Do trzech razy sztuka…

W przeddzień Wigilii najstarszą siostrę Maksa potrącił samochód. W wyniku wypadku miała złamaną kość miednicy i przez siedem tygodni leżała w łóżku. Pierwszy termin wizyty sprawdzającej czy kości się zrosły, miała wyznaczony na 9. lutego. Niestety – lekarz, do którego była zapisana, zachorował i wizytę przełożono na 17. lutego. W piątek 17. lutego spadł deszcz i oblodzona droga z Wydmy Tarchomińskiej, która prowadzi do naszego domu, okazała się nie do przebycia dla zamówionego transportu medycznego. Mimo starań ratowników, którzy wezwali  piaskarkę do posypania drogi, wizyta znów została przełożona… I w końcu wczoraj doszła do skutku. Zdjęcie rentgenowskie upewniło lekarza, że Mary może już stanąć na własne nogi i powoli wracać do samodzielnego życia.

Przez dwa miesiące tylko dotknęłam tego trudu, z którym są na co dzień rodzice dzieci leżących…

Gdy Mary pojechała do lekarza, Maks wypróbował jazdę w górę i w dół na wynajętym łóżku ortopedycznym…

Teraz oparcie wyżej… Fajna zabawa, ale na krótko.

Kto chciałby leżeć w łóżku tyle czasu?!

Trzydziesta pierwsza rocznica ślubu

W tym roku świętujemy naszą rocznicę w domu – wychodząc z choroby.

Dzieci wymyśliły, że obdarują nas bukietami pełnymi witamin, żebyśmy szybko doszli do zdrowia.

Maksik ofiarował nam najmniejszy bukiecik owocowych kwiatów.

A to bukiet „średni” – w największej filiżance spośród całej domowej zastawy stołowej.




Wigilia 2016

zyczenia

Życzymy wszystkim, którzy podczytują Zakątek Maksa, Świąt bez nieoczekiwanych i smutnych wydarzeń.

Życzymy Wam, żeby wszyscy byli zdrowi i zasiedli do wspólnej wieczerzy, żebyście nie musieli spędzać Świąt w szpitalach martwiąc się o zdrowie bliskich i żeby nikt i nic nie zakłóciło  Wam Radości Bożego Narodzenia!

Szkolna Wigilia

W tym roku szkolna wigilia wyglądała trochę inaczej. Rodzice nie  siedzieli  przy stołach, tylko w rzędach jak na zwykłym przedstawieniu. Właściwie niewielka zmiana organizacyjna, ale w klimacie tego dnia – ogromna zmiana i dla tych co mają porównanie w poprzednimi latami- zmiana na gorsze.

Nie mniej jednak samo przedstawienie jak zawsze udane, a aktorzy uroczy i bezkonkurencyjni. Wszyscy dobrze się bawiliśmy. Po przedstawieniu zaśpiewaliśmy z Księdzem Proboszczem kolędę. Aktorzy poszli się przebrać, gdy wrócili połamaliśmy się opłatkiem i część osób została na sali gimnastycznej, a część klas, w tym i nasza, poszła do swojej sali świętować klasową Wigilię.

Maks występował jako pomocnik Świętego Mikołaja.

Zasłużone owacje dla aktorów.

Maks solo…

…i w duecie.

Po przedstawieniu czas na składanie sobie życzeń.

I czas na poczęstunek w klasie.

 

Nowa Lalka

Nie pamiętacie już pewnie jak Maks przyniósł do szkoły lalkę Hinduskę, uszytą na akcję UNICEF-u „Wszystkie Kolory Świata”. Wykonałam wtedy także drugą lalkę, której wtedy nie zdążyłam ubrać i która czekała… Aż się doczekała.

W tym roku szkoła Maksa także bierze udział w tej akcji UNICEF-u, i w czasie spotkania Wigilijnego 21.XII, odbędzie się w szkole aukcja zrobionych laleczek. Maks przyniósł już „swoją” lalkę. Tym razem postanowiłam wykorzystać egipski naszyjnik, który zrobiłam w marcu, więc lalka musiała zostać faraonem, żeby móc go nosić.

Znalazłam w książce „Skarby Egiptu” posąg Faraona z XVIII dynastii – Totmesa III – który miał białą koronę Górnego Egiptu. Co prawda jego postać na posągu była bosa, ale pomyślałam, że pewnie jak inni faraonowie miał złote sandały, które nosił za nim „nosiciel królewskich sandałów”, a które zakładał na specjalne okazje.

obraz

W kaplicy, która wybudował Totmes III, na ścianie jest przedstawiona scena, w której składa on ofiarę płynną i pali kadzidło przed Amonem-Re. Nie ma tu korony, tylko chustę nemes z ureuszem, na piersi ma królewski naszyjnik, a biodra okrywa mu spódniczka, z przodu plisowana – szendżit. Faraonowie mieli insygnia władzy: berło-hega i bicz-nechech. Co prawda, na posągu Totmes III miał dwa berła mekes – takie jakby pieczęci.

Ubieram moja lalkę w przepaskę biodrową.

l1

l3

l4

Spódniczka, tu  z szelkami.

l5

l6

Przód spódniczki plisowany.

l7

Pas z głową sokoła.

l8

Naszyjnik (wesech) – szeroki – był najpopularniejszym naszyjnikiem noszonym zarówno przez mężczyzn jak i przez kobiety.

l9

Naszyjniki takie miały z tylu przeciwwagę, która zapobiegała ich zsuwaniu się z ramion.

l10

Zrobiłam lalce płaszcz.

l11

Choć uznałam, że pod płaszczem nie widać ozdób…

l12

Na początku zrobiłam opaskę z ureuszem, którą założyłam na koronę, ale potem zastąpiłam opaskę robionym na szydełku ureuszem ze złotej nitki.

l13

Lalka sama wystawiła lewa nogę do przodu i tym samym wpisała się w posąg Totmesa III w tej charakterystycznej pozie.

Na koniec podkusiło mnie i zrobiłam złote sandały, choć później przeczytałam, że złote zwykle wkładano  faraonom do trumny, żeby umożliwić im tryumfalne wkroczenie w zaświaty.

l16

Sezon na bałwanki otwarty

Spadł śnieg i był na tyle mokry, że udało się tacie ulepić dla mnie bałwanka.

a1

Ja nadzoruję całość procesu toczenia kul śniegowych.

a2

Tata dał radę. Utoczył trzy kule i oto mój bałwanek. Oczy ma z pestek avokado, a nos z marchewki.

a3

Ja i mój przyjaciel bałwanek. Brakuje mu jeszcze uśmiechu!

a4

Uśmiech trochę krzywy, ale lepszy niż żaden. Teraz porzucamy się z tatą śnieżkami.

a5

Wieczorem kibicowałem w rodzinnych rozgrywkach w dobble …ale były emocje…

a6

Trzy zestawy dobble:  dla dzieci, dla początkujących i dla zaawansowanych z postaciami z Gwiezdnych Wojen…

W drugą niedzielę Adwentu zaśpiewałem z braćmi Marana tha

adeent

Spotkanie ze sztuką

22 listopada, we wtorek, mieliśmy lekcję malowania w SCEK na Jezuickiej. Tym razem mieliśmy umieścić na naszej pracy linię horyzontu. Jako, że z liniami nie idzie nam najlepiej – w ich malowaniu mieli pomóc nam nasi opiekunowie.

ma1 ma2

Moja mama pociągnęła pędzlem jakieś linie i zaburzyła mi moje widzenie tego co i jak mam namalować.

ma3 ma4

Dam radę sam i zamaluję co trzeba…

ma5 ma6

Był traktor i już go nie widać…

ma8 ma9

Miało nie być traktora, ale jest! I jak tu się nie zdenerwować!

ma10

Moja praca powinna mieć tytuł –  przedmiot, którego miało nie być!

Po malowaniu zeszliśmy do Galerii Brzozowej, żeby zobaczyć wystawę p.t. ” Przedmiot, którego nie ma” (tytuł wystawy coś mi przypominał, ale jakoś nie mogłem sobie uświadomić co konkretnie).

b1 b2 b5

Malowanie to bardzo męczące zajęcie. Jak tylko dotarliśmy do krzeseł, to szybko na nich usiedliśmy, żeby dać odpocząć schodzonym nogom.

Spotkanie z Mikołajem

Dzisiaj ostatnia niedziela Roku Liturgicznego, a za tydzień już pierwsza niedziela adwentu… Do Mikołajek jeszcze dwa tygodnie, ale mimo tego już dziś Maks zainaugurował spotkania z Mikołajem. Byliśmy w Teatrze Lalka na bajce o „Jasiu i Małgosi”, a po przedstawieniu na zorganizowanym przez Stowarzyszenie Bardziej Kochani spotkaniu z Mikołajem.

t1

W salce bufetowej obok foier – razem z koleżanką Amelią.

t2

W tle dekoracje do „Bajki o rybaku i złotej rybce”.

t3

Tłum dzieci czeka na swoją kolej. Widać skrzydła anioła, diabeł schował się gdzieś z boku. I dobrze – miał czerwone rogi.

t4

Maks jako przedostatnie dziecko zrobił sobie zdjęcie z Mikołajem. Długo i cierpliwie czekał na swoje dwie minuty z Mikołajem, ale był bardzo zadowolony.

Dziękujemy Stowarzyszeniu Bardziej Kochani za zorganizowanie Mikołajek w Teatrze Lalka!

A to Polska właśnie

18 listopada Maksa klasa przygotowała dla całej szkoły prezentację o Polsce. Rodzice przygotowali polskie potrawy do degustacji , więc było pysznie!

pol1

Wspólne zdjęcie(Pań, mam i dzieci) , kiedy już wszystko było zapięte na przysłowiowy ostatni guzik.

pol2

Po góralsku was przywitamy- „witojcie”!

pol4

Dla was tańczymy…

pol5

Maks przy pomocy programu „Mówik” skomentował slajdy z prezentacji o Polsce.

pol6

Na koniec imprezy degustacja polskich potraw. Był bigos, barszcz czerwony, chleb ze smalcem, oscypki, ogórki kiszone i pierogi  ruskie i z  soczewicą, oraz na słodko szarlotka.