Archiwa kategorii: zabawy

Ostatni dzień IX Zlotu Zakątka 21

W niedzielę 27 sierpnia kończył się nasz zakątkowy czas. Tego dnia Pan Krzysztof, animator czasu wolnego w OWR „Polanika,” przeprowadził pięć konkurencji sportowych dla dzieci. Każda  zaliczona konkurencja nagradzana była naklejką, którą można było wkleić do dyplomu. Po zebraniu  naklejek z pięciu konkurencji sportowych uczestnik zmagań sportowych otrzymywał zakątkowy medal!

Strzelanie z łuku

Kierowanie zdalnie sterowanym autem

Maks lubi takie elektryczne autka!

Unihokej.

Zaliczony!

Kręgle.

Ta konkurencja wymagała kilku powtórzeń, kula jakoś omijała kręgle…

Konkurencja – wyścigi z balonem, który trzeba było popychać przed sobą rurką z pianki.

Jest medal!

Imieniny Maksa

Maks świętuje 14 sierpnia, w tym samym dniu składamy także życzenia, z okazji rocznicy ślubu, Kasi i Maćkowi – najstarszemu bratu Maksa i jego żonie.

W tym roku poszliśmy z Maksem do kina na film „Gru, Dru i Minionki”. Maks był bardzo niepocieszony, kiedy wszyscy wchodzili na salę kinową z popcornem, a tylko my oboje nie mieliśmy tego zapychacza. Na szczęście temat popcornu zniknął wraz z pojawieniem się na ekranie reklam i zwiastunów nowych filmów. Film o Minionkach bardzo się spodobał Maksowi i głośno śmiał się w czasie seansu.

Po filmie zaciągnął mnie do Kinder Planety…

Było dość ciepło i Maks był już trochę zmęczony, więc bardziej interesowały go zabawy wymagające minimalnej ilości ruchu.

Wracając do domu postanowiliśmy wpaść do babci, więc przeszliśmy przez Lasek Bielański

Okazało się, że ktoś sobie zrobił leśny kącik relaksu…

Maks był lekko zdziwiony gdy zobaczył  sznurkową półkę na książki…

Aby dojść do leśnego kącika relaksu trzeba przejść przez specjalnie przygotowane bramy.

Doszliśmy do domu Babci, gdzie czekali na nas: Cora i Józio.

Za tydzien wracają do domu, więc Maks będzie spotykał się z nimi odwiedzając ich kanał na Youtube…

Klockownia

Wybraliśmy się z Maksem do Klockowni, na spotkanie ze znajomymi. Zwykle pod pojęciem klocki mamy na myśli: klocki drewniane, lego, duplo…

Okazuje się, że jest tych rodzajów klocków dużo więcej…

Z tych dużych cegieł, buduje się domy, w których można się bawić. Maksowi bardzo się spodobał stojący już dom, wszedł do niego i siedział.

 

Kiedy zbuduje się już swój klockowy samochód, można nim zjechać po pochylni.

Przy stołach z klockami lego można sobie spokojnie budować…

Klocki magnetyczne  SmartMax były dla mnie wyzwaniem. Umieszczone w jednym miejscu różne części, bez żadnej ilustracji i co można z tego zrobić?

Maks znalazł sobie kuchenkę, na której można było gotować klockowe dania.

Jak widać dookoła co pojemnik to inne klocki… Była również kolejka Brio z drewnianymi autami i postaciami.

Po zabawie Maks odpoczywał na kanapce z miękkich klocków trzymających się dzięki magnesom.

W klockowni można zapisać się na warsztaty z budowania .

Budowanie z  klocków wymaga dużej wyobraźni, nic dziwnego, że po zapoznaniu się ze wszystkimi zestawami klocków Maks zapragnął  pobawić się  przed klockownią…

Turnusowe wycieczki

W tym roku mieliśmy dwie wycieczki autokarowe: do Doliny Charlotty i do Sea Parku w Sarbsku. Oba miejsca są nam dobrze znane, gdyż w zeszłym roku je odwiedziliśmy. Jest tam wiele atrakcji dla dzieci, chociaż w dolinie Charlotty są zupełnie nieprzygotowani na to, że dzieci mają potrzeby korzystania z WC. Jest tam tylko jedna toaleta z sedesem i bieżącą wodą. W pozostałych miejscach są wszechobecne toi-toi, które dla dzieci zupełnie się nie nadają, a na dodatek nie ma w nich wody do mycia rąk.

Zwiedziliśmy Krainę Bajek. Tym razem Maks przestraszył się Baby Jagi.

Maks wszedł na wieżę widokową, żeby tak samo jak w zeszłym roku zjeść kanapkę na samej górze.

Był  wyspie z lemurami.

Skorzystał tez z atrakcji jaka są dmuchane zjeżdżalnie…

To była bardzo wysoka zjeżdżalnia ok. 10 m wysokości.

Była też ścianka wspinaczkowa, ale Maks nie dal rady się na nią wspiąć.

W Sea Parku Maks najbardziej lubi kolejkę…

Sporo czasu spędziliśmy na pobliskim placu zabaw.

Razem bujaliśmy  się na huśtawce z grubej liny.

Dzieci patrzyły na karmienie uchatek i fok. Zobaczyły film o prehistorycznych zwierzętach morskich. W Sarbsku miło minął nam czas.

Klasowe urodziny Maksa

W czwartek, tuż przed końcem roku szkolnego, Maks świętował z klasą swoje 12 urodziny. Na początku miałam zaprosić wszystkich na lody, ale potem pomyślałam, że pobawimy się razem, tym bardziej, że w sobotę na urodzinach była tylko połowa klasy, więc dla wszystkich wymyśliłam dwie zabawy i urodziny indiańskie przeżyliśmy wszyscy, a niektórzy nawet powtórnie.

Zrobiliśmy indiańskie pióropusze i cały szczep zrobił sobie zdjęcie z indiańskimi okrzykami.

Wydawało mi się, że nie będzie kłopotów z samodzielnym wkładaniem piór do opaski, ale jednak myliłam się. Mała motoryka okazała się nie dość przygotowana na tę aktywność i małym Indianom trzeba było pomagać.

Każdy Indianin powinien mieć swój nóż. Ozdabialiśmy drewniane noże.

Potem układaliśmy z drewnianych elementów totem według wylosowanego wzoru.

Akurat Maks wylosował bardzo trudny wzór, który był wyjątkowo niestabilny, ale niektórym kolegom udało się samodzielnie zbudować swój totem.

Zrobiliśmy lizakowy teatrzyk i jeszcze raz odegraliśmy przygodę Indianina Nitou z Pożeraczem Chmur.

Na koniec zabawiliśmy się w strzelanie do puszek i butelek, popularne na Dzikim Zachodzie. Wykorzystałam prezent, który Maks dostał na urodziny.

To jest fajna zabawka, szczególnie dla chłopców. Mogą sobie postrzelać, ćwiczą koordynację oko ręka, ale nie celują do żywych… Atrakcją tej zabawki są dźwięki – niemal realistyczne.

Dziękujemy wszystkim za wspólną zabawę i urodzinowy prezent.

Indiańskie urodziny Maksa

Natrafiłam w bibliotece na cztery książeczki o Indianinie Nitou autorstwa M.Cantina i S.Pelona i postanowiłam zrobić Maksowi indiańskie urodziny. Czasu miałam sporo, więc przygotowałam się dość gruntownie. Zaczęłam od łapaczy snów, których zrobiłam 11-cie.

Następnie opracowałam scenariusz na podstawie książeczki pt. „Demon z gór”.

Zaplanowałam, że goście Maksa wystąpią w przedstawieniu, w którym odegrają role z tego opowiadania. Córki pomogły mi narysować postacie Indian, demona z gór i kreta, które przymocowałam do zakupionych drewnianych szpatułek. Tak powstał „lizakowy teatrzyk”

Kółka z postaciami są mocowane na drewniane szpatułki za pomocą samoprzylepnej rzepy.

Zrobiłam też tipi, totem, opaski na pióra i piniatę -„demona z gór”.

Rzep wykorzystałam też do przyczepienia imienia, które wylosował Indianin.

Do zrobienia totemu wykorzystałam wieże z zamku – „Mega kolorowanka”.

Do środka piniaty włożyłam poduszeczki  z powietrzem (które służą do ochraniania przesyłanych w paczkach przedmiotów) oraz warzywa i smerfy w powietrznych poduszeczkach, które dostawało się za zakupy w Lidlu.

Pierwsza przyszła Iga i podarowała Maksowi prezent  od niej i od Kamila.

Zaraz po Idze przyszła Amelka oraz Olek z rodzeństwem.

Impreza zaczęła się od rozdania opasek na pióra. Potem Indianie wylosowali swoje imiona. Były: Smukła Topola, Czerwona Błyskawica, Leśna Orchidea, Krzyczący Puszczyk, Biegnący Lis, Księżycowy Orzeł.

Rozpoczęliśmy od malowania znaków na totemie. Ci którzy pomalowali  swój znak dostawali amulet – łapacz snów.

Następnie rozpoczęły się konkurencje, w których Indianie zdobywali pióra do pióropusza. Każdy mógł wybrać  sobie pióro…

Indianie uczestniczyli w strzelaniu  z łuku, strzelaniu z procy, przechodzeniu przez kreci tunel, mieli próbę „kamiennej” twarzy, symulację jazdy na krecie… Ich pióropusze wzbogacały się o kolejne pióra.

Pierwsze strzały powędrowały do tarczy…

…a co za tym idzie – pierwsze pióra pojawiły się  w opaskach indiańskich.

Strzelanie z procy było trudniejsze.

Przeciskaliśmy się tak jak Indianin Nitou przez kreci tunel.

Biegnący Wilk i Księżycowy Orzeł w tipi.

Indianka Czerwona Błyskawica w symulatorze jazdy na krecie.

Piórkowe tuby, kto dalej  wydmucha swoje piórko.

Po emocjach zdobywaniu piór, czas na „lizakowy” teatrzyk i opowiedzenie przygody o Indianinie Nitou zmagającym się z demonem z gór – zwanym też pożeraczem chmur!

Wybieramy postać, którą będziemy odgrywać.

Po pierwszej próbie opowiedzieliśmy tę historię rodzicom.

Maks bardzo wczuł się w rolę pożeracza chmur.

Rodzicom nasza opowieść bardzo się podobała

Kulminacyjnym punktem każdych urodzin jest rozbicie piniaty. W tym roku daliśmy radę pożeraczowi  chmur!

Z rozbijanej piniaty wypadały obłoczki zjedzone przez demona z gór.

Po zabawie przyszedł czas na tort .

A po torcie bawiliśmy się w zabawę bardzo popularną na Dzikim Zachodzie i strzelaliśmy do puszek – było świetnie!

Janek ustawia puszki na listwie do celowania z pistoletu.

Udało nam się zagrać w cyferkowe doble, które przyniosła Maksowi Amelka.

Dziękujemy gościom za wspólną  zabawę i świetne prezenty!

Urodziny Igi

W niedzielę Iga zaprosiła nas na swoje dwunaste urodziny. Impreza zaczęła się w sali zabaw przy ulicy Modlińskiej i po półtoragodzinnej zabawie przeniosła się do domu.

Maks zmartwił się, że ten pojazd  trudno jest napędzać  nogami, kiedy miejsce na stopy znajduje się obok kierownicy.

Kilka razy próbował w różny sposób wpasować się w ulubione auto. Niestety do samochodu mieści się aktualnie  jedna noga…

Na szczęście znalazł się tor do zjazdu na desce.

Po emocjach zjazdowych Maks zakotwiczył się w basenie z piłkami.

Z sali zabaw przenieśliśmy się do mieszkania Igi.

Iga zdmuchnęła swoje świeczki a po niej dmuchali wszyscy jej goście. Tradycji stało się za dość!

Zielona szkoła

Maksa klasa pojechała w tym roku na zieloną szkołę do Rezerwatu Leśne Wrota w Klewkach koło Olsztyna. Wyjechali w poniedziałek 5 czerwca i wrócili w piątek 9 czerwca.

Mieli bardzo wiele atrakcji na świeżym powietrzu i wrócili bardzo zadowoleni…

Lepili z gliny.

Piekli ciasteczka.

Płynęli statkiem.

Strzelali z wiatrówki.

Malowali, śpiewali, mieli zajęcia sportowe, dyskotekę …

Dzień dziecka – dwie odsłony

Pani Edyta, kierująca ośrodkiem rehabilitacyjnym w Zaździerzu, zawsze przygotowuje dla dzieci niespodziankę z okazji Dnia Dziecka. W tym roku z inicjatywą wystąpiła kadra i przygotowała dla dzieci przedstawienie „Rzepka”. Pani Justyna, logopeda, była narratorem i czytała wiersz Juliana Tuwima, a terapeuci odgrywali swoje role tańcząc w rytm muzyki. Rzepkę grała Pani Agnieszka, która ćwiczyła z Maksem. Pan Grzegorz był dziadkiem, babcią była Pani Dorota od SI, Wnuczkiem – Pani Kasia. Pani Małgosia, nauczycielka pływania, była kurką, a pani Karina – pedagog – kaczuszką, zaś Pani Magda od terapii ręki – żabką…

Ciągną i ciągną i wyciągnąć nie mogą!

Po przedstawieniu odbyła się dyskoteka. Dzieci przymierzały czapki i inne części przebrań i tańczyły.
Tańczymy, tańczymy – dobrze się bawimy.

Maks w czapce pirata, ogląda się w lustrze…

Potem kapelusz Zorro, jakoś nie bardzo twarzowy…

W koronie to może nie jest zbyt wygodnie…

Pióropusz – kto by się tam stroił w cudze piórka!

Po dyskotece rozpoczęły się zawody sportowe. Najpierw przeciąganie liny…

Maks był w drużynie żabki.

Rzut woreczkiem do obręczy. Jest!

Po emocjach sportowych Pani Edyta rozdała dzieciom prezenty z okazji ich święta.

Czekamy, czekamy…

Dziękujemy Pani Edyto!

Druga impreza z okazji Dnia Dziecka miała miejsce w sobotę. Stowarzyszenie Zakątek21, zaprosiło do ośrodka „12 Dębów” Teatr Form Wielu z Płocka. Aktorzy: Łukasz i Przemysław Jarzyńscy, zagrali dla nas przedstawienie pt. „Czyja to walizka?”

Czekamy na przedstawienie.

Wszyscy już są, można zaczynać!

Dwaj podróżni znaleźli walizkę. Czy zdecydują się ją otworzyć?

Walizka w środku wydaje się pusta, ale czy na pewno nic w niej nie ma?

Po przedstawieniu odbyły się warsztaty teatralne dla dzieci. Aktorzy pokazali jak zrobić krótki trening dykcji, a potem pokazali czym różni się kukła od marionetki i jak animować miny misia.

Ela i Tomek mieli naśladować to co robi Muppet.

Reniferek lubi degustować paluszki i to wcale nie słone!

Tomek animuje miny misia.

Aktorzy sami robią swoje lalki.

Aktor w takiej masce nie mówi, tylko posługuje się mowa ciała – pantomimą.

Szkolna Eurowizja

W tym roku Dzień Europy obchodziliśmy w szkole na śpiewająco. Nauczyciele zorganizowali Konkurs Eurowizji, na którym mogliśmy się zaprezentować rodzinnie lub klasowo. Maks zaprezentował się z całą klasą jako zespół Maryli w piosence „Kolorowe Jarmarki”.

Już w klasie, przed występem, każdy grał na czym popadło…

Na widowni czekaliśmy aż zapowiedzą nasz występ…

A potem już graliśmy i śpiewaliśmy z Marylą!

Byliśmy świetni, jak zawsze, choć Maryla też była niezła!