Dzienne archiwum: 26 lutego 2010

Czwartek z Julią…

Wczoraj Maksio miał dzień pełen atrakcji, od samego rana… czw1 – Przyjechała do mnie Julcia, więc otworzyliśmy  zakład fryzjerski w Modelinkowie… czw2 – Potem Julia bawiła się skaczącymi kuleczkami, a ja uprzyjemniałem  jej czas podśpiewując do  melodii z  „Tomka i przyjaciół”… czw3 – Dostałem od Julii książeczkę z mikrofonem. Mogę śpiewać, a książeczka mi akompaniuje! czw5 – Pomogę Julii powrzucać kulki do słoika. czw6 – Robimy babki z piaskoliny… czw7 – Mama powiedziała, że jak wrzucimy garść suchego grochu do  mokrego gipsu i wlejemy to do plastikowego kubka, to pęczniejący groch, po paru godzinach, rozerwie kubek. Tak się nie stało, gdyż mama poskąpiła gipsu i nie napełniła kubków po brzegi… czw8 – Julka lubi malować, więc malowaliśmy… czw9 – Na obiad Julia zrobiła sałatkę warzywną… czw10 – Próbowałem kroić jabłko, ale jakoś mi nie szło…A Julia mieszała i mieszała sałatkę, aż ją rozbolała ręka! czw11 – Wieczorem poszliśmy do Kina Myszki Norki, które mieści się w         Alchemii           (cokolwiek by to nie znaczyło),   na Jezuickiej 4. czw12 – Sala kinowa była prawie pusta, ale szybko się zapełniała. czw13 – Czekaliśmy na filmy z Bolkiem i Lolkiem… czw14 – Pobiegałem sobie między fotelemi… Seans filmowy generalnie był udany, chociaż kopie filmowe , dość zniszczone, od czasu do czasu ” strzelały dźwiękiem” w głośnikach. W Alchemii kino jest na pierwszym piętrze i trzeba tam wejść po schodach … czw15 – Wracając do domu zrobiliśmy  sobie romantyczny spacer po oświetlonym Starym Mieście!