Urodziny w Murzasichlu

Wyjazd w góry, gdzie Maks spotkał się  ze swoimi  kolegami, wykorzystaliśmy, żeby powtórzyć  imprezę urodzinowa z piniatą, tortem i zabawami. Tym razem tematem przewodnim był numicon.

Zrobiłam piniatę i okleiłam ją kształtami numicon. Do środka włożyłam gniotki, które miały podklejony kształt klocka o wartości od zera do 20. Każdy uczestnik zabawy dostał losowo czapeczkę, pod którą też był przyklejony kształt klocka. Po rozbiciu piniaty dzieci miały wyszukać gniotka o numerze, takim samym jak pod czapeczką, którą dostały.Piniata miała przyklejone kształty o wartości sumarycznej 255. Kółka wyciskałam wycinakiem do papieru i średnicy 17mm.


Cała piniata wyglądała następującoZabawy z piniata zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem i dzieci, i ich rodziców.

Maks w akcji…

Maks był bardzo zadowolony.

Po zabawie Maks zaprosił wszystkich na tort.Dziękujemy wszystkim za życzenia i prezenty.

Koniec roku szkolnego 20/21

W piątek 25 czerwca spotkaliśmy się po raz ostatni w klasie 7b, ale we wrześniu spotkamy się znowu w klasie 8a. Na uroczystość zakończenia roku szkolnego i  odebranie świadectw pojawiła się nas połowa. Po raz pierwszy zamiast na sali gimnastycznej spotkaliśmy się na boisku szkolnym.


Pani Dyrektor życzyła nam udanych wakacji.


Po części oficjalnej poszliśmy do naszej klasy. Pani Beata rozdała nam świadectwa i dyplomy.
Na zakończenie nasza skromna reprezentacja klasowa zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie.

Do zobaczenia po wakacjach. Podobno ma wrócić Staś z nauczania indywidualnego, które miał z uwagi na pandemię. Wszyscy bardzo ucieszyliśmy się, kiedy Pani Beata nam to powiedziała.

Wpadliśmy też do klasy obok, żeby uścisnąć panią Edytę i życzyć Jej udanego odpoczynku.

Urodziny Maksa

17 czerwca Maks obchodzi swoje urodziny. Do tej pory urządzaliśmy imprezę w szkole, potem w domu i świętowaliśmy kilka dni. W zeszłym roku była tylko impreza domowa, bez kolegów. Dlatego tak bardzo cieszę się, że w tym roku możliwe było urządzenie poczęstunku w szkole,  w gronie koleżanek i kolegów i za tę możliwość dziękuję Nauczycielom zaangażowanym przy zorganizowaniu Maksowi imprezy urodzinowej.

Z ich też uprzejmości mam zdjęcia, które Maks bardzo chętnie ogląda i które budują jego wspomnienia

Impreza była bardzo udana i Maks wrócił szczęśliwy.

W domu czekał na niego list od Adriana z życzeniami urodzinowymi. Rozpakowaliśmy też grę , którą dostał w szkole i zagraliśmy w nią razem.

Obłędny rycerz, którego poruszaliśmy przy pomocy dźwigni raz po raz wpadał nam w pułapki, a Maks zaśmiewał się z tych naszych nieporadnych starań przeprowadzenia rycerza bezpiecznie przez kolejne plansze.

A wieczorem , w stroju domowym po zjedzeniu kawałka tortu, Maks bawił się w pogromcę duchów.

Eksperyment z jajkiem

W kartach pracy, które dostaliśmy do domu jest doświadczenie z jajkiem, które zanurza się w occie na dobę, a potem wyjmuje się z octu, myje i sprawdza co się stało ze skorupką jajka.

Pierwsze oględziny jajka przed wrzuceniem do słoika z octem. Tata nawet je podświetlił, ale nie widać nic specjalnego.

Jajko już jest w słoiku i czas wlać ocet.

Na skorupce jajka od razu pojawiają się pęcherzyki gazu

Następnego dnia wyjmujemy jajko ze słoika

Jest miękkie jak piłeczka i widać  żółtko w środku.

Rzucam jajko na talerz i…


…jajko się rozlało, a po skorupce została tylko cienka błonka.

 

 

Pożegnanie z Jeziorem Ciechomickim

W sobotę poszliśmy na spacer nad jezioro. Kilka dni było poniżej  -7C  i  całe jezioro było skute lodem. Poszliśmy pochodzić sobie po tafli jeziora. To jedyna taka okazja pospacerować sobie po wodzie, co prawda zamarzniętej, ale zawsze…

Na lodzie widać było zamarznięte przeręble, w których dwa dni wcześniej wędkarze łowili ryby.

Ośrodek Leśny Zakątek jest położony w lesie sosnowym, nad brzegiem jeziora Ciechomickiego.  Wzdłuż jeziora prowadzą dwa szlaki turystyczne : żółty i czarny, więc można dużo spacerować.

Szczególnie pięknie jest kiedy świeci słońce.

 

 

Tłusty czwartek i piątek na turnusie

W tłusty czwartek panie kucharki usmażyły dla nas cała górę pączków. Zaproszono nas do kawiarenki na kawę i pączki. Bardzo się spieszyłem z ubieraniem po basenie, żeby zdążyć spotkać się z kolegami przy pączku.

Przy okazji zrobiłem zakupy u pani Magdy korzystając z mówika.

Kupiłem sobie sok do pączka.

Pączki były bardzo smaczne i zjadłem aż trzy. A potem było wspólne zdjęcie.

Wszyscy najedzeni i zadowoleni.

Na terapii ręki u pana Kamila smarowałem nutellą i ozdabiałem wafle. To było super!

To moje super smaczne wafle na tłusty czwartek.

Po czwartku przyszedł piątek i koniec zajęć na turnusie. Po zajęciach spotkaliśmy się w kawiarence i każdy z nas dostał walentynkową kartkę, którą zrobił ktoś inny na terapii ręki. Pan Kamil i pani Magda rozdawali nam walentynkowe jabłka z lizakami.


Dostałem misiową kartkę, którą wkleiłem do mojego pamiętnika ze zdjęciami.

Na koniec stanęliśmy do pamiątkowego zdjęcia z turnusu.


To był bardzo fajny turnus i cieszę się, że na nim byłem.

Drugi tydzień na turnusie w Leśnym Zakątku

W sobotę 6 lutego było ognisko, a na nim pieczone kiełbaski. Była też pani animatorka, z którą śpiewaliśmy chodząc dookoła ogniska. Był mróz, niestety brak śniegu uniemożliwił organizatorom zorganizowanie kuligu, który był planowany wcześniej…

Przy ognisku było ciepło, ale i tak zmarzły mi palce u stóp.

Zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe miłośników turnusów w Leśnym Zakątku.

Jadłem z Adamem kiełbaski i piliśmy ciepłą herbatę. Szkoda, że było tak mało śniegu…

Następnego dnia mama Adama zaprosiła nas do siebie na obiad.

Graliśmy w grę FITS, która jest bardzo podobna do telefonowej gry tetris…

Po drugiej stronie grał Igor z mamą.

Fajnie nam się grało…

Potem mama Adama podała nam obiad.

W poniedziałek 8 lutego  od rana miałem zajęcia według planu. Zajęcia z pedagogiem –  panem Kamilem, liczyliśmy, układałem słowa z liter.

Po zajęciach miałem czas, żeby przygotować się na basen z panem Łukaszem. Dawno już nie byłem na basenie, więc wiele umiejętności, które kiedyś miałem – zapomniałem. Pan Łukasz zakładał mi obciążniki na ręce i na stopy, żebym ćwiczył mięśnie. Ćwiczyłem też pływanie  w płetwach.

Zwykle zaczynaliśmy od małego basenu, a potem szliśmy na głębszą wodę.

Po basenie miałem godzinną przerwę, po której szedłem na masaż do pana Adriana

Bardzo podobało mi się masowane. Miałem lustra z obu stron i mogłem się na siebie napatrzeć do woli.

Po masażu szedłem do Pana Kamila na terapię ręki.

Malowałem wycięte z masy solnej morskie zwierzęta, palcem malowałem liście na drzewach. W dzień pizzy wyklejałem z plasteliny składniki na pizzy.

W czasie godzinnej przerwy jedliśmy z mamą obiad. W Leśnym Zakątku bardzo dobrze nas karmili, choć porcje  były za duże .Były też  ciekawe desery. Bardzo mi posmakowało pieczone jabłko z wiśniami.

Po obiedzie szedłem do pani Oli logopedy i muzykoterspeutki.

Grałem u niej na różnych instrumentach w rytm słuchanej melodii.

Dwa dni zamiast zajęć z panią Olą miałem zajęcia z panią Magdą.

Dzień kończyłem godzinną kinezyterapią z panem Pawłem.

Po tak pracowitym dniu chciałem wreszcie posiedzieć i posłuchać piosenek z Bollywoodu, ale mama czuje taki przymus , że jak jest śnieg to trzeba wyjść z sankami i iść na górkę.

Wyszliśmy, bo śnieg padał i padał, jakby chciał  zrobić mamie radochę.

Raz brałem oponę śnieżną, którą mama wygrała 20 lat temu w konkursie na cukierki nimm2.


Innym razem zjeżdżałem na ślizgach pożyczonych od Adama.

Zjeżdżaliśmy też na sankach z ośrodka i tak więc wykorzystaliśmy wszystkie dostępne do zjeżdżania  sprzęty.


Dawno już nie było takiej fajnej zimy.

Czas relaksu

Po zajęciach turnusowych staraliśmy się wykorzystać każdą sposobność by nacieszyć się leżącym śniegiem. Zjeżdżaliśmy z górki na oponie śnieżnej i chodziliśmy na spacery …niestety śnieg stopniał i zapowiadany na sobotę kulig się nie odbędzie.



Świetnie zjeżdżało się z tej górki na oponie śnieżnej.


W ośrodku Maks słucha piosenek. Gra z Igorem w piłkarzyki

Kiedyś w tym miejscu było akwarium z rybkami, potem było tu terrarium z żółwiami , a teraz mieszka tu królik

Turnus w Leśnym Zakątku

Od niedzieli 31 stycznia jesteśmy nad jeziorem Ciechomickim na turnusie rehabilitacyjnym.


Ten ośrodek jest nam dobrze znany, choć tu na blogu znajdziecie go pod nazwą   „12 Dębów” w Zaździerzu. Ostatnimi czasy kilka razy zmieniało się szefostwo i terapeuci, a wraz z nimi zmieniła się także nazwa ośrodka. Wybraliśmy się na turnus zimowy i oto nasza krótka relacja.

Maks ma od 8.40 – 9.10 zajęcia z pedagogiem Panem Kamilem.

Potem przygotowuje się na basen. Od 9.50-10.30 pływa z Panem Łukaszem


Od 11.30-12.00 jest na masażu u Pana Adriana
Od 12.40 – 13.10 ma terapię ręki.

Godzinną przerwę wykorzystujemy na zjedzenie obiadu

Od 14.10-15.10 Maks ma zajęcia z Panią Olą. Logopedia z elementami muzykoterapiiOstatnie zajęcia to kinezyterapia z Panem Pawłem od 15.10 – 16.00