Miesięczne archiwum: Czerwiec 2012

Maks wyjechał do Władysławowa

Dzisiaj z rana stawiliśmy się na zbiórce przed OREW-em, gdzie stał autokar, którym dzieci pojechały nad morze. Wyjechały o 7:00 rano, a około 14:00 były już na miejscu. W tym roku po raz pierwszy dzieci pojechały do Władysławowa. Mieszkają w Domu Gościnnym „Harpun”.

Maks był bardzo zadowolony. Siedział w autokarze i machał nam na pożegnanie przez szybę i to dość długo, gdyż ktoś z rodziców wezwał policję, żeby przed wyjazdem sprawdziła autokar. Nie wiem czy miał świadomość tego, że aktualnie policja musi sprawdzić też luk bagażowy i autokar musi być pusty!!! Mało brakowało, żeby zgotował dzieciom i odprowadzającym rodzicom niezły bigos.

Dzisiaj jest okropnie gorąco i nic się nie chce robić – dzisiaj możemy mieć dzień lenia… To jest niesamowite uczucie. Brak konieczności bycia w ciągłym pogotowiu, nie nadsłuchuję odgłosów z pokoju Maksa, nie sprawdzam dlaczego jest tak cicho…

Maks już śpi (20:45). Przywitał morze, zjadł nawet zupę ogórkową i trochę surówki. Jest dobrze.

Nowe zdjęcia rtg stawu biodrowego

Odebrałam nowe zdjęcia i mamy powód do radości. Radiolog napisał w opisie „Głowa kości udowej prawej spłaszczona, szyjka spłaszczona i poszerzona w porównaniu ze stroną lewą; jądro kostnienia spłaszczone; miernie poszerzona szpara stawowa stawu prawego. Objawy choroby Perthesa; w porównaniu do zdjęć z 7.07.2010 znaczna poprawa w kształtowaniu główki kości udowej prawej. Lewy staw biodrowy w granicach normy”.
Dwa razy zdarzyło mi się, że ktoś chciał porównywać te zdjęcia, raz lekarz – prof. Karski – z Lublina, dokładnie obejrzał i przemierzył linijką odpowiednie części i drugi raz radiolog w przychodni na Wrzeciono 10C. A Maks przez dwa lata był pacjentem szpitala na Lindleya…

Tak wyglądają te nowe zdjęcia. Pokusiłam się o zrobienie zdjęcia główki kości udowej prawej nogi z tego roku i (dla porównania) sprzed dwóch lat.

Tak wygląda aktualny stan główki…

Tak wyglądała główka kości udowej prawej dwa lata temu…

I w zdjęciach w drugiej pozycji:

Nowe zdjęcie, z tego roku.

Stare zdjęcie sprzed dwóch lat.

Wyraźnie widać, że w ciągu tych dwóch lat główka kości udowej prawej jest bardziej odbudowana.

Z wizytą u ortopedy

Kiedy odbierałam Maksa w czwartek z OREW-u zauważyłam, że kuleje na prawą nogę. Pokazywał na prawe kolano, że go boli. Zapisałam go do ortopedy w OREW-ie i dzisiaj byliśmy na wizycie. Doktór obejrzała jego odwodzenie w stawach biodrowych i w kolanach, uznała, że wszystko jest dobrze, ale czy na pewno… Jak Maks tylko się położył na kozetce, zaczął popłakiwać. Niestety on tak ma. Ale przy odwodzeniu lewej nogi moim zdaniem płakał głośno…
Jak trudno zbadać pacjenta, który nie współpracuje, od którego lekarz nie dowie się czy boli, gdzie boli i jak… Ustaliłyśmy, że zrobię mu rtg stawu biodrowego, gdyż już dwa lata nie miał robionego i wtedy zobaczymy jak tam jego Perthes.
W czwartek i piątek rano byłam mocno zmartwiona. Jak zabierałam go z OREW-u w piątek już biegał i na nic się nie skarżył, ale on ma tak wysoki próg bólu, że jak już czuje, że boli, to boli go naprawdę mocno. W czwartek odbiorę zdjęcie. Zrobili mu jedno, bo lekarz nie napisał w jakiej pozycji, a przy Perthesie zawsze kazali mi robić dwa: jedno z nogami jak „żaba”, drugie standardowe.
Pamiętam jak cieszyłam się, gdy przyjęli Maksa do przedszkola z oddziałami integracyjnymi cztery lata temu. Długo nie pochodził, bo w grudniu odezwał się Perthes i miałam zalecenie, żeby Maks nie stawał na nogach. W związku z tym skończyła się jego przygoda z przedszkolem, gdzie nie za bardzo były warunki dla dziecka na wózku. Teraz od września Maks ma pójść do szkoły… Obyśmy nie przeżywali powtórki z Perthesa.

Spotkanie z Anetą

Wczoraj odwiedziła nas Aneta z mamą. Maks był zajęty oglądaniem Domisiów, a Aneta w tym czasie opowiedziała mi jak bardzo lubi swoje WTZ i jak każdy dzień bez warsztatów to dzień stracony!

Przy okazji poczytała sobie o Muminkach, pograła na gitarze i obejrzała piosenki z filmu Main Hoon Na. Bardzo spodobał jej się aktor Zayed Khan. I uznała, że takie małe przenośne dvd to jest coś, co by mogła dostać na urodziny, a termin urodzin już tuż tuż (18.07).

Aneta ogląda piosenki a Maks w tle tańczy!

Tu właśnie poinformowała nas, że podoba jej się ten chłopak (Zayed Khan). Potem ja pokazałam jej tego, który mi się podoba (Shah Rukh Khan), ale Aneta nie pochwaliła mojego gustu i pozostała przy swoim. Tu ta piosenka

Na zamku Małego Księcia

Maks dostał od Kamili super zamek z dedykacją, żeby Maks Groszkowy miał swój zamek, choćby papierowy.

Maks potrzebuje czasu, żeby oswoić się z „nowościami”. Dlatego nie od razu zamieszkał w swoim zamku. Zaczęło się od śniadanka…

Każdy z nas herbatkę lubi w taki czas, taka herbatka, to gratka co dnia…

Pychotka…

Śniadanko w skrzydle wschodnim, a herbatka w zachodnim…

To jest zamek Małego Księcia.

 

Aż się nie chce ruszać do przedszkola…

Zamek Małego Księcia czeka na pokolorowanie, ponieważ jest to mój zamek do pokolorowania.

Razem z zamkiem Maks dostał specjalne farby w sztyftach.

Urodzinowa piniata

Oglądając bajki z Maksem natrafiliśmy na piniatę. W świecie Elma była to piniata urodzinowa, a w Mańku Złotej Rączce piniata na Boże Narodzenie. Piniata to ludowy zwyczaj w krajach latynoskich osadzony w tradycji bożonarodzeniowej. Zabawa polega na rozbiciu specjalnie przygotowanej kuli wypełnionej przeważnie słodyczami, a uczestnicy zabawy starają się zebrać ich jak najwięcej. I u nas czasem na imprezach dla dzieci pojawiają się różnego kształtu piniaty. Są nawet firmy, u których można je zakupić.
Na dwa tygodnie przed urodzinami Maksa wpadł mi do głowy pomysł, żeby zrobić taką piniatę dla naszych gości. Znalazłam w internecie filmik instruktażowy i tak oto, niejako na jego wzór, nasza relacja: Jak powstawała piniata na urodziny Maksa.

Na początku nadmuchujemy duży balon. Ja kupiłam taki z gumką, który udaje piłkę. Wybór balonu może okazać się kluczowy. Przekonałam się o tym gdy wybrałam drugi, mały, zwykły balonik.
Balon ustawiamy na jakiejś misce. Przygotowujemy kawałki papieru i klej zrobiony z 1 części mąki pszennej i dwóch części wody.
Balon oklejamy kawałkami papieru pociętego z czasopism w ten sposób, że zamaczamy cały kawałek papieru w roztworze wody z mąką i układamy na powierzchni balona. Nie oklejamy tego kawałka balona wokół końcówki do dmuchania, żeby był otwór do wkładania „upominkowego nadzienia”. Gdy już okleimy cały balon papierem dwuwarstwowo, zostawiamy balon do wyschnięcia.
Gdy mamy już suchy balon pokryty dwoma warstwami papieru zabieramy się do powtórzenia procesu oklejania. Im więcej warstw papieru tym mocniejsza będzie nasza piniata.

Oklejamy balon kolejnymi warstwami papieru maczanego w wodzie z mąka. Jako ostatnią warstwę kładłam suche kawałki gazety, które niejako osuszały mokrą kulę.

Kiedy uznałam, że mam już dość oklejania balonu, rozwiązałam supeł i wypuściłam powietrze z balonu. Można oczywiście przebić balon. Mój balon był dobry, gdyż odlepił się bez problemu od papierowej powłoki. Potrzebowałam drugiego balonu i ten też okleiłam papierem, ale balon nie odkleił się od powłoki papierowej. Tu nie miało to znaczenia, gdyż ten mały  balon był dodatkiem do głównego.

Teraz  nadszedł czas na ozdabianie piniaty. Smarujemy powierzchnię klejem „wikol” i przyklejamy biały papier, żeby nie prześwitywały nam ciemne fragmenty gazety.

A oto końcowa wersja. Mały balonik jest główką, a duży właściwym „zasobnikiem” na niespodzianki. Ponieważ nasze dzieciaki nie powinny jeść słodyczy, więc kupiłam różne drobiazgi, zapakowałam w papier – różowy da dziewczynek, a tęczowy dla chłopców. Włożyłam je do środka dużej kuli i otwór zakleiłam papierem w łatki. Dodałam jeszcze ogon z kolorowej krepiny i kupiłam pałkę do ucierania.

Pałka służy do rozbijania piniaty. Oczywiście trzeba było zrobić blisko otworu piniaty dwie dziurki do przeciągnięcia sznurka, na którym zawiesiłam piniatę.

I napisałam krótki wierszyk, żeby opowiedzieć dzieciom o co w tej zabawie chodzi.

I wszyscy na prawdę mieli wiele wrażeń!

Piniata rok później- jakie można zrobić błędy

Urodzinowa impreza

Do wczorajszego dnia przygotowywałam się dwa tygodnie. Chciałam zrobić imprezę urodzinową, która zapadnie dzieciom w pamięć. Maks, jego koleżanki i koledzy z zespołem, na krótko skupiają uwagę i trudno ich dłużej czymś zająć. Zwykle bawią się sami obok innych dzieci. Trudniej też zorganizować dla nich konkursy ponieważ zwykle mało mówią, albo wcale. Dlatego postanowiłam zrobić im piniatę.

Bardzo, bardzo daleko
Są takie światy
Gdzie z morza papieru
Robi się piniaty.
Taka piniata bywa rogata
Albo łaciata, czy piegowata.
I kiedy gości pełna jest chata
Wtedy do domu wchodzi piniata.
Każda piniata słynie z tego,
Że wiele w sobie ma dobrego.
I kto zapuka w brzuch piniaty,
Ten szybko staje się bogaty.
A więc pukajmy PUKU, PUK
Otwórz piniato nam swój brzuch!!!

Maks skończył siedem lat

Maks ma dzisiaj siódme urodziny, ale świętujemy już od piątku, kiedy razem z kolegami w ośrodku Maks zjadł urodzinowy torcik.

W oczekiwaniu na ciasto…

Siedem świeczek na torcie płonie…

…co to dla mnie, świetnie dmucham!

– Niezły jestem w dmuchaniu, co?!

A teraz sobie potańczymy z balonami.

Na zakończenie imprezy Maks dostał w prezencie 15 elementowe puzzle i książeczkę – przeciwieństwa. Dziękujemy!