Witaj ósma klaso

1 września to dzień kiedy wracamy do szkoły. Piszę wracamy, bo w 16 latek z zespołem Downa stale jest odprowadzany do szkoły  i przyprowadzany do domu. Maks lubi być w domu i raczej nie tęskni za szkołą. Jednak w szkole ma kolegów i koleżanki,  z  którymi  lubi przebywać.

Trochę zaskoczyła nas klasowa frekwencja. Była jeszcze niższa niż na zakończeniu roku. Ale to też świadczy o tym, że pracującym rodzicom nie opłaca się przyprowadzać 16-to,17-sto letniego ucznia na 2 godziny do szkoły.

Maks bardzo ucieszył się, że do klasy wrócił Staś.

Czy towarzyszy mi dziś pytanie jaki to będzie rok, czego nowego nauczy się Maks?  Wiem że te aktywności, które rozwijali w szkole związane z przygotowywaniem śniadań i samoobsługą raczej już nie powrócą. Co do wycieczek i wyjść szkolnych to być może będą kontynuowane, ale raczej nie w takim zakresie jak kiedyś …

Czy Maks jeszcze wyjedzie na zieloną szkołę, albo będzie nocował w szkole? Obawiam się że nie. Być może dla młodszych klas, za jakiś czas, będzie to możliwe, ale już nie dla nich, ponieważ za dwa lata kończą podstawówkę.

Dzisiaj kiedy patrzę na Maksa to myślę przede wszystkim o tym.

Za dwa lata czeka nas zmiana szkoły, a co za tym idzie środowiska koleżeńskiego Maksa…

 

Idziemy do ZOO

W poniedziałek umówiliśmy się z kuzynami Maksa na wypad do ZOO.  Do południa padało i wydawało się, że z wycieczki nic nie będzie, a tu nagle wyszło słońce, więc później niż planowaliśmy, ale jednak spotkaliśmy się w ZOO. Wchodziliśmy od Ratuszowej bo właściwie z informacji na stronie ogrodu Zoologicznego nie bardzo było wiadomo ile wejść jest aktualnie otwartych.

Zaczęliśmy od wybiegu kangurów, bo Ciocia Ula lubi kangury.

Maks obserwował goryle, szczególnie tego, który zakładał na siebie narzutę.

Poszliśmy zjeść gofry.



Było bardzo ciepło więc z dużą przyjemnością ochłodziliśmy się pod rozpylającą wodę bramką


Bardzo podobał nam się wybieg irbisa śnieżnego, choć widzieliśmy tylko łapy tego kota chowającego się w cieniu.

Na koniec odwiedziliśmy hipopotamy i znajdujące się obok akwarium morskie.

W tym pawilonie można zmierzyć się i porównać wzrost do długości ryb morskich.

Maks i Cora mierzą tyle co tuńczyk żółtopłetwy, a Józio jest wyższy i mierzy tyle co tuńczyk błękitnopletwy.

Cieszę się , że mogliśmy razem wybrać się do ZOO.

Górskie szlaki

W tym roku lepiej mi się chodziło po górskich szlakach niż rok temu i chociaż nie zdobyłem żadnego szczytu, to jednak zaliczyłem następujące szlaki…

Byłem na Rusinowej Polanie i na Wiktorówkach.

Przeszedłem Dolinę Strążyską i dotarłem do Wodospadu Siklawa


Obszedłem dookoła Morskie Oko

Byłem w Dolinie Małej Łąki

Doszedłem do Jaskini Dziura i zobaczyłem co jest w środku.

W jaskini było bardzo ciemno, wilgotno i zimno. Dobrze, że miałem latarkę czołówkę, bo dzięki temu miałem wolne ręce , żeby móc dotknąć ściany.

Byliśmy w Samotni Brata Alberta.

A wracając obserwowałem kolejkę która jechała na Kasprowy Wierch.

Przeszedłem ścieżką pod reglami i w pracowni rzeźbiarskiej pana  Sławomira Rygla przy wejściu do Doliny Białego kupiliśmy z mamą anioły dla moich kuzynów.

Mam nadzieję,że będą im się podobać.

Wesoło spędzamy czas w Murzasichlu

Pani Danusia dbała o to, żebyśmy fajnie spędzali czas, kiedy już wrócimy z gór. Organizowała nam dyskoteki, a raz zaprosiła animatorki „HulaHop”, z którymi bawiliśmy się wesoło.

Na chuście klanza podrzucaliśmy małpkę Krysię. Potem tańczyliśmy w kółku.

Po tańcach przenieśliśmy się na łąkę, żeby puszczać bańki.

Przeszliśmy krótkie szkolenie teoretyczne i przeszliśmy do praktyki.

Poza tym często mieliśmy ogniska, a na jednym z nich grała dla nas Kapela Góralska.

Zakopane

Być w Tatrach, a nie być w Zakopanem to chyba się nie zdarza… Byliśmy więc kilka razy, przesiadając się z busa z Murzasichla do busa, który  z Zakopanego  zawoził nas do Doliny Małej Łąki, albo zwiedzając budynki  sakralne – sanktuarium na Krzeptówkach.

Weszliśmy też do dawnej kaplicy gdzie górale modlili się o zdrowie Jana Pawła II po zamachu w maju 1981roku.

Jeśli szlak budowli sakralnych to Kaplica w Jaszczurówce perła stylu zakopiańskiego. W tym roku oglądaliśmy w Galerii wystawę malarstwa na szkle.

Okazuje się, że w Zakopane rozwinęło także ofertę  rozrywki dla dzieci.

Maks przeszedł labirynt Krainy Lodu poszukując czterech cyfr, które były kodem do otwarcia drzwi wyjściowych.

Kraina Lodu , krainą lodu, ale akcent góralski musi być.

Znaleźć cztery cyfry nie było łatwo, ale w końcu labirynt nie był taki mocno pokręcony, więc daliśmy radę.

Na Krupówkach Maks poczytał Tygodnik Podhalański na ławeczce, która ponoć jest 24 godziny na dobę widoczna w internecie, ale jak szukaliśmy relacji z kamery tu skierowanej, to nic nie znaleźliśmy na reklamowanej stronie.

Na koniec odwiedziliśmy dom do góry nogami. Maks był kiedyś w podobnym na szkolnej wycieczce, więc myślałam, że nie będzie miał problemów.

Okazało się, że na parterze, jakoś sobie radził…

Ale jak wszedł po kręconych schodach na piętro to złapał się poręczy i nie chciał się ruszyć z miejsca.

Zeszliśmy więc i Maks z ulgą opuścił dom , w którym błędnik dostaje w kość.

Mimo, że na rozkładzie autobusów mieliśmy mieć autobus do Murzasichla, to jednak żaden z dwóch, na które czekaliśmy nie przyjechał, więc wsiedliśmy w pusty autobus do Morskiego Oka i wysiedliśmy w Brzezinach. A stamtąd na piechotę poszliśmy do domu.

Maks nie był zadowolony, ale udało nam się dotrzeć przed deszczem.

Morskie Oko

Tatry mają swój urok i dla tych, którzy szukają trudnych szlaków i dla tych, których zadowala chodzeniem po dolinach, albo dookoła Morskiego Oka.

Nasza Gaździna już w marcu załatwiła w TPN-nie, że Maks i jego koledzy będą mogli dojechać autobusem, aż pod same schronisko nad Morskim Okiem, a tym samym będą mieli siły, żeby obejść dookoła Morskie Oko. Wycieczka rozpoczęła się pod wieczór, ponieważ dopiero po 17.00 nasz autobus mógł przejechać przez szlaban na Palenicy Białczańskiej. Po drodze mijaliśmy setki turystów, którzy wracali spod Morskiego Oka i byli mocno zdziwieni widząc autobus Szos miga zdążający do schroniska.

Morskie Oko w wakacje przeżywa oblężenie tym bardziej byliśmy zachwyceni, że kiedy my zaczynaliśmy wędrówkę dookoła Morskiego Oka na szlaku nie było już prawie nikogo oprócz naszej grupy. Cicho i pusto, to zupełnie niewiarygodna sceneria…

W ubiegłym roku nie udało nam się tu dotrzeć, dlatego cieszyliśmy się z tegorocznej wycieczki. Tym bardziej, że gdybyśmy musieli iść na piechotę z Palenicy Białczańskiej Maks nie dałby rady przejść całego szlaku nad Morskim Okiem.

Schronisko Morskie Oko około godziny 20.00

Na szklaku zgubiłam Baby Yodę, którego dostałam od koleżanki. Pewnie spodobało mu się to miejsce i postanowił zostać, albo poszukać Mandalorian’a

 

 

 

 

Wyjazd w góry

W czwartek 2 lipca przyjechaliśmy do Murzasichla i zamieszkaliśmy w Ośrodku ” Krywań”. Tak jak w ubiegły roku wzięliśmy pokój na 3 piętrze z widokiem na Tatry. Murzasichle jest wioską, która położona jest dosyć wysoko – około 950m npm, a Ośrodek Krywań znajduje się prawie na samym końcu ulicy Sądelskiej. W tym roku powitały nas chmury, które zasłoniły górskie szczyty.


Bez względu na to jaka miała być pogoda tego lata, byliśmy pewni, że będzie to udany pobyt, gdyż w „Krywaniu”byli już nasi znajomi.

Maks z kolegami i koleżankami wesoło bawili się na dyskotece.

Potem Maks postanowił się przebrać. Nie było tego surduta, który podobał mu się rok temu, więc tym razem przebrał się za clowna.


Koleżanki też założyły sukienki i z dyskoteki zrobił się bal przebierańców.

 

 

 

Urodziny w Murzasichlu

Wyjazd w góry, gdzie Maks spotkał się  ze swoimi  kolegami, wykorzystaliśmy, żeby powtórzyć  imprezę urodzinowa z piniatą, tortem i zabawami. Tym razem tematem przewodnim był numicon.

Zrobiłam piniatę i okleiłam ją kształtami numicon. Do środka włożyłam gniotki, które miały podklejony kształt klocka o wartości od zera do 20. Każdy uczestnik zabawy dostał losowo czapeczkę, pod którą też był przyklejony kształt klocka. Po rozbiciu piniaty dzieci miały wyszukać gniotka o numerze, takim samym jak pod czapeczką, którą dostały.Piniata miała przyklejone kształty o wartości sumarycznej 255. Kółka wyciskałam wycinakiem do papieru i średnicy 17mm.


Cała piniata wyglądała następującoZabawy z piniata zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem i dzieci, i ich rodziców.

Maks w akcji…

Maks był bardzo zadowolony.

Po zabawie Maks zaprosił wszystkich na tort.Dziękujemy wszystkim za życzenia i prezenty.

Koniec roku szkolnego 20/21

W piątek 25 czerwca spotkaliśmy się po raz ostatni w klasie 7b, ale we wrześniu spotkamy się znowu w klasie 8a. Na uroczystość zakończenia roku szkolnego i  odebranie świadectw pojawiła się nas połowa. Po raz pierwszy zamiast na sali gimnastycznej spotkaliśmy się na boisku szkolnym.


Pani Dyrektor życzyła nam udanych wakacji.


Po części oficjalnej poszliśmy do naszej klasy. Pani Beata rozdała nam świadectwa i dyplomy.
Na zakończenie nasza skromna reprezentacja klasowa zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie.

Do zobaczenia po wakacjach. Podobno ma wrócić Staś z nauczania indywidualnego, które miał z uwagi na pandemię. Wszyscy bardzo ucieszyliśmy się, kiedy Pani Beata nam to powiedziała.

Wpadliśmy też do klasy obok, żeby uścisnąć panią Edytę i życzyć Jej udanego odpoczynku.

Urodziny Maksa

17 czerwca Maks obchodzi swoje urodziny. Do tej pory urządzaliśmy imprezę w szkole, potem w domu i świętowaliśmy kilka dni. W zeszłym roku była tylko impreza domowa, bez kolegów. Dlatego tak bardzo cieszę się, że w tym roku możliwe było urządzenie poczęstunku w szkole,  w gronie koleżanek i kolegów i za tę możliwość dziękuję Nauczycielom zaangażowanym przy zorganizowaniu Maksowi imprezy urodzinowej.

Z ich też uprzejmości mam zdjęcia, które Maks bardzo chętnie ogląda i które budują jego wspomnienia

Impreza była bardzo udana i Maks wrócił szczęśliwy.

W domu czekał na niego list od Adriana z życzeniami urodzinowymi. Rozpakowaliśmy też grę , którą dostał w szkole i zagraliśmy w nią razem.

Obłędny rycerz, którego poruszaliśmy przy pomocy dźwigni raz po raz wpadał nam w pułapki, a Maks zaśmiewał się z tych naszych nieporadnych starań przeprowadzenia rycerza bezpiecznie przez kolejne plansze.

A wieczorem , w stroju domowym po zjedzeniu kawałka tortu, Maks bawił się w pogromcę duchów.