Sylabowni cd

Ta sama plansza, a na niej na każdym polu sylaba otwarta (zakończona samogłoską). Gra polega na zbieraniu sylab, które po odkryciu gracz odczytuje samodzielnie lub z pomocą i układaniu ich w słowa, które coś znaczą. W grze dostaje się puchary za następujące osiągnięcia:

-za najszybsze dojście do mety

-za ułożenie największej ilości słów

-za ułożenie najdłuższego słowa

Zwycięża gracz, który zdobędzie najwięcej pucharów. Jeśli dwóch  lub więcej graczy ma tę samą liczbę pucharów decyduje kolejność dojścia na metę.

Kiedy zdejmujemy sylabę z pola, na którym stajemy możemy dobrać jeszcze samogłoskę, jeśli staniemy na żółtym polu, lub spółgłoskę –  jeśli na szarym. Kiedy gracz wyrzuci 6, ma prawo do kolejnego rzutu i dobiera ze stosiku tyle sylab, ile oczek wyrzucił w dodatkowym rzucie.

Taką grę dobrze jest wcześniej modelować czyli wybrać zestaw sylab, które łącząc  się ze sobą dając słowa i  wybrać spółgłoski takie jak K, M, T, które często występują w trzyliterowych słowach po sylabie otwartej : MAK, BYK, DYM, RYM, SUM, KOT, LOT,

Za każdym razem kiedy schodzimy po drabinie w dół, lub wchodzimy w górę, bierzemy nakrętkę, którą będziemy mogli wymienić zgodnie ze swoją chęcią na dowolną sylabę, samogłoskę, lub spółgłoskę. Możemy też przykryć literę w sylabie inną literą, aby zwiększyć ilość słów.

Poniżej wersja z rozgrywki losowej, czyli na stosikach samogłosek i spółgłosek wszystkie dostępne bez wcześniejszej selekcji.

W grze została zdobyta sylaba BĄ. Ponieważ gracz miał samogłoskę Y, mógł ją położyć i zakryć Ą, żeby ułożyć słowo RYBY.

 

 

Światowy Dzień Osób z zespołem Downa

Tegoroczne hasło obchodów brzmi My Decydujemy. Maks włączył się w Kampanię zorganizowaną przez Małopolski oddział PFRON-u. Bohaterowie tej akcji, osoby z zespołem Downa, mówią o czym decydują w swoim życiu.

Dzisiaj chodzimy w skarpetkach nie do pary na znak solidarności z osobami z trisomią 21 pary chromosomów.

Rano zrobiliśmy  sobie zdjęcie kolorowych , niedopasowanych skarpetek na znak solidarności z najmłodszym członkiem rodziny.

Maks po powrocie do pokoju postanowił założyć dwie takie same skarpetki. W końcu kto to wymyślił, żeby nosić dwie różne skarpetki . To nie jego styl!

Od 12 marca siedzimy w domu

11 marca mieliśmy zaplanowaną wizytę u ortodonty i u endokrynologa na kampusie WUM.  O 9.00 byliśmy na Binieckiego 6, gdzie przeniósł  się w zeszłym roku zakład ortodoncji ze szpitala Dzieciątka Jezus przy Nowogrodzkiej. W rejestracji siedziała jedna pani w maseczce na twarzy, która pokierowała nas na czwarte piętro. Posiedzieliśmy chwilę w poczekalni dla pacjentów i poszliśmy na salę gdzie przyjmują ortodonci. Maks pokazał swoje uzębienie i aparat, mocno pogryziony. Doktór zapowiedziała, że mu go wymieni, choć w obecnej sytuacji, nie wiadomo kiedy. Zapisaliśmy się na kolejną wizytę za dwa miesiące. Z zakładu stomatologii i ortodoncji poszliśmy do Szpitala Dziecięcego, gdzie o 10.00  mieliśmy wizytę w poradni endokrynologicznej. Doktór zdziwiła się, że przyszłam z Maksem , mogłam przynieść sama wyniki TSH i FT4 i nie wystawiać go na zagrożenie koronawirusem. Aktualnie Maks ma TSH w dolnej granicy normy bo przyjmuje eutyrox 50 mg. Zależało mi żeby doktór spojrzała na ostatni wynik USG tarczycy, które robiliśmy w lutym, gdyż lekarka,  która je robiła stwierdziła , że Maks ma bardzo nietypowo wydłużoną tarczycę i nie mogła zmierzyć jej wymiarów na jednym monitorze, więc mierzyła ją na raty.

Powtórzymy USG tarczycy  w Luxmedzie , a oprócz tego Maks dostał skierowanie na badanie w kierunku bakterii helicobacter,  żeby wykluczyć reflux.

Doktor uczuliła mnie, żebym nie chodziłą  z Maksem i Tatą Maksa po przychodniach z uwagi na ich obniżoną odporność.

Wychodząc z przychodni Maks zażyczył sobie zdjęcie w tym samym co zwykle miejscu.

Na drzwiach szpitala pojawiły się informacje, żeby osoby podejrzewające u siebie infekcję spowodowaną koronawirusem nie wchodziły do szpitala, tylko kierowały się tak jak prowadzą strzałki.

Po powrocie do domu, dostaliśmy telefon ze szkoły, że od 12 marca zostają zawieszone zajęcia edukacyjne  w szkole, a od poniedziałku 16 marca do 25 szkoła będzie zamknięta.

Maks jest zadowolony. Siedzi w domu i organizuje sobie czas tak, jak lubi najbardziej, czyli przy komputerze.

 

Maks w Arkadii

Arkadia i Nieborów to zespół pałacowo ogrodowy należący przez 200 lat do rodziny Radziwiłłów. Stanowi najlepiej zachowany przykład wiejskiej rezydencji magnackiej z XVII wieku. Pałac w Nieborowie zaprojektował Tylman z Gamaren. W XVIII wieku kiedy kupił go Mikołaj Hieronim Radziwiłł z żoną Heleną podzielony był na dwie części męską i damską.

Helena z Przeździeckich Radziwiłłowa całe swoje życie poświęciła tworząc ogród arkadyjski. Zaprojektował go dla niej Bogumił Zug. Helena Radziwiłłowa miała przyjaciółkę Izabelę z Flemingów  Czartoryską, która stworzyła ogród w Puławach. Obie panie bardzo się przyjaźniły co nie przeszkodziło im nawzajem podkradać sobie pomysły i wykonawców rywalizując, który ogród będzie wspanialszy. Do tej pory ten  zespół pałacowo ogrodowy  jest jednym z nielicznych w Europie ogrodów sentymentalno-romantycznych, które zachowały się w niezmienionej formie.

Może wczesna wiosna nie jest najlepszą porą, żeby spacerować po ogrodzie, nie mniej jednak właśnie teraz mogliśmy znaleźć roślinę, której wcześniej nie znaliśmy, a która rośnie na brzegach zbiornika wodnego w Arkadii i nazywa się lepiężnik.

Spacerując po ogrodzie usłyszeliśmy wracające ptaki…

Domek Gotycki

Dom Murgrabiego

Maks w Przybytku Arcykapłana, gdzie w małej kawiarence mogliśmy napić się kawy i gorącej czekolady.

Relikt Cyrku

Akwedukt


Świątynia Diany

To był bardzo udany spacer.

Maks w Nieborowie

Byłem w Nieborowie 6 i 7 marca i obejrzałem Pałac Radziwiłłów i ogród w stylu francuskim. Zajrzałem przez okno do oranżerii i zobaczyłem pierwszego platana, który posadzono w dawnej Polsce  przedrozbiorowej w roku 1770. Udało nam się to można powiedzieć w ostatniej chwili,  gdyż od dziś wszystkie muzea w kraju są zamknięte z uwagi na niebezpieczeństwo koronawirusa.

Po spacerze zjedliśmy obiad w Oberży pod Złotym Prosiakiem. Dają tam bardzo dobrze jeść i nic dziwnego, że w weekendy trzeba zarezerwować sobie stolik.

Sylabownia – nasza gra planszowa

Maks ma kłopoty z nauczeniem się liter,  ze składaniem ich w sylaby i oczywiście z czytaniem gotowych sylab. Czy to sylaby z „M”, czy z „P”, to właściwie trudno mu zapamiętać, bo to go w ogóle nie interesuje. Ćwiczymy kolejny rok czytanie sylab z tymi dwoma spółgłoskami i nadal bez rezultatu. Próbowałam dołączyć gesty Gora, żeby łatwiej mu było je zapamiętać…

W szkole nauczycielka podsunęła mi pomysł, żebym wymyśliła jakąś grę, dzięki której nauka będzie ciekawsza. Od świąt gramy w naszą grę i myślę, że w końcu dopracowałam zasady i różne poziomy trudności.

Do tej planszy mam przygotowane na żółtym tle samogłoski i na szarym spółgłoski. Rzucamy kostką, przesuwamy pionek na pole wyznaczone ilością oczek na kostce. Stajemy na kolorowym polu. Jeśli jest żółte bierzemy z kupki samogłoskę, jeśli szare bierzemy ze stosu spółgłoskę. Gra polega na zbieraniu liter i po dojściu na metę układa się je w sylaby i słowa.

Jeśli gracze znają dwuznaki spółgłoski mogą być wymieszane z dwuznakami. Oczywiście kartoniki są ułożone literą do dołu. Na planszy widać nakrętki, które są na drabinach. Zejście z drabiny albo na nią wejście sprawia, że dostajemy taką nakrętkę, która działa jak joker. Przy układaniu sylab lub słów taką nakrętkę możemy wymienić na literę, której nam brakuje.

Jeśli chodzi o dojście do mety, to żeby zakończyć grę, trzeba wyrzucić tyle oczek ile brakuje do wejścia na pole „meta”. Jeśli oczek jest więcej wchodzimy na metę i cofamy się na pole które wypada z ilości wyrzuconych oczek.

Czyli pionek chłopca jeśli gracz wyrzuci 6 oczek to z  tego pola, na którym stoi   wchodzi na metę 1,2,3 i  cofa się 4,5,6 że znowu staje na tym samym polu.

Oto wynik rozgrywki z losowych liter.

Można je ułożyć tak, lub inaczej.

Nakrętkę zamieniamy na potrzebną nam literę.

Wynik drugiego gracza. Nakrętki może wymienić na litery brakujące  mu do słów.

W następnym poście do tej planszy dołączę sylaby, żeby rozszerzyć możliwości gry  i dostosować ją do nauki czytania  metodą Krakowską.