Wszystkie wpisy, których autorem jest Anna

Pożegnanie z Jeziorem Ciechomickim

W sobotę poszliśmy na spacer nad jezioro. Kilka dni było poniżej  -7C  i  całe jezioro było skute lodem. Poszliśmy pochodzić sobie po tafli jeziora. To jedyna taka okazja pospacerować sobie po wodzie, co prawda zamarzniętej, ale zawsze…

Na lodzie widać było zamarznięte przeręble, w których dwa dni wcześniej wędkarze łowili ryby.

Ośrodek Leśny Zakątek jest położony w lesie sosnowym, nad brzegiem jeziora Ciechomickiego.  Wzdłuż jeziora prowadzą dwa szlaki turystyczne : żółty i czarny, więc można dużo spacerować.

Szczególnie pięknie jest kiedy świeci słońce.

 

 

Czas relaksu

Po zajęciach turnusowych staraliśmy się wykorzystać każdą sposobność by nacieszyć się leżącym śniegiem. Zjeżdżaliśmy z górki na oponie śnieżnej i chodziliśmy na spacery …niestety śnieg stopniał i zapowiadany na sobotę kulig się nie odbędzie.



Świetnie zjeżdżało się z tej górki na oponie śnieżnej.


W ośrodku Maks słucha piosenek. Gra z Igorem w piłkarzyki

Kiedyś w tym miejscu było akwarium z rybkami, potem było tu terrarium z żółwiami , a teraz mieszka tu królik

Turnus w Leśnym Zakątku

Od niedzieli 31 stycznia jesteśmy nad jeziorem Ciechomickim na turnusie rehabilitacyjnym.


Ten ośrodek jest nam dobrze znany, choć tu na blogu znajdziecie go pod nazwą   „12 Dębów” w Zaździerzu. Ostatnimi czasy kilka razy zmieniało się szefostwo i terapeuci, a wraz z nimi zmieniła się także nazwa ośrodka. Wybraliśmy się na turnus zimowy i oto nasza krótka relacja.

Maks ma od 8.40 – 9.10 zajęcia z pedagogiem Panem Kamilem.

Potem przygotowuje się na basen. Od 9.50-10.30 pływa z Panem Łukaszem


Od 11.30-12.00 jest na masażu u Pana Adriana
Od 12.40 – 13.10 ma terapię ręki.

Godzinną przerwę wykorzystujemy na zjedzenie obiadu

Od 14.10-15.10 Maks ma zajęcia z Panią Olą. Logopedia z elementami muzykoterapiiOstatnie zajęcia to kinezyterapia z Panem Pawłem od 15.10 – 16.00

 

Klasa online

Od dwóch tygodni  szkoła podstawowa nr 123 pracuje zdalnie, więc Maks spotyka się codziennie z kolegami i koleżankami przed ekranem komputera, a Pani Beata prowadzi lekcje.

Generalnie nie jest im łatwo robić nawet takie proste prace plastyczne. Okazuje się, że złożenie kartki papieru w harmonijkę to nie lada wyzwanie … również przylepienie połówek koła w dobrą stronę, mimo pokazanego wzoru, sprawia dzieciakom trudność.

Dlatego dobrze, że od poniedziałku, na kolejne dwa tygodnie uczniowie wracają do szkoły!

11 listopada

W tym roku,  w związku ze wzrastającą ilością zachorowań na koronawirusa,  zamknięto cmentarze w dniu  1 listopada. Dlatego  wybraliśmy się z Maksem na Powązki w Dzień Niepodległości.  Było nadal ciepło i nie padało.

Nie jest wygodnie chodzić w masce kiedy ciepłe, wydychane  powietrze szybko studzi się i maska robi się mokra.

Maks jednak bez marudzenia podporządkowuje się wymogom sytuacji…

Niespodziewani goście

26 października gościliśmy ekipę telewizyjną. Chcieli porozmawiać o tym jak to jest mieć dziecko z zespołem Downa. Byli u nas aż cztery godziny…

Maks był wspaniały wykonywał prośby pani Dominiki bez mrugnięcia, nawet jak miał coś powtórzyć …

Wykazał się też  dużą cierpliwością…

…nawet przy grabieniu liści.

Rekrutacja na II stopień studiów dziennych

Wydawało mi się, że jak nastąpił podział na studia I i II stopnia, to można studiować coś na jednym uniwersytecie. Zakończyć to egzaminem licencjackim, a potem z tym świadectwem rekrutować się na podobny kierunek na II stopień na innym uniwersytecie…

Tak mi się wydawało, ale rzeczywistość jest inna …

Sprawa nie dotyczy oczywiście Maksa tylko jego starszego brata, który w czerwcu skończył studia I stopnia zakończone egzaminem licencjackim na UKSW i pomyślał sobie, że II stopień chce rozpocząć na MIM,  na bioinformatyce, na UW. Zarejestrował się, wpłacił wymagana opłatę. Potem pozostało już tylko czekać. 23 września dostał następującą wiadomość na swoim profilu rejestracyjnym:

Kwalifikacja na podstawie wyników osiągniętych w czasie dotychczasowych studiów.

Do kwalifikacji na podstawie wyników osiągniętych w czasie dotychczasowych studiów mogą przystąpić kandydaci, którzy tytuł licencjata, magistra, inżyniera lub równoważny uzyskali na uczelni, która ma uprawnienia nadawania stopnia doktora habilitowanego w co najmniej jednej z dyscyplin: biologia, biofizyka, chemia, biotechnologia, fizyka, informatyka lub matematyka.

Na pierwszy rzut oka uznaliśmy to za pomyłkę, ale po napisaniu maila do Komisji rekrutacyjnej okazało się, że taki jest regulamin wydziału na który rekrutował się Mateusz.

Uczelnia, na której uzyskał tytuł licencjacki nie ma uprawnień nadawania tytułu doktora habilitowanego w w/w przedmiotach, więc Mateusz nie mógł się tam w ogóle rekrutować na podstawie świadectwa. Powinien zdać egzamin wstępny.

Wszystko dobrze, tylko dlaczego kiedy napisał z jakiej uczelni ma świadectwo system go nie odrzucił, albo nie pokazał mu listy uczelni do sprawdzenia –  czy jego uczelnia ma wymagane uprawnienia?

Weszłam dziś na stronę UW i sprawdziłam rekrutację krok po kroku

Nie znalazła tam nic, co by sugerowało, że powinnam sprawdzić status uczelni, z której mam licencjat.

Weszłam więc na PEU,

Nie znalazłam tego czego szukałam…Ponoć lista takich uczelni jest łatwo dostępna w sieci, pewno można ją znaleźć, jak się dobrze poszuka. Ale żeby jej szukać trzeba wiedzieć, że jest potrzebna do rozpoczęcia rekrutacji, a tej informacji nie ma na stronie rekrutacja krok po kroku UW.

 

Zabawa z sylabami

Czas siedzenia w domu zmusił mnie do regularnego odrabiania lekcji  z Maksem. Przy okazji zorientowałam się, że to czego kiedyś nie potrafił ( układanie liter pod wyrazami) teraz w jakiś sposób dobrze mu idzie. Postanowiłam ponowić próby czytania sylab. Generalnie Maks nie lubi czytać pseudowyrazów, składanych z losowo wybranych sylab, które nic nie znaczą w języku polskim. Może dlatego, że  lepiej rozumie konkrety…

Zainwestowałam czas w przygotowanie pomocy i z nadzieją zasiadłam koło Maksa.  Po tym jak łatwo układał litery pod obrazkami, spodziewałam się że sylaby pójdą nam równie dobrze. Nie poszły! Pierwsza próba prawie mnie zniechęciła. Maks w ogóle nie chciał tego robić. Następnego dnia było trochę lepiej i postanowiłam namówić tatę Maksa, żeby zamiast hasła na komputer Maks musiał ułożyć kilka wyrazów z sylab i tak zaczęła powstawać nowa gra, którą będziemy w mam nadzieję modernizować.