Pieczemy ciasto z rabarbarem

Tydzień temu Marcin kupił rabarbar, żeby zrobić muffinki z rabarbarem. Nie zużył wszystkich łodyg, więc zrobiłam biszkopt, który przełożyłam galaretką z rabarbarowego musu, Na wierzchu z kremem śmietanowym Dr Oetkera.

Dzisiaj natomiast zrobiliśmy z Maksem kruche ciasto z rabarbarem i bezą.

Najpierw Maks obierał rabarbar z włókien…

Potem pokroiliśmy rabarbar …

…i włożyliśmy pokrojony do pojemnika.

Pora zagnieść  ciasto. 3 szklanki mąki szymanowskiej, 250g masła roślinnego, 1 szklanka cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 5 żółtek, 2 łyżki kefiru.

Zagniatamy szybko ciasto i wkładamy 1/3 ciasta do zamrażarki a 2/3 rozwałkowujemy i układamy na blaszce.

- Lubię mąkę, więcej mąki!

Na cieście układamy pokrojony rabarbar. Ubijamy pianę z białek z cukrem i przykrywamy nią rabarbar, a na pianę ścieramy na tarce ciasto wyjęte z zamrażarki. Wkładamy do piekarnika i pieczemy w 200C ( z termoobiegiem)

Ciasto się udało, ale Maks wolał raczej zjeść parówkę.

 

 

 

Opublikowano kulinaria | Skomentuj

Odwiedziny Małgosi

Dawno już nie widzieliśmy się z Małgosią i jej mamą. Mama Małgosi  ma mało czasu, gdyż wróciła do pracy  i  od roku mieszkamy w różnych dzielnicach miasta. Tym bardziej ucieszyliśmy się, że dzisiaj nas odwiedziły.

Na początku bawili się oddzielnie…

Gosia ubierała lalkę a Maksio bębnił…

Po jakimś czasie zaczęli się bawić obok siebie.

Potrzeba trochę czasu, żeby się ze sobą oswoić po tak długim nie widzeniu…

Gosia jest mistrzynią  w oswajaniu i pozowaniu do zdjęć.

Nawet podczas kolacji…

Maksio był dziś u endokrynologa. Tsh ma już ustabilizowane i wynosi 2,5, za to wynik metabolitu 25(OH) witaminy D3 wyszedł Maksiowi poniżej normy dla dzieci, która wynosi od 20-60 ng/ml a Maksio miał 13,70 ng/ml. W związku z tym mamy zaleconą suplementację witaminą D3 do końca wakacji i oczywiście wystawianie ciała na działanie promieni słonecznych.

 

Opublikowano zabawy | Skomentuj

Maksio w „Krainie Winnetou”

Maksio z kolegami z ośrodka był dzisiaj na wycieczce w Indiańskiej Wiosce, która znajduje się w ogrodach Zamku Królewskiego. Było ponoć świetnie. Czekam na zdjęcia, które robili nauczyciele z OREW-u.

I tu jest właśnie cały mój ból… Zwykle dzieci dzielą się z rodzicami swoimi wrażeniami z atrakcyjnie spędzonego czasu. „Fajnie było” albo „niefajnie”… „To mi się podobało, a to nie”… „A wiesz, że byliśmy tu i tu”… W przypadku dziecka, które nie mówi takie rozmowy są niemożliwe. Nigdy nie wiem, jeśli z nim nie byłam, co mu się tak naprawdę podobało…

Opublikowano zabawy | Skomentuj

Zeppelin cafe

Maksio był dzisiaj na uroczystości I Komunii Św. u córki mojego Chrześniaka. I tak jak wczoraj było gorąco i słonecznie, to dzisiaj padało i było zimno. Po Mszy Św. pojechaliśmy na obiad do Zeppelin Cafe na Bemowie. Maksio świetnie się bawił.

Maksio poznaje Olka, który miesiąc temu skończył roczek i już nieźle chodzi.

Przymierza się do tego, żeby usiąść przy stole…

Podziwia skoki Marty starszej siostry Olka.

Sam też wymyśla różne skoki..

W przerwie pomiędzy kolejnymi ulewami poszliśmy na spacer, żeby zobaczyć samoloty, które stały na płycie lotniska.

Najlepsza zabawa była jednak przed namiotem, gdzie stoi zjeżdżalnia i domek dla dzieci.

Opublikowano wydarzenia, zabawy | Skomentuj

Maksio ma gości

W czwartek  mieliśmy miłych gości. Odwiedził nas Stefan -  kolega Maksa z Bielan razem ze swoją siostrą Agatką, Mamą i Babcią.

Pogoda sprzyjała zabawie na świeżym powietrzu

Muzyczny  domek  bardzo się dzieciom podobał.

Od naszych gości dowiedzieliśmy się co słychać w naszym dawnym podwórku. Bardzo nam było miło się znowu spotkać – dziękujemy!

Opublikowano zabawy | Skomentuj

Przygody Maksa i Amelki w Pepelandzie


Korzystając ze słonecznej pogody umówiliśmy się z Rodzicami Amelki na wyprawę do Pepelandu w Łomiankach.
Amelka lubi to miejsce, szczególnie zjazd w worku ze zjeżdżalni, która zaczyna się na wysokości drugiego piętra. Maks natomiast bardzo upodobał sobie konie i jazdę na kucyku.
Pepeland ma jeszcze inne atrakcje małpi gaj, mini zoo, ale tam dzisiaj jeszcze nie dotarliśmy.

Opublikowano zabawy | Skomentuj

Domisie w Teatrze Palladium

Miesiąc temu zamówiłam bilety na dzisiejszy spektakl. Dwa tygodnie temu odebrałam. Wybrałam spektakl o godzinie 14, a w czwartek zobaczyłam na stronie teatru, ze widowisko o 14 się nie odbędzie i trzeba wymienić bilety, a co za tym idzie miejscówki. Mieliśmy miejsca na parterze, niestety w czwartek, gdy wymieniałam bilety był tylko balkon… Nie mniej jednak uznałam, że Maks będzie zadowolony bez względy na krzesło, z którego będzie oglądał Domisie. I nie pomyliłam się. Maks był zachwycony i świetnie się bawił.
Fabuła tego godzinnego przedstawienia nawiązuje do odcinka, który można zobaczyć w internecie Bajka o Czerwonym Kapturku. Domisiowa czarodziejka przenosi Amelkę, Pysię, Eryka i Strachowyja do teatru i w ten sposób spełnia marzenie Amelki, która jak dorośnie, chce zostać reżyserem. Wszystkie rekwizyty, które są wykorzystane na scenie to cztery krzesła, koc, koszyk, piłka, zeszyty ze scenariuszem bajki i miotła. Trzeba być naprawdę dobrym, aby przy tak małych środkach zainteresować dzieci. Maks był zachwycony piosenkami, a przeżywał tę scenę, w której Strachowyj połyka babcię i Pysię. Tacie Maksa przedstawienie też bardzo się podobało!
Po przedstawieniu Domisie podpisywały swój plakat, ale był taki tłum dzieci i ich rodziców, że poszliśmy do domu.

Maks przed wyjściem do teatru ćwiczy się w fechtunku…

W oczekiwaniu na przedstawienie…

W trakcie przedstawienia Domisie zaprosiły dzieci i trójkę rodziców z parteru na scenę, żeby stworzyły las (rodzice wystąpili w charakterze starych drzew). Maks też wyciągał ręce, ale dla widzów z balkonu (cena miejsc ta sama co na parterze – pierwsze miejsca) bliski kontakt z Domisiami był niemożliwy!

Potem Eryk poprosił, żeby rodzice odebrali swoją „florę i faunę”…

Było miło, ale się skończyło!

Opublikowano wydarzenia | Skomentuj

Dzień adaptacyjny w szkole na Czarnieckiego

Dzisiaj umówiliśmy się z Amelką i jej Mamą w Parku Żeromskiego na Placu Wilsona. Maks i Amelka biegali po placu zabaw i zaliczali swoje ulubione sprzęty. Maks siedział w wozie strażackim, Amelka zdobywała zjeżdżalnie i rury do zjeżdżania, a Maks karuzele. W końcu nadeszła pora, aby udać się do szkoły specjalnej, która mieści się na tyłach Parku Żeromskiego. Myślałam, że będziemy mieć kłopot, aby ich wyciągnąć z tego atrakcyjnego placu zabaw, ale szczęśliwie wzięli się za ręce i pomaszerowali do szkoły.

Jedyne wspólne zdjęcie z placu zabaw…

Za rączkę i do szkoły…

Wchodzimy!

Dzień adaptacyjny wyglądał tak, ze przez godzinę dzieci poznawały swoją przyszłą panią wychowawczynię i siebie nawzajem, a my rodzice wypełnialiśmy papiery i podanie z prośbą o przyjęcie do szkoły.
Dla ciekawostki dodam, że Mary spotkała się dzisiaj ze studentką APS-u, z którą rozmawiała min. o szkole Maksa. W ocenie tej studentki, która z racji praktyk studenckich odwiedzała różne szkoły specjalne, szkoła na Czarnieckiego jest najlepszą szkołą w Warszawie.
Następny dzień adaptacyjny w maju…

Opublikowano wydarzenia, zabawy | 2 komentarzy

Wspomnienia Maksa

Dzisiaj przejeżdżaliśmy obok naszego dawnego mieszkania. Maks pokazał je palcem, a potem gest proszę i na skrzyżowaniu, żeby tam skręcić!
Oczywiście pojechaliśmy dalej, bo jechaliśmy na sprawdzenie ucha do laryngologa. Po drodze jeszcze prosił, żeby zawrócić, więc mu dałam słuchawki z bajką Muminki do posłuchania i odwrócenia uwagi.
Okazuje się, że pewnie jest do tego miejsca jakoś przyzwyczajony, może ciekawy kto tam teraz mieszka, więc w sumie to jestem zadowolona, że razem z nami się przeprowadzał i nie był na letnim wyjeździe w Jastarni.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zapalenie ucha lewego

Maks bardzo źle spał w nocy z soboty na niedzielę. Kręcił się, wstawał, aż w końcu położył się w fotelu i spał w pozycji półsiedzącej. Po czwartej nad ranem chyba w końcu zorientował się co mu dolega, wziął mnie za rękę i poprowadził do kuchni, pokazał najpierw na szafkę z lekami a potem na ucho – lewe. Dostał nurofen i położyłam go spać. O siódmej wstał, zamówiliśmy wizytę u lekarza i pojechaliśmy na dyżur aż na Ursynów. Pani doktor zajrzała do ucha i rzeczywiście był wyciek… Maks bierze antybiotyk, jedyny który dobrze znosi – augmentin.

Wcześniej miał katar, ale katar u Maksa jest zdradliwy. Lekarka zauważyła, że spływa po tylnej ścinie gardła, a w ogóle nie wypływa na zewnątrz. Moja dwutygodniowa kuracja syropem z czosnku u Maksa w ogóle się nie sprawdza. Tydzień wcześniej lekarka na ten katar przepisała mu krople dikortineff i też nie zadziałały… Tak więc mamy dziesięć dni siedzenia w domu.

W piątek byliśmy u endokrynolog. Maks waży 25 kg i mierzy 113 cm. Ostatnie wyniki TSH 3,850 i FT4 1,32 w normie, ale jeszcze TSH za wysokie, więc Maks ma zwiększoną dawkę euthyroxu do 37,5 (1,5 tabletki euthyrox 25). Po miesiącu brania nowej dawki mamy zrobić badanie poziomu hormonów tarczycy i witaminy D3 – metabolitu 25 OH.

Mamy tez już jasność w sprawie cukrzycy. 26 marca udało nam się pojawić u diabetologa w poradni na Działdowskiej. Maks miał badanie na czczo i po zjedzeniu kanapki oraz dużego batona „Prince Polo”. Następne badanie po 1,5 godziny od posiłku też w normie. Zapytałam, czy powinnam mu zrobić badania na przeciwciała cukrzycowe i doktor narysowała mi taki wykres:

Jeśli nawet przeciwciała cukrzycowe GAD, ICA, IA2 wyjdą w analizie krwi to jest to sygnał, że coś się zaczyna dziać, że jakaś liczba komórek beta w trzustce uległa zniszczeniu. Natomiast cukrzyca zaczyna się wtedy, gdy 80% tych komórek ulegnie zniszczeniu i dopiero wtedy zaczyna się podawać leki.

Na dzień dzisiejszy Maks ma dobre wyniki i nie ma cukrzycy. Mam go obserwować, gdyż symptomy cukrzycy są tak wyraźne, że nie sposób ich przeoczyć i jeśli któryś z nich się pojawi natychmiast trzeba udać się do szpitala. A są to : Zwiększone wydzielanie moczu, moczenie nocne, wzrost pragnienia ze spadkiem masy ciała.

Opublikowano choroby | Skomentuj