowiliśmy wpaść do babci, więc przeszliśmy przez Lasek Bielański

Okazało się, że ktoś sobie zrobił leśny kącik relaksu…

Maks był lekko zdziwiony gdy zobaczył  sznurkową półkę na książki…

Aby dojść do leśnego kącika relaksu trzeba przejść przez specjalnie przygotowane bramy.

Doszliśmy do domu Babci, gdzie czekali na nas: Cora i Józio.

Za tydzien wracają do domu, więc Maks będzie spotykał się z nimi odwiedzając ich kanał na Youtube…

Klockownia

Wybraliśmy się z Maksem do Klockowni, na spotkanie ze znajomymi. Zwykle pod pojęciem klocki mamy na myśli: klocki drewniane, lego, duplo…

Okazuje się, że jest tych rodzajów klocków dużo więcej…

Z tych dużych cegieł, buduje się domy, w których można się bawić. Maksowi bardzo się spodobał stojący już dom, wszedł do niego i siedział.

 

Kiedy zbuduje się już swój klockowy samochód, można nim zjechać po pochylni.

Przy stołach z klockami lego można sobie spokojnie budować…

Klocki magnetyczne  SmartMax były dla mnie wyzwaniem. Umieszczone w jednym miejscu różne części, bez żadnej ilustracji i co można z tego zrobić?

Maks znalazł sobie kuchenkę, na której można było gotować klockowe dania.

Jak widać dookoła co pojemnik to inne klocki… Była również kolejka Brio z drewnianymi autami i postaciami.

Po zabawie Maks odpoczywał na kanapce z miękkich klocków trzymających się dzięki magnesom.

W klockowni można zapisać się na warsztaty z budowania .

Budowanie z  klocków wymaga dużej wyobraźni, nic dziwnego, że po zapoznaniu się ze wszystkimi zestawami klocków Maks zapragnął  pobawić się  przed klockownią…

Piniata – porady

Kończę kolejną piniatę. Pierwszą zrobiłam pięć lat temu. W tym czasie powstały: krówkagarnek, pajęczyca,  ośmiornica, demon z gór, biedronka.

Tym razem będzie to piłka wypełniona małymi, kolorowymi piłeczkami – 100 sztuk, ale mogą to byś również cukierki, żelki, lub jakieś inne drobiazgi

Ponieważ w zabawie weźmie udział 30-cioro dzieci muszę zadbać o to, żeby za wcześnie jej nie rozbiły.

Oklejam balon klejem robionym z 1 porcji mąki i 2 porcji wody.  Po oklejeniu balonu kilku warstwami papieru czekam aż wyschnie. Doba zwykle wystarcza, żeby papier oklejający balon wysechł. Dopiero jak papier jest suchy nakładam kolejne warstwy i znowu czekam aż wyschną.

Potem sprawdzam, gdzie piniata jest bardziej miękka i zaznaczam te miejsca pisakiem, żeby następnym razem nakleić tam więcej  warstw papieru.

Dobrze jest używać różnych rodzajów gazet, wtedy widać, gdzie już położyłam nową warstwę, a gdzie mamy jeszcze starą.

Kiedy warstwy zewnętrzne są zbyt mokre, nakładam suche kawałki gazety, żeby osuszyć piniatę. Kiedy papier trochę odstaje od powierzchni piniaty, nakładam klej na dłonie i rozcieram na całej powierzchni wygładzając ją.

Turnusowe wycieczki

W tym roku mieliśmy dwie wycieczki autokarowe: do Doliny Charlotty i do Sea Parku w Sarbsku. Oba miejsca są nam dobrze znane, gdyż w zeszłym roku je odwiedziliśmy. Jest tam wiele atrakcji dla dzieci, chociaż w dolinie Charlotty są zupełnie nieprzygotowani na to, że dzieci mają potrzeby korzystania z WC. Jest tam tylko jedna toaleta z sedesem i bieżącą wodą. W pozostałych miejscach są wszechobecne toi-toi, które dla dzieci zupełnie się nie nadają, a na dodatek nie ma w nich wody do mycia rąk.

Zwiedziliśmy Krainę Bajek. Tym razem Maks przestraszył się Baby Jagi.

Maks wszedł na wieżę widokową, żeby tak samo jak w zeszłym roku zjeść kanapkę na samej górze.

Był  wyspie z lemurami.

Skorzystał tez z atrakcji jaka są dmuchane zjeżdżalnie…

To była bardzo wysoka zjeżdżalnia ok. 10 m wysokości.

Była też ścianka wspinaczkowa, ale Maks nie dal rady się na nią wspiąć.

W Sea Parku Maks najbardziej lubi kolejkę…

Sporo czasu spędziliśmy na pobliskim placu zabaw.

Razem bujaliśmy  się na huśtawce z grubej liny.

Dzieci patrzyły na karmienie uchatek i fok. Zobaczyły film o prehistorycznych zwierzętach morskich. W Sarbsku miło minął nam czas.

Rowy 2017

To był nasz dziewiąty pobyt w Rowach. Pogoda była zupełnie niezła choć nie najcieplejsza i dość wietrzna, ale tylko dwa razy padał deszcz. Maks cały rok  czeka na ten wyjazd nad morze, więc i my też nie szukamy innych miejsc. Ośrodek Albatros zafundował nam w 10 metrowym pokoiku wielki telewizor z kineskopem i oczywiście biurko pod niego, więc miejsca w pokoju zrobiło się jeszcze mniej… Łazienka w stylu wczesnego Gierka nadal nie doczekała się remontu, więc na sedesie trzeba siadać bokiem, bo inaczej kolana wciskają się w ścianę… Niby to już znany folklor tego trzeciego skrzydła Albatrosa, ale jakoś w tym roku bardzo nam to się dało we znaki. Cóż też się starzejemy…

Rowy się rozbudowują. Przed i za ośrodkiem Columbus budowane są nowe kilkupiętrowe domy wczasowe… Plaża po „remoncie”, który zaczął się dwa lata temu i polegał m.in. na wbiciu pali falochronu, a także usypaniu brzegu z piasku wydobytego z morza. Wiatr też nie próżnował, schody na plażę, które sięgały od podstawy przynajmniej do wysokości pierwszego piętra – zasypał górą piasku.

W tym roku tematem przewodnim turnusu było poznawanie różnych krajów, a co za tym idzie wyklejanie flagi kraju, który dzieci poznawały w danym dniu.

Zaczęliśmy od Polski…

Po wyklejeniu flagi zaczynały się zajęcia sportowe.

Bałtyk w tym roku powitał nas spokojną, zimna wodą, ale chętnych do kąpieli nie brakowało…

Maks w tym roku nie zanurzył się w morzu tylko brodził w wodzie przy brzegu.

Gokarty to ulubiona rozrywka Maksa w Rowach.

 

Zajęcia ruchowe wymagały od uczestników wykonywania różnych poleceń. Tym razem dzieci miały pozbierać szyszki. Jak widać nie wszystkim się chciało!

Na szczęście każdy znalazł to coś, czemu dał się porwać!

Na zajęciach po obiedzie dzieci pomalowały Tadż Mahal.

W czasie wolnym Maks zainteresował się klockami lego i razem z dziećmi starał się coś zbudować. Zrobiłam zdjęcie, ponieważ w domu mimo naszych wielu prób wspólnego budowania, klocki nadal leżą w pudelkach.

W Indiańskim Dniu zabawa z wodnymi balonami cieszyła sie dużym powodzeniem.

Ostatniego dnia bawiliśmy się w stare zabawy „chodzi lisek kolo drogi”, „gąski, gąski do domu”…

Na koniec turnusu każde dziecko miało szansę wystąpić w „Mam Talent” i zaprezentować wszystkim zebranym co przygotowało. Maks lubi paluszkową rodzinkę i w tej piosence się odnalazł.