Wszystkie wpisy, których autorem jest Maks Grochowski

Zaczęła się szkoła

Wakacje już za mną, a przede mną nowy rok szkolny. Mam nadzieję, że spotkam się z kolegami. Na rozpoczęciu roku było nas czworo…więc spotkanie połowicznie udane.

Po inauguracji poszliśmy na ciastko do Galerii Wypieków.


A potem poszedłem kupić sobie nowy garnitur. Ja bardzo lubię garnitury.

Rękawy i nogawki były trochę za długie, więc mama opłaciła usługę ich skrócenia. To będzie trwało tydzień, więc na urodziny Kamila nie uda mi się założyć nowego garnituru. Szkoda…

Urodziny Kuby w Hangarze 646

W sobotę byłem na urodzinach Kuby w parku trampolin przy ulicy Domaniewskiej. Mimo, że jest to dość daleko od nas, byliśmy pół godziny przed rozpoczęciem imprezy.

Na szczęście Kuba też był wcześniej, więc razem czekaliśmy na wejście do salki urodzinowej. Okazało się, że stoi tam cymbergaj.

Więc w wolnym od skakania czasie można będzie pograć w cymbergaja.

Złożyłem Kubie życzenia korzystając z mówika na moim telefonie.

Potem przyszła pani trenerka ze skarpetkami antypoślizgowymi i zabrała nas… na film, o tym jak należy korzystać z trampolin.

Potem zrobiliśmy rozgrzewkę, aby przygotować mięśnie do pracy.

To był już drugi hangar, do którego mnie zaproszono na urodziny. We wrześniu byłem w hangarze o tym samym numerze, ale na Gocławiu.

Trenerzy wymyślali dla nas fajne aktywności, żebyśmy nie znudzili się samym skakaniem.

Były wyścigi na poduszce powietrznej i na trampolinowej bieżni.

Po zielonej szkole można śmiało powiedzieć, że jestem w dobrej formie!

Potem była gra zręcznościowa w gaszenie zapalających się świateł. Kuba zgasił 27,  ja nie liczyłem.

Na koniec skakaliśmy z wieży na poduchę powietrzną. Mama przeżyła chwile grozy, że się ośmielę i skoczę… jednak wolałem przenieść się na niższą wieżę – z dwóch klocków – i z niej skakałem. Zabawa też była fajna, a mama odetchnęła z ulgą, co zrozumiecie oglądając styl, w którym skaczę.

 

Po takim wysiłku sportowym zakończyliśmy dzień jedząc tort i śpiewając „100 lat”.

Wszyscy byli mocno zmęczeni, ale Martynka zaprosiła mnie do gry i jej nie odmówiłem.

Urodziny Amelki

W sobotę byłem na Urodzinach Amelki.

Tym razem impreza urodzinowa nie  była u Amelki w domu. Na urodzinach byli koledzy i koleżanki z różnych klas, którzy chodzą z nami do szkoły i razem wyjeżdżaliśmy do Rowów na turnus z Bardziej Kochanymi.

Robiliśmy sobie zdjęcia z różnymi aksesoriami na tle zamku Hogwart.

Wziąłem udział w konkursie na zjedzenie wafla bez użycia dłoni i raczej nie bardzo mi to się udało.

Było bardzo wesoło i dużo tańczyliśmy.

A na koniec był tort i toast urodzinowy.


Spełnienia marzeń Amelko.

Górskie szlaki

W tym roku lepiej mi się chodziło po górskich szlakach niż rok temu i chociaż nie zdobyłem żadnego szczytu, to jednak zaliczyłem następujące szlaki…

Byłem na Rusinowej Polanie i na Wiktorówkach.

Przeszedłem Dolinę Strążyską i dotarłem do Wodospadu Siklawa


Obszedłem dookoła Morskie Oko

Byłem w Dolinie Małej Łąki

Doszedłem do Jaskini Dziura i zobaczyłem co jest w środku.

W jaskini było bardzo ciemno, wilgotno i zimno. Dobrze, że miałem latarkę czołówkę, bo dzięki temu miałem wolne ręce , żeby móc dotknąć ściany.

Byliśmy w Samotni Brata Alberta.

A wracając obserwowałem kolejkę która jechała na Kasprowy Wierch.

Przeszedłem ścieżką pod reglami i w pracowni rzeźbiarskiej pana  Sławomira Rygla przy wejściu do Doliny Białego kupiliśmy z mamą anioły dla moich kuzynów.

Mam nadzieję,że będą im się podobać.

Wesoło spędzamy czas w Murzasichlu

Pani Danusia dbała o to, żebyśmy fajnie spędzali czas, kiedy już wrócimy z gór. Organizowała nam dyskoteki, a raz zaprosiła animatorki „HulaHop”, z którymi bawiliśmy się wesoło.

Na chuście klanza podrzucaliśmy małpkę Krysię. Potem tańczyliśmy w kółku.

Po tańcach przenieśliśmy się na łąkę, żeby puszczać bańki.

Przeszliśmy krótkie szkolenie teoretyczne i przeszliśmy do praktyki.

Poza tym często mieliśmy ogniska, a na jednym z nich grała dla nas Kapela Góralska.

Koniec roku szkolnego 20/21

W piątek 25 czerwca spotkaliśmy się po raz ostatni w klasie 7b, ale we wrześniu spotkamy się znowu w klasie 8a. Na uroczystość zakończenia roku szkolnego i  odebranie świadectw pojawiła się nas połowa. Po raz pierwszy zamiast na sali gimnastycznej spotkaliśmy się na boisku szkolnym.


Pani Dyrektor życzyła nam udanych wakacji.


Po części oficjalnej poszliśmy do naszej klasy. Pani Beata rozdała nam świadectwa i dyplomy.
Na zakończenie nasza skromna reprezentacja klasowa zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie.

Do zobaczenia po wakacjach. Podobno ma wrócić Staś z nauczania indywidualnego, które miał z uwagi na pandemię. Wszyscy bardzo ucieszyliśmy się, kiedy Pani Beata nam to powiedziała.

Wpadliśmy też do klasy obok, żeby uścisnąć panią Edytę i życzyć Jej udanego odpoczynku.

Eksperyment z jajkiem

W kartach pracy, które dostaliśmy do domu jest doświadczenie z jajkiem, które zanurza się w occie na dobę, a potem wyjmuje się z octu, myje i sprawdza co się stało ze skorupką jajka.

Pierwsze oględziny jajka przed wrzuceniem do słoika z octem. Tata nawet je podświetlił, ale nie widać nic specjalnego.

Jajko już jest w słoiku i czas wlać ocet.

Na skorupce jajka od razu pojawiają się pęcherzyki gazu

Następnego dnia wyjmujemy jajko ze słoika

Jest miękkie jak piłeczka i widać  żółtko w środku.

Rzucam jajko na talerz i…


…jajko się rozlało, a po skorupce została tylko cienka błonka.

 

 

Tłusty czwartek i piątek na turnusie

W tłusty czwartek panie kucharki usmażyły dla nas cała górę pączków. Zaproszono nas do kawiarenki na kawę i pączki. Bardzo się spieszyłem z ubieraniem po basenie, żeby zdążyć spotkać się z kolegami przy pączku.

Przy okazji zrobiłem zakupy u pani Magdy korzystając z mówika.

Kupiłem sobie sok do pączka.

Pączki były bardzo smaczne i zjadłem aż trzy. A potem było wspólne zdjęcie.

Wszyscy najedzeni i zadowoleni.

Na terapii ręki u pana Kamila smarowałem nutellą i ozdabiałem wafle. To było super!

To moje super smaczne wafle na tłusty czwartek.

Po czwartku przyszedł piątek i koniec zajęć na turnusie. Po zajęciach spotkaliśmy się w kawiarence i każdy z nas dostał walentynkową kartkę, którą zrobił ktoś inny na terapii ręki. Pan Kamil i pani Magda rozdawali nam walentynkowe jabłka z lizakami.


Dostałem misiową kartkę, którą wkleiłem do mojego pamiętnika ze zdjęciami.

Na koniec stanęliśmy do pamiątkowego zdjęcia z turnusu.


To był bardzo fajny turnus i cieszę się, że na nim byłem.

Drugi tydzień na turnusie w Leśnym Zakątku

W sobotę 6 lutego było ognisko, a na nim pieczone kiełbaski. Była też pani animatorka, z którą śpiewaliśmy chodząc dookoła ogniska. Był mróz, niestety brak śniegu uniemożliwił organizatorom zorganizowanie kuligu, który był planowany wcześniej…

Przy ognisku było ciepło, ale i tak zmarzły mi palce u stóp.

Zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe miłośników turnusów w Leśnym Zakątku.

Jadłem z Adamem kiełbaski i piliśmy ciepłą herbatę. Szkoda, że było tak mało śniegu…

Następnego dnia mama Adama zaprosiła nas do siebie na obiad.

Graliśmy w grę FITS, która jest bardzo podobna do telefonowej gry tetris…

Po drugiej stronie grał Igor z mamą.

Fajnie nam się grało…

Potem mama Adama podała nam obiad.

W poniedziałek 8 lutego  od rana miałem zajęcia według planu. Zajęcia z pedagogiem –  panem Kamilem, liczyliśmy, układałem słowa z liter.

Po zajęciach miałem czas, żeby przygotować się na basen z panem Łukaszem. Dawno już nie byłem na basenie, więc wiele umiejętności, które kiedyś miałem – zapomniałem. Pan Łukasz zakładał mi obciążniki na ręce i na stopy, żebym ćwiczył mięśnie. Ćwiczyłem też pływanie  w płetwach.

Zwykle zaczynaliśmy od małego basenu, a potem szliśmy na głębszą wodę.

Po basenie miałem godzinną przerwę, po której szedłem na masaż do pana Adriana

Bardzo podobało mi się masowane. Miałem lustra z obu stron i mogłem się na siebie napatrzeć do woli.

Po masażu szedłem do Pana Kamila na terapię ręki.

Malowałem wycięte z masy solnej morskie zwierzęta, palcem malowałem liście na drzewach. W dzień pizzy wyklejałem z plasteliny składniki na pizzy.

W czasie godzinnej przerwy jedliśmy z mamą obiad. W Leśnym Zakątku bardzo dobrze nas karmili, choć porcje  były za duże .Były też  ciekawe desery. Bardzo mi posmakowało pieczone jabłko z wiśniami.

Po obiedzie szedłem do pani Oli logopedy i muzykoterspeutki.

Grałem u niej na różnych instrumentach w rytm słuchanej melodii.

Dwa dni zamiast zajęć z panią Olą miałem zajęcia z panią Magdą.

Dzień kończyłem godzinną kinezyterapią z panem Pawłem.

Po tak pracowitym dniu chciałem wreszcie posiedzieć i posłuchać piosenek z Bollywoodu, ale mama czuje taki przymus , że jak jest śnieg to trzeba wyjść z sankami i iść na górkę.

Wyszliśmy, bo śnieg padał i padał, jakby chciał  zrobić mamie radochę.

Raz brałem oponę śnieżną, którą mama wygrała 20 lat temu w konkursie na cukierki nimm2.


Innym razem zjeżdżałem na ślizgach pożyczonych od Adama.

Zjeżdżaliśmy też na sankach z ośrodka i tak więc wykorzystaliśmy wszystkie dostępne do zjeżdżania  sprzęty.


Dawno już nie było takiej fajnej zimy.