O mnie słów kilka…

Urodziłem się 17.06.2005 – 22 minuty po północy z dodatkowym chromosomem w 21 parze. Należę więc do mniejszości genetycznej, którą nazywa się zespołem Downa. Ludowe przysłowie mówi, że od przybytku głowa nie boli, jednak dodatkowe 200 genów, które zafundował mi najmniejszy, dodatkowy chromosom, sprawia, że to co dla większości ludzi jest proste i samo im przychodzi, ja i inni członkowie zespołu, musimy wypracować w trudzie i znoju! Od urodzenia odwiedzamy rehabilitanta, który uczy nas jak przewracać się z brzucha na plecy, pełzać, siadać, raczkować, wstawać i wreszcie chodzić. Nasi rówieśnicy w wieku 2-3 lat zaczynają mówić – my dużo później! Często niektórzy z nas mówią niewyraźnie, a wizyty u logopedy nie przynoszą oczekiwanej poprawy. Zespół, w którym „gram” cechuje wysoka inteligencja emocjonalna. Wyczuwamy nastroje naszych bliskich i nasiąkamy nimi, jak przysłowiowa gąbka. Z góry wiemy, czego możemy spodziewać się po spotkanym człowieku – nie myślcie, że do każdego pójdziemy na ręce! Ale coś za coś. O ile z uczuciami radzimy sobie nadzwyczajnie, o tyle nasze zdolności poznawcze są osłabione. Wolniej się uczymy. Dodatkowe geny powodują nasz odmienny rozwój i hamują impulsy nerwowe w części mózgu zwanej hippokampem. Są ludzie, w których nasza odmienność budzi lęk. Na szczęście nasi rodzice, po początkowych melancholijnych nastrojach, wyzwalają w sobie energię życiową, o którą nawet sami siebie nie podejrzewali i podejmują działania, żebyśmy mogli żyć i rozwijać się na miarę naszych indywidualnych możliwości. Mam dużą rodzinę – dwie siostry i trzech braci. Jestem najmłodszy i wszyscy lubią się do mnie przytulać…a więc Marysia co rysuje króliki, Maciek, który uczy się matematyki, dalej Marcin, któremu się harfa marzy i Małgosia znana z ciętych komentarzy. Wreszcie Mateusz co ma dziesięć lat i to mój ukochany brat! A ja jestem trzyletni Maksiczek i uczę się robić na nocniczek!( tak na prawdę to na sedes) Lubię słuchać muzyki szczególnie z filmów Bolliwood i razem z aktorami tańczę. Jestem ruchliwy, więc stale ćwiczę. Moją słabą stroną jest mówienie. Nie potrafię jeszcze powtarzać sylab, choć bardzo się staram…

Maksio z Białołęki

Jestem Maksio z Białołęki
Lubię wiersze i piosenki,
Lubię bajki na ekranie
I pomagać lubię mamie.

Zespół mam, lecz nie muzyczny
Taki zespół genetyczny
Dwieście genów ponad miarę,
Trójkę co udaje parę!

Takie geny nadmiarowe
Wyczyniają hece nowe:
Raz jest Perthes, raz tarczyca,
Cholesterol zły, cukrzyca???

Mimo tego moje życie
Wciąż upływa mi w zachwycie.
Gram na bębnie, czasem tańczę,
Czasem zjadam pomarańcze.

Dźwięk i gest to moja mowa,
Mowa bez jednego słowa.
Pewnie nie zrozumiesz tego
Napotkany mój kolego…

Jestem Maksio z Białołęki,
Ludzi witam gestem ręki
I uśmiechem ich czaruję,
Choć nie każdy to pojmuje.

 

 Maks w Artykule  Ewy Rogowskiej

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *