Pierwszy dzień w szkole

Maks wsiadł do auta i jak ruszyliśmy – przeżegnał się. W ten sposób rozpoczął swoją drogę do szkoły. Jak dojechaliśmy to w szkole już gromadziły się dzieci z rodzicami więc poszliśmy od razu na salę gimnastyczną. Czekając na część oficjalną Maks odszukiwał znajome osoby i witał się z nimi, niekiedy też witał się z nieznanymi dziećmi i osobami m.in. z proboszczem parafii Dzieciątka Jezus, na terenie której znajduje się szkoła. O dziewiątej Pani Dyrektor przywitała uczniów i rodziców, przedstawiła nowe osoby w szkole – kadrę i dzieci, czyli uczniów klasy pierwszej.

W tym roku szkoła przyjęła rekordową liczbę uczniów – 11 osób. W Maksa klasie jest dziewięcioro i dwoje w klasie drugiej. Pierwszaki zapraszane były na środek sali, żeby przypięły sobie do koszulek identyfikator z imieniem. Jak już wszystkie się zgromadziły, rodzice robili pamiątkowe zdjęcia. I zaraz potem opuściły salę gimnastyczną, aby pójść do swojej klasy z Panią Wychowawczynią. Proboszcz zaprosił nas na Mszę Św. w środę na ósmą, z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. W tym roku dzielnica Żoliborz zafundowała szkole dwie godziny hipoterapii tygodniowo. Uczniowie szkoły będą też prezentować swoje występy w Forcie Sokolnickiego.


Miłe spotkanie z Amelką.


Maksio wziął Panią Wychowawczynię za rękę.


Oto klasa IA


A to nasza sala…

Okazuje się, że większość dzieci w klasie Maksa będzie korzystała z dowozu do szkoły organizowanego przez dzielnice. Sporo było spraw organizacyjnych… A jutro już bez rodziców pierwsze zajęcia szkolne.

5 myśli w temacie “Pierwszy dzień w szkole

  1. Maks, najlepszego!!!

    Nooo widzę, że Tata też ubrany jakby sam rozpoczynał szkołę :)

    Ania jak tam? W końcu będziesz mieć czas na opalanie się w swoim ogródku, nicnierobienie i zakupy w centrach handlowych! :)

    1. Co do zakupów to jakoś nie wiem czemu nie mam kasy…
      Co do opalania się to pewnie już tylko przy kominku – kozie kuchennej…
      Co do nicnierobienia to na razie nie skontaktował się ze mną przewoźnik, który ma wozić Maksa, więc jego fuchę odrabiam ja, ale pieniądze to chyba on dostanie… Nie wiem dlaczego?
      A tak poza tym oglądam nowe wzory frywolitek i może coś zrobię dla tych, którzy komentują Zakątek Maksa jako candy

      1. Malkontentka …..

        Kasy też nie mam a na zakupy chodzę, nic nie kupuję ale zakupy odbębniam dla zasady, żeby nie zapomnieć jak to jest.
        Kominek … hmmm nie jeden by pozazdrościł, innym zostaje słońce przed domem, i to jeszcze jak łaskawie to słońce się pokaże.
        W sprawie przewoźnika zadzwoń do szkoły i powiedz, że mają odliczyć te dni co u Was nie był. Szkoła moment to załatwi.
        Cóż to „candy” ? – już mam się bać? :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.