Archiwum kategorii: zabawy

Czas relaksu

Po zajęciach turnusowych staraliśmy się wykorzystać każdą sposobność by nacieszyć się leżącym śniegiem. Zjeżdżaliśmy z górki na oponie śnieżnej i chodziliśmy na spacery …niestety śnieg stopniał i zapowiadany na sobotę kulig się nie odbędzie.



Świetnie zjeżdżało się z tej górki na oponie śnieżnej.


W ośrodku Maks słucha piosenek. Gra z Igorem w piłkarzyki

Kiedyś w tym miejscu było akwarium z rybkami, potem było tu terrarium z żółwiami , a teraz mieszka tu królik

Ferie zimowe

W tym roku ferie zimowe są zaraz po Nowym Roku i to bez podziału na województwa.

Generalnie są ferie, ale nie można wyjechać i trzeba siedzieć w domu. Na szczęście spadł śnieg, więc  jak tylko zjem śniadanie zakładam kurtkę, biorę sanki i idę z mamą na górkę!


Właściwa postawa do rzutu śnieżką

Lubię zimę i śnieg,  ale nie lubię odśnieżać…

Nowy Rok 2021

Czekałem w Sylwestra na Nowy Rok aż do północy. W trakcie czekania graliśmy w grę planszową „Talisman magia i miecz”, a mama przyniosła kolorowe kapelusze i peruki, żebym poczuł sylwestrową atmosferę. Był nawet szampan Pinoccio i toast noworoczny, a z nim życzenia Nowego Roku bez masek na twarzy!

Nasz tegoroczny   Sylwester był domowy i bardzo wesoły. Mieliśmy pojechać do Igora i spędzić Sylwester z nim i z jego rodzicami. Niestety kiedy wprowadzono liczne obostrzenia postanowiliśmy zostać w domu…

Długo graliśmy w Talisman i ja pierwszy odpadłem, chociaż wybrałem sobie  postać maga bardzo podobnego do Świętego Mikołaja… Wygrała Marysia.

Kiedy na zewnątrz rozbłyskały  noworoczne fajerwerki, wypiliśmy toast i poszedłem spać!

Szczęśliwego Nowego Roku 2021 dla wszystkich!

Nagroda w konkursie na kartkę świąteczną

W tym roku wreszcie mi się udało. Moja kartka na Boże Narodzenie zajęła 3 miejsce w konkursie, który Stowarzyszenie Zakątek 21 organizuje co roku.

Dostałem wydrukowaną moją kartkę i grę dr Mikrob.

Od razu też zagrałem z mamą. W jednej z wersji gry trzeba posegregować mikroby zgodnie z wylosowaną kartą. Było wesoło, bo mama nazywała śmiesznie te mikroby.

W grze są pęsety i szalki podzielone na cztery części.

Podoba mi się ta gra.

Mama oczywiście musiała poszukać w necie jak nazywają się zbliżone do tych kształtów mikroby, dla mnie nazwa „czerwony balasek” jest lepsza niż E. coli… ale mama lubi bombardować mnie różnymi informacjami.

Moje imieniny

Wszyscy mówią na mnie MAKS, ale ja mam na imię Maksymilian. Co roku 14 sierpnia mam imieniny. W tym roku było super, bo odwiedzili mnie Józio i Corinne – moi kuzyni z Connecticut. Józio jest pół roku starszy ode mnie, a Cora jest dziewięć miesięcy młodsza.

Piniata jednorożec, którą potraktowałem łagodnie w czerwcu, dostała drugie życie. Mama ją podkleiła i napełniła słodyczami. Zrobiła torcik z bitą śmietaną i borówkami.  Napełniła basen wodą i wszystko było gotowe na imieninowe party w basenie.

Napełniliśmy balony wodą i rzucaliśmy do siebie.

Jak już znudziło nam się siedzenie w wodzie zabraliśmy się za rozbijanie piniaty.

Było bardzo wesoło. Józio w drugim podejściu rozbił jednorożca i wysypały się słodycze.

Dostałem grę  planszową Ubongo. Józio i Cora zostali zaproszeni go gry.

Corze układanie wzorów wychodziło najlepiej.

Potem zaczęliśmy strzelać z łuku.

Kibicowaliśmy Corze.

A potem Cora kibicowała nam…

…Józiowi i mnie.


Kiedy trafiłem w tarczę robiłem różne pozy zwycięzcy czym mocno rozśmieszałem mamę i ciocię.
Józio pomagał mi nakładać i zdejmować strzały, więc miałem dużo czasu i  mogłem dać z siebie wszystko.

To były moje najfajniejsze imieniny. Nagraliśmy też życzenia dla Kasi i Maćka, bo tego dnia oni świętowali piątą rocznicę ślubu.

Termy Bania

W ostatni dzień pobytu na turnusie pojechaliśmy do Białki Tatrzańskiej, gdzie są baseny z wodą termalną. Przyjechaliśmy około dziesiątej.

Zaczęliśmy od zjazdu pontonem. Na basenie było jeszcze mało ludzi więc dość krótko czekaliśmy  na swoją  kolej. Ponton mknął szybko i poczuliśmy z mamą ulgę, gdy wyjechaliśmy z rury do basenu.

Bawiliśmy się wesoło w symulowanym nurcie rzeki i w falującej wodzie. Fajnie było dać się ponieść nurtowi i dryfować w kole, szczególnie tam gdzie woda mocno falowała.

Termy Bania mają także baseny na wolnym powietrzu, ale tego dnia było chłodno i  nad wodą w basenie unosiła się delikatna mgiełka. Dlatego też głównie korzystaliśmy z basenów  pod dachem.

Po trzech godzinach zabawy byłem mocno zmęczony i ucieszyłem się, że wracamy do domu.

Dziękuję koleżankom mamy: Pani Angeli i Pani Marcie za zrobienie nam zdjęć

Zabawa z sylabami

Czas siedzenia w domu zmusił mnie do regularnego odrabiania lekcji  z Maksem. Przy okazji zorientowałam się, że to czego kiedyś nie potrafił ( układanie liter pod wyrazami) teraz w jakiś sposób dobrze mu idzie. Postanowiłam ponowić próby czytania sylab. Generalnie Maks nie lubi czytać pseudowyrazów, składanych z losowo wybranych sylab, które nic nie znaczą w języku polskim. Może dlatego, że  lepiej rozumie konkrety…

Zainwestowałam czas w przygotowanie pomocy i z nadzieją zasiadłam koło Maksa.  Po tym jak łatwo układał litery pod obrazkami, spodziewałam się że sylaby pójdą nam równie dobrze. Nie poszły! Pierwsza próba prawie mnie zniechęciła. Maks w ogóle nie chciał tego robić. Następnego dnia było trochę lepiej i postanowiłam namówić tatę Maksa, żeby zamiast hasła na komputer Maks musiał ułożyć kilka wyrazów z sylab i tak zaczęła powstawać nowa gra, którą będziemy w mam nadzieję modernizować.

Zderzenia samochodowe – zabawy z Numiconem

Nowa zabawa z klockami Numicon. Wybieramy dwa samochody i stawiamy je na „parkingu”: duży, na którym kładziemy jednostkowy klocek Numicon i drugi samochód mały, na którym wartość numiconowa będzie większa np. dwa. Każdy z graczy ma dwa ruchy, w trakcie których stara się tak rozpędzić swoje auta, żeby zderzyły się z autami na „parkingu”. Jeśli uderzy w duży samochód dostaje 1 punkt, jeśli uda mu się zderzyć z małym dostaje dwa punkty. Jeśli nie uda mu się zderzyć z którymś z aut na „parkingu” dostaje zero punktów, czyli kwadrat białego papieru. Gracze korzystają z tych samych samochodów, które rozpędzają kiedy nadchodzi ich kolej. Zebrane punkty (z klocków Numicon) układa się na podpisanej kartce, a po zakończeniu gry liczy się punkty układając je na białej planszy Numicon. Wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej punktów.

Auta na naszym „parkingu”.


Najlepsze zderzenia Maksa.

Wyjątkowo udane zderzenia taty.

Start mamy.

Po  kilku rundach podliczono punkty.


Na wyniki ułożone z kolejnych rzutów położono klocki, które pokazują wynik sumaryczny.

I okazało się, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebna jest dogrywka.

Wynik dogrywki widać na kolejnym zdjęciu.

Maks zdobył jeden punkt, a tata dwa.

Wynik po zsumowaniu punktów i na koniec uporządkowanie wyników w malejącej kolejności.

Wygrał tata mając jedno zderzenie więcej niż Maks.

Zabawy z numiconem

Znacie klocki Numicon? Ja znam i przyznam się Wam, że wcale za nimi nie przepadam. Długo leżały na półce nieużywane i nagle dziś mama zniosła je do kuchni. Zawołała nawet tatę co zdziwiło mnie jeszcze bardziej.

Kiedy na stole postawiła miskę z wodą zupełnie zdębiałem! Będziemy rodzinnie myć te klocki? To byłaby przesada bo one były w pudełku i wcale się nie zakurzyły.

Mama zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Przygotowała fajną zabawę. W misce pełnej wody zwodowała statek (nakrętkę po nutelli) i każdy z uczestników zabawy miał dokonać abordażu swoim piratem (czyli koralikiem)   na statek (czyli upuścić koralik tak, żeby znalazł się na nakrętce) Pozostali uczestnicy mają za zadanie przeszkadzać piratowi i dmuchać w statek, żeby pirat spadł do wody i się utopił. Jeśli pirat znajdzie się na statku gracz dostaje jeden klocek numiconu,  jeśli utopi się dostaje kawałek papieru czyli nic!

Mama dmuchała jak tylko mogła , ale mój pirat wskoczył na statek!

Ja się ucieszyłem i zdobyłem kolejny klocek Numiconu.

Mama wrzucała swojego pirata, ale słabo jej poszło, bo my z Tatą dmuchaliśmy skutecznie.

Tacie też skutecznie przeszkadzaliśmy w abordażu.

Widzicie tę minę, to już wiecie, kto wygrał w tej pierwszej rozgrywce.

Na białej podkładce od klocków każdy gracz ułożył zdobyte klocki. Ja miałem cztery, tata trzy, a mama dwa.

Klocki poukładaliśmy tak, żeby zastąpić je większymi a te małe żeby wróciły do gry w kolejnej rundzie.

Gra była emocjonująca, a wynik końcowy potwierdził kto w tej rodzinie jest najlepszym piratem.

Klocki z drugiej rundy położyliśmy nad tymi, które zdobyliśmy w pierwszej  rozgrywce.

Pomysł tej gry mama znalazła na Portalu Stowarzyszenia Zakątek 21

 

Sylabowni cd

Ta sama plansza, a na niej na każdym polu sylaba otwarta (zakończona samogłoską). Gra polega na zbieraniu sylab, które po odkryciu gracz odczytuje samodzielnie lub z pomocą i układaniu ich w słowa, które coś znaczą. W grze dostaje się puchary za następujące osiągnięcia:

-za najszybsze dojście do mety

-za ułożenie największej ilości słów

-za ułożenie najdłuższego słowa

Zwycięża gracz, który zdobędzie najwięcej pucharów. Jeśli dwóch  lub więcej graczy ma tę samą liczbę pucharów decyduje kolejność dojścia na metę.

Kiedy zdejmujemy sylabę z pola, na którym stajemy możemy dobrać jeszcze samogłoskę, jeśli staniemy na żółtym polu, lub spółgłoskę –  jeśli na szarym. Kiedy gracz wyrzuci 6, ma prawo do kolejnego rzutu i dobiera ze stosiku tyle sylab, ile oczek wyrzucił w dodatkowym rzucie.

Taką grę dobrze jest wcześniej modelować czyli wybrać zestaw sylab, które łącząc  się ze sobą dając słowa i  wybrać spółgłoski takie jak K, M, T, które często występują w trzyliterowych słowach po sylabie otwartej : MAK, BYK, DYM, RYM, SUM, KOT, LOT,

Za każdym razem kiedy schodzimy po drabinie w dół, lub wchodzimy w górę, bierzemy nakrętkę, którą będziemy mogli wymienić zgodnie ze swoją chęcią na dowolną sylabę, samogłoskę, lub spółgłoskę. Możemy też przykryć literę w sylabie inną literą, aby zwiększyć ilość słów.

Poniżej wersja z rozgrywki losowej, czyli na stosikach samogłosek i spółgłosek wszystkie dostępne bez wcześniejszej selekcji.

W grze została zdobyta sylaba BĄ. Ponieważ gracz miał samogłoskę Y, mógł ją położyć i zakryć Ą, żeby ułożyć słowo RYBY.