Wszystkie wpisy, których autorem jest Anna

Klasa online

Od dwóch tygodni  szkoła podstawowa nr 123 pracuje zdalnie, więc Maks spotyka się codziennie z kolegami i koleżankami przed ekranem komputera, a Pani Beata prowadzi lekcje.

Generalnie nie jest im łatwo robić nawet takie proste prace plastyczne. Okazuje się, że złożenie kartki papieru w harmonijkę to nie lada wyzwanie … również przylepienie połówek koła w dobrą stronę, mimo pokazanego wzoru, sprawia dzieciakom trudność.

Dlatego dobrze, że od poniedziałku, na kolejne dwa tygodnie uczniowie wracają do szkoły!

11 listopada

W tym roku,  w związku ze wzrastającą ilością zachorowań na koronawirusa,  zamknięto cmentarze w dniu  1 listopada. Dlatego  wybraliśmy się z Maksem na Powązki w Dzień Niepodległości.  Było nadal ciepło i nie padało.

Nie jest wygodnie chodzić w masce kiedy ciepłe, wydychane  powietrze szybko studzi się i maska robi się mokra.

Maks jednak bez marudzenia podporządkowuje się wymogom sytuacji…

Niespodziewani goście

26 października gościliśmy ekipę telewizyjną. Chcieli porozmawiać o tym jak to jest mieć dziecko z zespołem Downa. Byli u nas aż cztery godziny…

Maks był wspaniały wykonywał prośby pani Dominiki bez mrugnięcia, nawet jak miał coś powtórzyć …

Wykazał się też  dużą cierpliwością…

…nawet przy grabieniu liści.

Rekrutacja na II stopień studiów dziennych

Wydawało mi się, że jak nastąpił podział na studia I i II stopnia, to można studiować coś na jednym uniwersytecie. Zakończyć to egzaminem licencjackim, a potem z tym świadectwem rekrutować się na podobny kierunek na II stopień na innym uniwersytecie…

Tak mi się wydawało, ale rzeczywistość jest inna …

Sprawa nie dotyczy oczywiście Maksa tylko jego starszego brata, który w czerwcu skończył studia I stopnia zakończone egzaminem licencjackim na UKSW i pomyślał sobie, że II stopień chce rozpocząć na MIM,  na bioinformatyce, na UW. Zarejestrował się, wpłacił wymagana opłatę. Potem pozostało już tylko czekać. 23 września dostał następującą wiadomość na swoim profilu rejestracyjnym:

Kwalifikacja na podstawie wyników osiągniętych w czasie dotychczasowych studiów.

Do kwalifikacji na podstawie wyników osiągniętych w czasie dotychczasowych studiów mogą przystąpić kandydaci, którzy tytuł licencjata, magistra, inżyniera lub równoważny uzyskali na uczelni, która ma uprawnienia nadawania stopnia doktora habilitowanego w co najmniej jednej z dyscyplin: biologia, biofizyka, chemia, biotechnologia, fizyka, informatyka lub matematyka.

Na pierwszy rzut oka uznaliśmy to za pomyłkę, ale po napisaniu maila do Komisji rekrutacyjnej okazało się, że taki jest regulamin wydziału na który rekrutował się Mateusz.

Uczelnia, na której uzyskał tytuł licencjacki nie ma uprawnień nadawania tytułu doktora habilitowanego w w/w przedmiotach, więc Mateusz nie mógł się tam w ogóle rekrutować na podstawie świadectwa. Powinien zdać egzamin wstępny.

Wszystko dobrze, tylko dlaczego kiedy napisał z jakiej uczelni ma świadectwo system go nie odrzucił, albo nie pokazał mu listy uczelni do sprawdzenia –  czy jego uczelnia ma wymagane uprawnienia?

Weszłam dziś na stronę UW i sprawdziłam rekrutację krok po kroku

Nie znalazła tam nic, co by sugerowało, że powinnam sprawdzić status uczelni, z której mam licencjat.

Weszłam więc na PEU,

Nie znalazłam tego czego szukałam…Ponoć lista takich uczelni jest łatwo dostępna w sieci, pewno można ją znaleźć, jak się dobrze poszuka. Ale żeby jej szukać trzeba wiedzieć, że jest potrzebna do rozpoczęcia rekrutacji, a tej informacji nie ma na stronie rekrutacja krok po kroku UW.

 

Zabawa z sylabami

Czas siedzenia w domu zmusił mnie do regularnego odrabiania lekcji  z Maksem. Przy okazji zorientowałam się, że to czego kiedyś nie potrafił ( układanie liter pod wyrazami) teraz w jakiś sposób dobrze mu idzie. Postanowiłam ponowić próby czytania sylab. Generalnie Maks nie lubi czytać pseudowyrazów, składanych z losowo wybranych sylab, które nic nie znaczą w języku polskim. Może dlatego, że  lepiej rozumie konkrety…

Zainwestowałam czas w przygotowanie pomocy i z nadzieją zasiadłam koło Maksa.  Po tym jak łatwo układał litery pod obrazkami, spodziewałam się że sylaby pójdą nam równie dobrze. Nie poszły! Pierwsza próba prawie mnie zniechęciła. Maks w ogóle nie chciał tego robić. Następnego dnia było trochę lepiej i postanowiłam namówić tatę Maksa, żeby zamiast hasła na komputer Maks musiał ułożyć kilka wyrazów z sylab i tak zaczęła powstawać nowa gra, którą będziemy w mam nadzieję modernizować.

Zderzenia samochodowe – zabawy z Numiconem

Nowa zabawa z klockami Numicon. Wybieramy dwa samochody i stawiamy je na „parkingu”: duży, na którym kładziemy jednostkowy klocek Numicon i drugi samochód mały, na którym wartość numiconowa będzie większa np. dwa. Każdy z graczy ma dwa ruchy, w trakcie których stara się tak rozpędzić swoje auta, żeby zderzyły się z autami na „parkingu”. Jeśli uderzy w duży samochód dostaje 1 punkt, jeśli uda mu się zderzyć z małym dostaje dwa punkty. Jeśli nie uda mu się zderzyć z którymś z aut na „parkingu” dostaje zero punktów, czyli kwadrat białego papieru. Gracze korzystają z tych samych samochodów, które rozpędzają kiedy nadchodzi ich kolej. Zebrane punkty (z klocków Numicon) układa się na podpisanej kartce, a po zakończeniu gry liczy się punkty układając je na białej planszy Numicon. Wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej punktów.

Auta na naszym „parkingu”.


Najlepsze zderzenia Maksa.

Wyjątkowo udane zderzenia taty.

Start mamy.

Po  kilku rundach podliczono punkty.


Na wyniki ułożone z kolejnych rzutów położono klocki, które pokazują wynik sumaryczny.

I okazało się, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebna jest dogrywka.

Wynik dogrywki widać na kolejnym zdjęciu.

Maks zdobył jeden punkt, a tata dwa.

Wynik po zsumowaniu punktów i na koniec uporządkowanie wyników w malejącej kolejności.

Wygrał tata mając jedno zderzenie więcej niż Maks.

Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego

Alleluja Zmartwychwstał Pan!

Przyszły święta Wielkanocne. Jakie to wszystko  dziwne…

Od miesiąca nie chodzę do szkoły, nie chodzę do kościoła i z domu też nie wychodzę. Czy jest mi smutno? Nie, ja lubię być w domu. Siedzieć przy komputerze i grać w moje gry.

Dostaję ze szkoły karty pracy do wydrukowania i razem z mamą robię lekcje. Jak już skończymy, mama pstryka zdjęcie i wysyła do mojej wychowawczyni. Mam dużo zdjęć.

Jestem bardzo  pomysłowy. Zrobiłem kartkę na konkurs, która nie znalazła uznania w oczach głosujących i zajęła ostatnie miejsce, więc przerobiłem ją na koszyczek i proszę na święta jak znalazł mam ozdobę.

Pozdrawiam wszystkich z uśmiechem!

Ja się nie martwię, czego i Wam życzę!

Sylabowni cd

Ta sama plansza, a na niej na każdym polu sylaba otwarta (zakończona samogłoską). Gra polega na zbieraniu sylab, które po odkryciu gracz odczytuje samodzielnie lub z pomocą i układaniu ich w słowa, które coś znaczą. W grze dostaje się puchary za następujące osiągnięcia:

-za najszybsze dojście do mety

-za ułożenie największej ilości słów

-za ułożenie najdłuższego słowa

Zwycięża gracz, który zdobędzie najwięcej pucharów. Jeśli dwóch  lub więcej graczy ma tę samą liczbę pucharów decyduje kolejność dojścia na metę.

Kiedy zdejmujemy sylabę z pola, na którym stajemy możemy dobrać jeszcze samogłoskę, jeśli staniemy na żółtym polu, lub spółgłoskę –  jeśli na szarym. Kiedy gracz wyrzuci 6, ma prawo do kolejnego rzutu i dobiera ze stosiku tyle sylab, ile oczek wyrzucił w dodatkowym rzucie.

Taką grę dobrze jest wcześniej modelować czyli wybrać zestaw sylab, które łącząc  się ze sobą dając słowa i  wybrać spółgłoski takie jak K, M, T, które często występują w trzyliterowych słowach po sylabie otwartej : MAK, BYK, DYM, RYM, SUM, KOT, LOT,

Za każdym razem kiedy schodzimy po drabinie w dół, lub wchodzimy w górę, bierzemy nakrętkę, którą będziemy mogli wymienić zgodnie ze swoją chęcią na dowolną sylabę, samogłoskę, lub spółgłoskę. Możemy też przykryć literę w sylabie inną literą, aby zwiększyć ilość słów.

Poniżej wersja z rozgrywki losowej, czyli na stosikach samogłosek i spółgłosek wszystkie dostępne bez wcześniejszej selekcji.

W grze została zdobyta sylaba BĄ. Ponieważ gracz miał samogłoskę Y, mógł ją położyć i zakryć Ą, żeby ułożyć słowo RYBY.

 

 

Światowy Dzień Osób z zespołem Downa

Tegoroczne hasło obchodów brzmi My Decydujemy. Maks włączył się w Kampanię zorganizowaną przez Małopolski oddział PFRON-u. Bohaterowie tej akcji, osoby z zespołem Downa, mówią o czym decydują w swoim życiu.

Dzisiaj chodzimy w skarpetkach nie do pary na znak solidarności z osobami z trisomią 21 pary chromosomów.

Rano zrobiliśmy  sobie zdjęcie kolorowych , niedopasowanych skarpetek na znak solidarności z najmłodszym członkiem rodziny.

Maks po powrocie do pokoju postanowił założyć dwie takie same skarpetki. W końcu kto to wymyślił, żeby nosić dwie różne skarpetki . To nie jego styl!