Dzienne archiwum: 7 lutego 2010

Maksio wrocił z zimowiska.

Dzisiaj o 14 dzieci wróciły autokarem z Białowieży. Stałam z Tomkiem na chodniku i machałam do Maksa, którego ubierała Pani Kasia. Maksio uśmiechał się do nas. Po chwili Tomek poszedł odnieść sanki do samochodu i Maksio wypatrywał gdzie zniknął. Znów się rozpromienił, gdy zobaczył, że tata wrócił. Pani Kasia powiedziała nam, że jak rano powiedziała Maksowi, że wracają dziś do domu, to Maksio dostał ” przyspieszenia”.  Maks z objęć Pani Kasi naturalnie przeszedł w moje . Pocałował Panią Kasię i pomachał Jej na do widzenia. Pobyt bardzo udany, dzieci i Panie zadowolone, wszyscy zdrowi. Pani Dorota powiedziała mi, że Maks świetnie czuł się na zimowisku i byłaby to dla niego strata, gdyby nie pojechał. W aucie widziałam jak Maks chce nam opowiadać swoje wrażenia, jaki był podniecony, ale z braku słów – kilka gestów musiało to wszystko przedstawić i opowiedzieć. W domu Maksio zaraz zażyczył sobie podać klawiaturę Comfy i chwilę spędził przy grze „Świat zwierząt”, potem wziął bajkę o Misiu Uszatku i Pacie. Był bardzo radosny, ale też zmęczony, więc wczesniej go wykąpałam, żeby dotrwał do kolacji i po 19.30 zasnął. A tu trzy zdjęcia z pokoju w Gawrze. zimowisko 1 Maksio w zabawach pokojowych… zimowisko2 Z ulubioną książką. zimowisko3 Taki jestem, taki byłem uśmiechnięty…