Archiwum kategorii: kulturalnie

Niedziela we Wrocławiu

Poszliśmy do Kościoła Św Elżbiety Węgierskiej, który jest Bazyliką Mniejszą i Kościołem Garnizonowym.  Jednak strona, na której sprawdzaliśmy porządek mszy Świętej, należała do kościoła Św Elżbiety na Grabiszyńskiej. Dlatego wybraliśmy się na 11.15 i  na miejscu okazało się,  że msza będzie dopiero o 12.00

Mieliśmy więc godzinę na pokręcenie się po Rynku. Do tej pory bywaliśmy na rynku wrocławskim wieczorem. W niedzielę zobaczyliśmy rynek w promieniach słonecznych.

Fontanna” Zdrój” jednak lepiej się prezentuje w nocy.

Znaleźliśmy też nowe krasnale.

I na koniec wycieczki -Maksio jako krasnal.

Wracaliśmy do Warszawy pociągiem o 14.35, który był bardzo zatłoczony i wielu podróżnych stało przez 4,5 godziny jazdy.

 

Wycieczka do Wrocławia

Pojechaliśmy na rodzinno – klasową wycieczkę do Wrocławia. W pociągu mieliśmy 22 miejsca i podróż minęła nam bardzo przyjemnie. We Wrocławiu powitało nas słońce i było tak ciepło, że zanim dojechaliśmy i doszliśmy do Hostelu Pięć Gwiazd, byliśmy spoceni.

Szybko się przebrałem i poszliśmy na obiad. We Wrocławiu jest dużo mostów i kładek .

W Stacji Dizajn zjadłem pierogi i choć pierogi bardzo lubię, to te były trochę za pikantne.

Bardzo blisko Stacji Dizajn jest Kolejkowo – wybrane miejsca na Dolnym Śląsku  przedstawione na makiecie, a wśród tych krajobrazów jadące samochody i pociągi. Do tego w Kolejkowie po dniu następuje noc i zapalają się światełka w oknach domów. Wtedy można zajrzeć do wnętrza takiego mieszkania w bloku.

Tu widać fragment Wrocławia i knajpki pod nasypem na ulicy Bolesławskiego.

Tu fragment Rynku.

Czekam na pociąg, który już się zbliża!

W Kolejkowie jest pól kilometra szyn, po których jeździ 15 pociągów.

Jest dzień i noc jak w prawdziwym świecie.

Pokazane jest życie  na wsi i w mieście.

Wieczorem wyruszyliśmy na zwiedzanie Wrocławia i jego Rynku. Szukaliśmy także krasnali, które są dużą atrakcją we Wrocławiu.

Powoli opuszczała mnie energia, a dopadało zmęczenie. A moi koledzy wciąż znajdowali nowe krasnale.

Natomiast moje koleżanki mają niespożytą energię. Chyba się wyłączyłem, bo nie pamiętam co mi tłumaczyły.

Wrocław to piękne miasto, ale z radością wróciłem do pokoju. Ze zwiedzaniem też nie należy przesadzać!

Maks na scenie DK Śródmieście

Przedstwienie „Parastatek” zgromadziło na sali komplet widowni, głównie rodziców i przyjaciół aktorów. Wystep dostarczył nam wielu wrażeń. Maks grał kucharza na parastatku i jak to kucharz, nie mówił tylko gotował.

Impreza rozpoczęła się od filmu, w którym zobaczyliśmy dzieci działające  w Klubie Myszki Norki.


Wszyscy aktorzy byli bardzo przejęci i widać było, że gra na scenie sprawia im radość!

Po premierze podziękowania i wspólne zdjęcia pamiątkowe.

Maks dostał od Pani wychowawczyni i od koleżanek z klasy bukiet tulipanów…

…i  kartę gratulacyjną, podisaną przez wszystkich kolegów z klasy. Dziękujemy bardzo!

Dziękujemy Pani Edycie Idze i Oliwii oraz Cioci Basi, że były z nami w ten dzień!

Dziękujemy Pani Kasi z Fundacji Zdążyć z Pomocą  i osobom zaangażowanym przy powstawaniu tego przedstawienia za wspamniała zabawę!

Parastatek w MDK Śródmieście

Maks przez  pół roku uczestniczył w warsztatach teatralnych Klubu Myszki Norki, Uwieńczeniem tego będzie przedstawienie na scenie Domu Kultury na Smolnej 9 już w najbliższy poniedziałek 18 marca o godzinie 17.00. Zapraszamy – wstęp wolny.

JUż dwie próby w strojach za nami.  Zdradzę, że Maks będzie kucharzem na parastatku. Fabuła i dla mnie pozostanie niespodzianką do poniedziałku.

Niestety na stronie DK- Scena na Smolnej,  nie ma informacji o tym spektaklu. Cóż powiedzieć….normalka niestety.

Spotkanie przedświąteczne z Fundacją Dziecięca Fantazja

17 grudnia Maks był na Świątecznej Kolacji i koncercie zorganizowanym przez Fundację Dziecięca Fantazją w Hotelu Renaissance Warsaw Airport. Imprezę poprowadził Jacek Kawalec. Organizatorzy zadbali o świąteczny nastrój i atrakcje dzięki, którym ten wieczór będziemy długo wspominać.

Uroczysta kolacja przy muzyce.

Jedyny minus kolacji to deser- w postaci bezy. Dzieci z problemami nie powinny jeść takiej ilości cukru, a przecież trudno im odmówić na takim przyjęciu…

Po występie iluzjonisty, po piosenkach Jacka Kawalca przyszedł czas na wspólne kolędowanie.

Maks był bardzo zadowolony. Na koniec zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z Panem Jackiem, który podbił nasze serca swoja bezpośredniością.

Maks i Pan Jacek Kawalec.

Maks spotkał parę, króra mniej mówiła niż on, a właściwie w ogóle nie mówiła!

Jak widać świetnie synchronizują się z mimice i mowie ciała.

Bardzo dziękujemy Fundacji Dziecięca Fantazja za wieczór pełen atrakcji i upominek.

 

Muzeum Warszawskiej Pragi

Czy w muzeum mogą odbywać się przedstwienia? Do tej pory myślałem, że w muzeum tylko się zwiedza i ogląda eksponaty. Jednak ostatnia wizyta w Muzeum Warszawskiej Pragi odmieniła moje poglądy na to, co można robić w muzeum.

Razem z moją klasą byłem na wyjątkowym przedstawieniu pt.”Piraci z dna Wisły”.

Spektakl dość wyjątkowy. Połączono w nim przedstawienie muzyczne z występem cyrkowym. Fabuła osnuta wokół Wisły, choć postacie, które ją zamieszkują zwykle pływają w morzach. Poza tym na spektaklu można było robić zdjęcia, co we wszystkich innych teatrach jest zabronione.

Przedstawiam Wam „Ząbka”, tak na niego wołają bo ma na zębach aparat ortodontyczny, ale naprawdę nazywa się Marcin Ząbkowski i o nim jest ta historia.

Tu widzicie jego mamę – bileterkę z Praskiego Teatru Lalek, który się spalił i mama została bez pracy. Ta dramatyczna sytuacja wywróciła życie”Ząbka”do góry nogami.

Pakując rzeczy w piwnicy, spotkał pytona, z którym postanowił wyprawić się na poszukiwanie skarbu, który był zaznaczony na mapie znalezionej w skrzyni.

Razem z „Ząbkiem” poznaliśmy wiele ciekawych postaci:

Dziki, które ryją trawniki na Białołęce,

Grubą Kaśkę w towarzystwie Gwizdka…

Dwie tarcze wiertnicze – Annę i Marię.

I ośmiornicę, której się przestraszyliśmy!

Historia ma jednak dobre zakończenie! Jakie? Tego Wam nie powiem. Wy też powinniście zobaczyć to przedstawienie. Jest naprawdę dobre!

Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z pytonem.

Lato w mieście

Lato w mieście może być ciekawe, szczególnie jak się przegoni „lenia” i wyjdzie w miasto. W poniedziałek przyjechał do nas kolega Maksa – Igor z mamą i to dało nam impuls, żeby zaplanować ciekawe wyjście do muzeum. Poszliśmy do Muzeum Powstania Warszawskiego. Przyjechaliśmy o 16.00, więc mieliśmy dwie godziny na zwiedzanie.

Zaczęliśmy od Pokoju Małego Powstańca…

Chłopcy opieczętowali powstańczą pocztę.

Obejrzeliśmy zdjęcia z tamtych czasów.

Na piętrze zobaczyliśmy film , który przedstawiał ruiny i zgliszcza widziane z przelotu nad zbombardowaną Warszawą.

Maks i Igor na tle repliki  ciężkiego bombowca B-24J Liberatora. Na zdjęciu nie widać, że zmieniające się światło oświetlające śmigła, daje złudzenie, że śmigła są w ruchu…

Część wystawy pokazująca ruiny miasta.

W gablotach Maksa interesowała przede wszystkim broń…

Przez  te dwie godziny przelecieliśmy przez Muzeum Powstania Warszawskiego.

Część wystawy poświęcona jest powojennej Polsce i pokazuje jak wtedy pisano o Powstaniu Warszawskim.

Chłopcy byli bardzo przejęci. Nam wszystkim udzielił się nastrój tego miejsca.

Po zwiedzeniu muzeum poszliśmy na ekologiczne lody do „Letniego Pokoju”, pawilonu rekreacyjnego, w którym odbywają się też  spotkania kulturalne.

Maksowi lody ekologiczne w ogóle nie smakowały. Za to spodobały nam się wiszące kosze, w których siedzieliśmy.

Wracając ulicą Grzybowską zahaczyliśmy o Plac Europejski, gdzie akurat była strefa kibica.

Na Placu Europejskim chłopcy odpoczęli przy fontannach.

I zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie …

Na piechotę doszliśmy do Ronda ONZ i wsiedliśmy w metro M2. To był miły spacerek.