Dzienne archiwum: 4 lutego 2010

Słoneczny , szósty dzień na zimowisku.

W Białowieży dzisiaj świeciło słońce i śnieg trochę stał się bardziej lepki, tak, że po raz pierwszy ulepili bałwana. Pogoda doskonałana na  kulig z ogniskiem i  pieczeniem kiełbasek. Maks zjadł pół kiełbaski z chlebem. Pani Kasia miała kłopot, żeby zdjąć go z sanek, gdyż za nic nie chciał zostawić pana z koniem. Nie wzruszyło go to, że cała grupa już poszła i został tylko on z Panią Kasią. Nawet gdy Pani Kasia zasymulowała, że go zostawia, też nie zmieniło to jego decyzji, że on zostaje na sankach! (Taki jest Maks. Jak  w lesie szedł w prawo, a ja w lewo, to machał mi i szedł tam gdzie chciał, musiałam po niego wracać.) Pani Kasia jest zadowolona. Dzieci zdrowe, nie chorują, szybko zasypiają i nie budza się na dźwięk budzika. Nie ma żadnych kłopotliwych sytuacji. Rozmawiałam z Maksem przez telefon, przesłał mi trzy buziaczki!