Czwarty dzień wycieczki – wracamy do domu. Niby z Czech nie jest daleko, ale wycieczka autokarowa rządzi się swoimi prawami i postoje na toalety zajmują sporo czasu.
Pierwszy przystanek był w Telczu. Zatrzymaliśmy się na parkingu, przy stacji Orlen, niestety toalety były zamknięte i nikt nie chciał nam ich otworzyć, w końcu w niedzielę może w Czechach nie korzysta się z toalet publicznych! Na stacji Orlen, jest jedna toaleta, ale nas było pół setki. Podobnie jak turyści z drugiego autokaru, poszliśmy na miasto szukać kawiarni albo restauracji i połączyć wypicie herbaty z wizytą w toalecie. Taka proza życia…
Pisząc te wspomnienia odwiedziłam blog , który uzupełnił moje skromne wiadomości o tym mieście. Od naszej przewodniczki wiedziałam, że miasto zawdzięcza swoją świetność Zachariaszowi z Hradca, który był miłośnikiem włoskiego renesansu. Przebudował swój zamek sprowadzając z Włoch architekta Baldassare Maggi z Arogno. Okazuje się, że Baldassare Maggi przeniósł się do Czech w 1575 roku i rozpoczął pracę dla potężnego rodu Rosenbergów (Rožmberk) i panów z Hradca. Odegrał kluczową rolę w przekształceniu średniowiecznych zamków w renesansowe rezydencje, zwłaszcza w Czeskim Krumlovie, Bechyně, Jindřichův Hradcu, Telczu i Hlubokej.
Pierwotnie miasto nosiło nazwę Telec (pol. cielec = młody byczek), z czasem nazwę przekształcono na Teleč i była to forma męskoosobową. W aktualnej wersji nazwa „Telč” jest w języku czeskim rodzaju żeńskiego. Po obu stronach miasta znajdują się stawy.
Wchodzimy przez Dolną Bramę. Wejście na rynek jest wąskie. W tej części rynku ulokowana była władza świecka i kościelna, a dalej – gdzie rynek się rozszerza – mieszkali mieszczanie.
Telcz przywitał nas deszczykiem, a może tak nas żegnały Czechy? W każdym razie pogoda nie zachęcała do zwiedzania. Kolorowe kamieniczki Telcza kontrastowały z szarością nieba.
Rozglądaliśmy się i wybieraliśmy najładniejszą kamieniczkę. Wybór był trudny.
Niektórzy uważają, że to jest najładniejsza kamienica w Telczu.
Mi najbardziej podobała się ta szara w środku. Ma numer 61 i jest ozdobiona sgraffito. Graffiare po włosku oznacza “drapać, zarysować”. Technika ta polega na nakładaniu na glinę co najmniej dwóch warstw różnokolorowej angoby lub szkliwa, a następnie zeskrobywaniu fragmentów warstwy wierzchniej, aby odsłonić kolor warstwy pod spodem, kiedy jeszcze się nie utwardziła. Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwubarwny wzór. Na tej kamienicy przedstawieni są wodzowie Starego Testamentu.
Platany przycinane są tak jak we Włoszech. Na rynku stoi Kolumna Maryjna a przed nią Fontanna ze św. Małgorzatą. Na innych zdjęciach nie widziałam tych miedzianych zabezpieczeń. Widać sezon fontann jeszcze się nie rozpoczął…
W Telczu można nie obawiać się deszczu i spacerować pod arkadami kamienic. Chciałam kupić kubek do mojej kolekcji. Niestety pan w sklepie przyjmował tylko gotówkę.
Na koniec odwiedziliśmy Restaurację Szwejk (Švejk) i kupiliśmy sobie herbatę.


Tak więc ostatniego dnia wycieczki Maks spotkał Dobrego Wojaka Szwejka i stuknął się z nim kubkiem herbaty.











































































































































