Archiwum kategorii: wydarzenia

Nowy Rok 2021

Czekałem w Sylwestra na Nowy Rok aż do północy. W trakcie czekania graliśmy w grę planszową „Talisman magia i miecz”, a mama przyniosła kolorowe kapelusze i peruki, żebym poczuł sylwestrową atmosferę. Był nawet szampan Pinoccio i toast noworoczny, a z nim życzenia Nowego Roku bez masek na twarzy!

Nasz tegoroczny   Sylwester był domowy i bardzo wesoły. Mieliśmy pojechać do Igora i spędzić Sylwester z nim i z jego rodzicami. Niestety kiedy wprowadzono liczne obostrzenia postanowiliśmy zostać w domu…

Długo graliśmy w Talisman i ja pierwszy odpadłem, chociaż wybrałem sobie  postać maga bardzo podobnego do Świętego Mikołaja… Wygrała Marysia.

Kiedy na zewnątrz rozbłyskały  noworoczne fajerwerki, wypiliśmy toast i poszedłem spać!

Szczęśliwego Nowego Roku 2021 dla wszystkich!

11 listopada

W tym roku,  w związku ze wzrastającą ilością zachorowań na koronawirusa,  zamknięto cmentarze w dniu  1 listopada. Dlatego  wybraliśmy się z Maksem na Powązki w Dzień Niepodległości.  Było nadal ciepło i nie padało.

Nie jest wygodnie chodzić w masce kiedy ciepłe, wydychane  powietrze szybko studzi się i maska robi się mokra.

Maks jednak bez marudzenia podporządkowuje się wymogom sytuacji…

Niespodziewani goście

26 października gościliśmy ekipę telewizyjną. Chcieli porozmawiać o tym jak to jest mieć dziecko z zespołem Downa. Byli u nas aż cztery godziny…

Maks był wspaniały wykonywał prośby pani Dominiki bez mrugnięcia, nawet jak miał coś powtórzyć …

Wykazał się też  dużą cierpliwością…

…nawet przy grabieniu liści.

Dzień Chłopaka

30 września jest Dzień Chłopaka. Nasze koleżanki z klasy przygotowały dla nas słodki list z życzeniami. W zamian za to musieliśmy dla nich zaśpiewać i  zatańczyć, ale to przecież lubi każdy z nas!


W szkole od razu pokazałem list mamie.
A w domu też czekała na mnie niespodzianka.


Dostałem kubek z Minionkiem i Minionka piłkę. To będzie mój ulubiony kubek!

Koncert Elektrycznych Gitar

Lubię muzykę i sam próbuję śpiewać. Podobają mi się koncerty, które organizuje Stowarzyszenie Bardziej Kochani. Byłem w marcu zeszłego roku na koncercie zespołu Lombard i wczoraj na koncercie zespołu Elektryczne Gitary.

Oczywiście przy wejściu na koncert trzeba było zdezynfekować ręce i ktoś nam mierzył temperaturę. Część kolegów miała maski, część nie. Za to rodzice wszyscy mieli i moja mama też.

 Można słuchać muzyki z płyt i oglądać z ekranu komputera, jednak koncert na żywo to coś innego…

Sala koncertowa była duża, ale nas widzów nie było dużo. Co drugi rząd był pusty i co trzecie krzesło w rzędzie. Na koncercie ważna jest atmosfera, którą się czuje, ale Pani Ewa Suchcicka prosiła, żebyśmy nie zbliżali się do sceny i siedzieli na swoich miejscach.

Najpierw zaśpiewał Kamil Czeszel. Ma chłopak głos i bardzo lubi śpiewać piosenki Czesława Niemena.

Po Kamilu Zagrały Elektryczne Gitary. Nie było łatwo spełnić prośbę Pani Ewy, bo nogi same rwały się do tańca. Dlatego atmosfera z drętwej na początku, zmieniła się w koncertową, kiedy wstaliśmy z krzeseł i tańczyliśmy, i śpiewaliśmy z Elektrycznymi Gitarami. Byłem bardzo zadowolony. Podobało mi się jak grali i cieszę się, że dostałem ich płytę… Siostra przegrała mi na komputer filmiki z koncertu, które nakręciła mama, więc wiem, że będę miał co przeżywać przez kolejne dni.

Ci co nie mogli być na koncercie z powodu ograniczonej liczby miejsc mogą obejrzeć koncert na komputerze.

Brawo, Brawo!

Dziękuję za koncert!

Moje imieniny

Wszyscy mówią na mnie MAKS, ale ja mam na imię Maksymilian. Co roku 14 sierpnia mam imieniny. W tym roku było super, bo odwiedzili mnie Józio i Corinne – moi kuzyni z Connecticut. Józio jest pół roku starszy ode mnie, a Cora jest dziewięć miesięcy młodsza.

Piniata jednorożec, którą potraktowałem łagodnie w czerwcu, dostała drugie życie. Mama ją podkleiła i napełniła słodyczami. Zrobiła torcik z bitą śmietaną i borówkami.  Napełniła basen wodą i wszystko było gotowe na imieninowe party w basenie.

Napełniliśmy balony wodą i rzucaliśmy do siebie.

Jak już znudziło nam się siedzenie w wodzie zabraliśmy się za rozbijanie piniaty.

Było bardzo wesoło. Józio w drugim podejściu rozbił jednorożca i wysypały się słodycze.

Dostałem grę  planszową Ubongo. Józio i Cora zostali zaproszeni go gry.

Corze układanie wzorów wychodziło najlepiej.

Potem zaczęliśmy strzelać z łuku.

Kibicowaliśmy Corze.

A potem Cora kibicowała nam…

…Józiowi i mnie.


Kiedy trafiłem w tarczę robiłem różne pozy zwycięzcy czym mocno rozśmieszałem mamę i ciocię.
Józio pomagał mi nakładać i zdejmować strzały, więc miałem dużo czasu i  mogłem dać z siebie wszystko.

To były moje najfajniejsze imieniny. Nagraliśmy też życzenia dla Kasi i Maćka, bo tego dnia oni świętowali piątą rocznicę ślubu.

Piętnaście lat minęło….jak jeden dzień?

We wtorek poszedłem do skrzynki po listy. Zwykle mama je wyjmuje, ale tym razem poprosiła, żebym poszedł razem z nią. Taki spacerek przed kolacją.

Musiałem się trochę pomocować ze skrzynką, bo nie chciała się otworzyć.

Ale było warto, bo w środku były dwa listy i oba do mnie!

Od kogo są  te listy?


Pospieszyłem do domu, żeby na spokojnie je otworzyć.

W mniejszej kopercie  były życzenia od Igi. Wkleiła mi zdjęcie piłkarza, żebym może poszedł w jego ślady. Być piłkarzem to bardzo męczące zajęcie. Trzeba dużo biegać i strzelać gole, i uważać na innych piłkarzy, którzy zamiast w piłkę kopią innych zawodników po nogach. Zastanowiłem się nad tym i jednak zdecydowałem, że to nie dla mnie. Mamy już w klasie sportowca – Kamila… i myślę, że nie będę robił mu konkurencji.

W dużej kopercie były życzenia od Oliwii. Oliwia życzyła mi dużo radości, prezentów, fajnych filmów, lizaków (akurat za lizakami nie przepadam, są za twarde), ciastek , miłości, zdrowia i …. szkoły! No wiecie, w szkole jest fajnie, ale jak pokazały mi trzy ostatnie miesiące można się uczyć siedząc w domu i robiąc przez cały dzień to, co się chce…

To prawda, że kolegów i koleżanki widuje się wtedy tylko na ekranie komputera, ale powiem Wam w sekrecie, że to mnie właściwie satysfakcjonowało. Wiecie ile miałem czasu  dla siebie i obiad jadłem spokojnie godzinkę, albo i dłużej. Wstawałem o 9.00 ćwiczyłem przez chwilę z mamą, jadłem śniadanie, potem półtorej godziny lekcji on line i od 11.30 cały dzień był mój!

Bardzo podobały mi się laurki od koleżanek, tym bardziej, że wcześniej byłem w szkole na jednej godzinie rewalidacji z komunikacji na „mówiku”. Spotkałem się z  z Amelką i Panią Edytą i było bardzo przyjemnie. Dostałem czekoladki i żelki , więc życzenia od Oliwii się spełniły.

To trochę meczące mieć urodziny od piątku do środy i ciągle dmuchać te świeczki, ale robię to dla mamy, która lubi robić imprezy. W środę na lekcji on line zdmuchnąłem świeczki przed ekranem komputera i wszyscy zaśpiewali mi „100 lat”. Pani Beata przysłała mi filmik z życzeniami od całej klasy. Są zdjęcia kolegów, piosenki – bardzo lubię go sobie oglądać. Potem przyszła mama, która akurat w ten dzień pojechała z Babcią do Anina do kardiologa. Nie, nie denerwujcie się, to była wizyta kontrolna, na którą Babcia zapisała się w listopadzie ubiegłego roku i właśnie po pandemii mogła na nią pojechać do lekarza, a nie tak jak wcześniej tata, porozmawiać z lekarzem przez telefon. To na prawdę zadziwiające, że lekarz może leczyć przez telefon nie widząc pacjenta…

Teraz przechodzę już do dmuchania świeczek. Oto odsłona druga( pierwsza była w piątek)

W odsłonie drugiej wersja tortu – mini. Torcik z musem z mango, a na górze galaretka cytrynowa z dodanym serkiem mascarpone.

Wieczorem wersja tortu – maxi. Galaretkowiec z owocami. Odsłona trzecia dmuchania w świeczki!

Skończyłem 15 lat, choć jakoś specjalnie nie czuję różnicy, to jednak nie powiem Wam, że to minęło jak jeden dzień. Jak się dmucha tyle razy świeczki, to świadomość upływu czasu buduje się w człowieku mimowolnie. Czuję się tak jak wcześniej, zupełnie dobrze.

I takiego samopoczucia życzę również  Wam – na co dzień, nie tylko w urodziny!