Dzienne archiwum: 26 maja 2008

Dzień Matki

To był dzień…Najpierw poszliśmy do lasu na spacerek. Maksio zasnął przed 11, a mieliśmy się spotkać z koleżanką z Białegostoku i Jej córeczką o 12 w Hyde Parku przed Pałacem Kultury. Zabrałam z domu dla Maksa jedzenie i pieluchy i poszliśmy na piechotę do metra. Przed wejściem do metra Maks się obudził. Przed 12 byliśmy na miejscu spotkania. Grażynkę wypatrzyłam już z daleka, gdyż była w stowarzyszeniowej koszulce i udzielała wywiadu…Tego dnia mamy mogły przed kamerami wypowiedzieć wszystko to, co je gnębi w pozostałe dni roku. Mam było jak na lekarstwo, więc te, które przyszły miały swój medialny dzień! Maksio spotkał się z Małgosią, która jest w wieku naszego Mateusza.

Ja lubię chodzić własnymi drogami…

Latarnie mają na tej bocznej ściance Syrenkę…

Na Placu Zamkowym są miśki z wszystkich krajów świata…

Tu już w domu tańczę w otrzymanej od Gosi koszulce…