Archiwum kategorii: kulturalnie

Sałatka z sałaty, ogórka, papryki, szczypiorku i sera feta.

Jak wiecie nadal nie chodzę do szkoły. Dostaję więc na maila prace domowe. W niedzielę zrobiłem sałatkę z serem feta, której obrazkowy przepis przysłała mi Pani Edyta.

Lubię ser feta, więc powinien być zadowolony i byłbym, gdy to mama mi ją przygotowała. Mama natomiast ciągle woła mnie, żebym pomógł jej w kuchni, chociaż wie, że jestem zajęty grą na komputerze. Tak się zastanawiam, że jak chodziłem do szkoły to jakoś mama potrafiła więcej zrobić w kuchni sama…


Tak więc widzicie, że mocno się spracowałem i okazało się, że mając gotową sałatkę odechciało mi się zupełnie jeść.

Przestrzeń dla mnie – w kuchni…

Najbardziej lubię siedzieć przy komputerze. Moja siostra kupiła mi grę „Gwiezdne Wojny” i lubię w nią grać. W kuchni lubię zjeść kanapki, albo ciasto, ale nie lubię czynności kuchennych: takich jak zmywanie, czy obieranie warzyw na zupę.
W związku z tym, że moje rodzeństwo ma dużo czasu i robi w domu obiady zostałem „zaproszony” do pomocy przez Marcina.
Marcin robił zupę z cukinii i zażyczył sobie, żebym obrał warzywa. Marcinowi trudno odmówić, nie chciałem, ale poszedłem. Czego się nie robi dla starszego brata?

Nie lubię obierać warzyw, ale ktoś to musiał zrobić.

Mama wymyśliła, że  w kwarantannie dobrze jest upiec ciasto. Ciasto zdrowe, marchewkowe, żeby wszystkim  słodko było, by się w domu nie nudziło!

Ja tam w domu się nie nudzę i przyznam, że lubię jeść ciasto, ale to nie znaczy od razu, że chcę je zrobić sam! Mogę trochę  pomóc, ale bez przesady…

Mama wymyśliła akcję” daj dziecku przestrzeń w kuchni”.  Wynalazła z Zakątka 21 przepis koleżanki na ciasto marchewkowe i postanowiła, że ja sam je zrobię!

Zaczęło się od obierania marchwi i starcia jej na drobnych oczkach tarki. Zrobiliśmy to pół na pół. Jedną marchew mama – drugą ja, żeby starta marchew wypełniła dwie szklanki

Tarcie nie idzie mi dobrze, ale jakoś trochę tej marchwi starłem!

Potem mama oddzieliła żółtka od białek z 4 jajek. Przygotowała dwie szklanki cukru, wyjęła mikser i ja to musiałem ubić. Białka z cukrem, a do ubitych białek dodałem 4 żółtka.

Uwierzycie, że jak ubijałem te jajka mikserem to rozbolała mnie ręka? Pokazywałem to mamie, ale ona powiedziała, że to jeszcze nie koniec, że muszę dodać 1 szklankę i 1/4 szklanki oleju do tych ubitych z cukrem jajek.

Po dodaniu oleju przyszła pora na dodanie  2 szklanek mąki wymieszanych z 2 łyżeczkami cynamonu, 2 łyżeczkami proszku do pieczenia i 2 łyżeczkami sody.

Widzicie moją minę? miałem już tego ciasta dosyć! Ale to jeszcze nie był koniec, bo czekała jeszcze marchewka starta na tarce. Mama wyłożyła blachę papierem do pieczenia a ja zacząłem mieszać startą marchew z ciastem.

Pozostała ostatnia czynność – wylanie ciasta na blachę! UFF koniec. Jak to zrobiłem pobiegłem myć ręce i resztę zostawiłem mamie. Mama do części ciasta dodała rodzynki i pokrojone orzechy i wstawiła placek do piekarnika. Ciasto marchewkowe piecze się w 175C przez 40 minut.

Upieczone ciasto było super. Można do niego jeszcze zrobić krem ze 150g  masła, 120 g cukru i 200g serka białego, ale zanim mama się wzięła za krem, to już rodzeństwo moje zjadło pół ciasta.

Jeśli byście chcieli  zrobić takie ciasto to podaję składniki

2 szklanki startej surowej marchewki

2 szklanki cukru

4 jaja

1 i 1/4 szklanki oleju

2 szklanki mąki wymieszanej z 2 łyżeczkami cynamonu, 2 łyżeczkami proszku do pieczenia i 2 łyżeczkami sody

można dodać posiekane orzechy, rodzynki

Smacznego!

 

 

 

Mała pizza na obiad

Lubię pizzę. Mama zrobiła ciasto i dała mi kawałek, żebym sam przygotował swoja pizzę.

Pociąłem pieczarki na kawałki.

Rozwałkowałem ciasto.

Pokroiłem szynkę i starłem ser żółty.

Ciasto posmarowałem sosem pomidorowym.

Na sos pomidorowy położyłem pozostałe składniki.

Na koniec ser i gotowe!

 

A tak wyglądała moja pizza po upieczeniu. Powiem Wam, że była równie smaczna!

Maks w Arkadii

Arkadia i Nieborów to zespół pałacowo ogrodowy należący przez 200 lat do rodziny Radziwiłłów. Stanowi najlepiej zachowany przykład wiejskiej rezydencji magnackiej z XVII wieku. Pałac w Nieborowie zaprojektował Tylman z Gamaren. W XVIII wieku kiedy kupił go Mikołaj Hieronim Radziwiłł z żoną Heleną podzielony był na dwie części męską i damską.

Helena z Przeździeckich Radziwiłłowa całe swoje życie poświęciła tworząc ogród arkadyjski. Zaprojektował go dla niej Bogumił Zug. Helena Radziwiłłowa miała przyjaciółkę Izabelę z Flemingów  Czartoryską, która stworzyła ogród w Puławach. Obie panie bardzo się przyjaźniły co nie przeszkodziło im nawzajem podkradać sobie pomysły i wykonawców rywalizując, który ogród będzie wspanialszy. Do tej pory ten  zespół pałacowo ogrodowy  jest jednym z nielicznych w Europie ogrodów sentymentalno-romantycznych, które zachowały się w niezmienionej formie.

Może wczesna wiosna nie jest najlepszą porą, żeby spacerować po ogrodzie, nie mniej jednak właśnie teraz mogliśmy znaleźć roślinę, której wcześniej nie znaliśmy, a która rośnie na brzegach zbiornika wodnego w Arkadii i nazywa się lepiężnik.

Spacerując po ogrodzie usłyszeliśmy wracające ptaki…

Domek Gotycki

Dom Murgrabiego

Maks w Przybytku Arcykapłana, gdzie w małej kawiarence mogliśmy napić się kawy i gorącej czekolady.

Relikt Cyrku

Akwedukt


Świątynia Diany

To był bardzo udany spacer.

Maks w Nieborowie

Byłem w Nieborowie 6 i 7 marca i obejrzałem Pałac Radziwiłłów i ogród w stylu francuskim. Zajrzałem przez okno do oranżerii i zobaczyłem pierwszego platana, który posadzono w dawnej Polsce  przedrozbiorowej w roku 1770. Udało nam się to można powiedzieć w ostatniej chwili,  gdyż od dziś wszystkie muzea w kraju są zamknięte z uwagi na niebezpieczeństwo koronawirusa.

Po spacerze zjedliśmy obiad w Oberży pod Złotym Prosiakiem. Dają tam bardzo dobrze jeść i nic dziwnego, że w weekendy trzeba zarezerwować sobie stolik.

Niedziela we Wrocławiu

Poszliśmy do Kościoła Św Elżbiety Węgierskiej, który jest Bazyliką Mniejszą i Kościołem Garnizonowym.  Jednak strona, na której sprawdzaliśmy porządek mszy Świętej, należała do kościoła Św Elżbiety na Grabiszyńskiej. Dlatego wybraliśmy się na 11.15 i  na miejscu okazało się,  że msza będzie dopiero o 12.00

Mieliśmy więc godzinę na pokręcenie się po Rynku. Do tej pory bywaliśmy na rynku wrocławskim wieczorem. W niedzielę zobaczyliśmy rynek w promieniach słonecznych.

Fontanna” Zdrój” jednak lepiej się prezentuje w nocy.

Znaleźliśmy też nowe krasnale.

I na koniec wycieczki -Maksio jako krasnal.

Wracaliśmy do Warszawy pociągiem o 14.35, który był bardzo zatłoczony i wielu podróżnych stało przez 4,5 godziny jazdy.

 

Wycieczka do Wrocławia

Pojechaliśmy na rodzinno – klasową wycieczkę do Wrocławia. W pociągu mieliśmy 22 miejsca i podróż minęła nam bardzo przyjemnie. We Wrocławiu powitało nas słońce i było tak ciepło, że zanim dojechaliśmy i doszliśmy do Hostelu Pięć Gwiazd, byliśmy spoceni.

Szybko się przebrałem i poszliśmy na obiad. We Wrocławiu jest dużo mostów i kładek .

W Stacji Dizajn zjadłem pierogi i choć pierogi bardzo lubię, to te były trochę za pikantne.

Bardzo blisko Stacji Dizajn jest Kolejkowo – wybrane miejsca na Dolnym Śląsku  przedstawione na makiecie, a wśród tych krajobrazów jadące samochody i pociągi. Do tego w Kolejkowie po dniu następuje noc i zapalają się światełka w oknach domów. Wtedy można zajrzeć do wnętrza takiego mieszkania w bloku.

Tu widać fragment Wrocławia i knajpki pod nasypem na ulicy Bolesławskiego.

Tu fragment Rynku.

Czekam na pociąg, który już się zbliża!

W Kolejkowie jest pól kilometra szyn, po których jeździ 15 pociągów.

Jest dzień i noc jak w prawdziwym świecie.

Pokazane jest życie  na wsi i w mieście.

Wieczorem wyruszyliśmy na zwiedzanie Wrocławia i jego Rynku. Szukaliśmy także krasnali, które są dużą atrakcją we Wrocławiu.

Powoli opuszczała mnie energia, a dopadało zmęczenie. A moi koledzy wciąż znajdowali nowe krasnale.

Natomiast moje koleżanki mają niespożytą energię. Chyba się wyłączyłem, bo nie pamiętam co mi tłumaczyły.

Wrocław to piękne miasto, ale z radością wróciłem do pokoju. Ze zwiedzaniem też nie należy przesadzać!

Maks na scenie DK Śródmieście

Przedstwienie „Parastatek” zgromadziło na sali komplet widowni, głównie rodziców i przyjaciół aktorów. Wystep dostarczył nam wielu wrażeń. Maks grał kucharza na parastatku i jak to kucharz, nie mówił tylko gotował.

Impreza rozpoczęła się od filmu, w którym zobaczyliśmy dzieci działające  w Klubie Myszki Norki.


Wszyscy aktorzy byli bardzo przejęci i widać było, że gra na scenie sprawia im radość!

Po premierze podziękowania i wspólne zdjęcia pamiątkowe.

Maks dostał od Pani wychowawczyni i od koleżanek z klasy bukiet tulipanów…

…i  kartę gratulacyjną, podisaną przez wszystkich kolegów z klasy. Dziękujemy bardzo!

Dziękujemy Pani Edycie Idze i Oliwii oraz Cioci Basi, że były z nami w ten dzień!

Dziękujemy Pani Kasi z Fundacji Zdążyć z Pomocą  i osobom zaangażowanym przy powstawaniu tego przedstawienia za wspamniała zabawę!

Parastatek w MDK Śródmieście

Maks przez  pół roku uczestniczył w warsztatach teatralnych Klubu Myszki Norki, Uwieńczeniem tego będzie przedstawienie na scenie Domu Kultury na Smolnej 9 już w najbliższy poniedziałek 18 marca o godzinie 17.00. Zapraszamy – wstęp wolny.

JUż dwie próby w strojach za nami.  Zdradzę, że Maks będzie kucharzem na parastatku. Fabuła i dla mnie pozostanie niespodzianką do poniedziałku.

Niestety na stronie DK- Scena na Smolnej,  nie ma informacji o tym spektaklu. Cóż powiedzieć….normalka niestety.

Spotkanie przedświąteczne z Fundacją Dziecięca Fantazja

17 grudnia Maks był na Świątecznej Kolacji i koncercie zorganizowanym przez Fundację Dziecięca Fantazją w Hotelu Renaissance Warsaw Airport. Imprezę poprowadził Jacek Kawalec. Organizatorzy zadbali o świąteczny nastrój i atrakcje dzięki, którym ten wieczór będziemy długo wspominać.

Uroczysta kolacja przy muzyce.

Jedyny minus kolacji to deser- w postaci bezy. Dzieci z problemami nie powinny jeść takiej ilości cukru, a przecież trudno im odmówić na takim przyjęciu…

Po występie iluzjonisty, po piosenkach Jacka Kawalca przyszedł czas na wspólne kolędowanie.

Maks był bardzo zadowolony. Na koniec zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z Panem Jackiem, który podbił nasze serca swoja bezpośredniością.

Maks i Pan Jacek Kawalec.

Maks spotkał parę, króra mniej mówiła niż on, a właściwie w ogóle nie mówiła!

Jak widać świetnie synchronizują się z mimice i mowie ciała.

Bardzo dziękujemy Fundacji Dziecięca Fantazja za wieczór pełen atrakcji i upominek.