Weekend majowy

2 maja Maks i Amelka spotkali się w Parku Żeromskiego, żeby się pobawić, a potem poszli do Kina Wisła na film pt. „Był sobie pies”.

Wchodzili po drabince na zjeżdżalnię,

zjeżdżali,

Maks wspinał się na głaz,

Huśtali się…

Ulubiony sprzęt Maksa i nie tylko jego. Dzieciaki szalały na i pod talerzem…

Pod talerzem dwaj chłopcy robili za napęd manualno-nożny…

Oczywiście nie obyło się bez przejażdżki w samochodzie strażackim.

Amelka koniecznie chciała dostać się po linowej siatce na stalowa zjeżdżalnię, Maks natomiast odpuścił sobie wspinaczkę na korzyść przejażdżki gokartem.

Po godzinnym szaleństwie poszliśmy na seans filmowy. Był sobie pies bardzo podobał się Amelce i Maksowi.

Wycieczka do Fortu Hantajo

25 kwietnia pogoda była dla nas łaskawa. Świeciło słońce i nie  było zimno. Przed ósmą Maks i jego koledzy wsiedli do autokarów i pojechali na szkolną wycieczkę do Wioski Indiańskiej.

Maks lubi jeździć autokarami i dobry humor go nie opuszczał.

Wymalowany po indiańsku ćwiczył indiańskie zawołania.

W Indiańskiej Wiosce trzeba było zaliczyć wiele sprawności…

Podciąganie się na linie,

Przechodzenie w labiryncie lin,

Rzut oszczepem

Strzelanie z łuku

Rzucanie strzałami do celu

Każdy kandydat na Indianina musiał sobie zrobić indiański naszyjnik.

Nawlekanie małych, drewnianych koralików na rzemyk nie było proste…

Indianin musi umieć zdobyć pożywienie  i  złowić sobie rybę na obiad

Indiański Totem

Kiedy Maks zaliczył wszystkie indiańskie sprawności został  Indianinem i mógł założyć indiański pióropusz.

Wielka Sobota ’17 z frywolitkami w tle

Już kilka tygodni wcześniej Mama Maksa zaczęła „plątać” nową frywolitkową serwetę, której wzór podała na swoim blogu Renulek. Miała zostać ozdobą wielkanocnego koszyczka ze święconką i… tak się stało! Mama zdążyła na czas.

Oto frywolitkowa serweta w pełnej krasie, ale w mojej opinii najlepiej wygląda na koszyczku ze święconką.

W koszyczku tradycyjny zestaw: jajka (kurze i przepiórcze), kiełbasa, pieczywo, chrzan, sól i (oczywiście) baranek wielkanocny. Tym razem nasz baranek jest z masła – po raz pierwszy taki eksperyment w rodzinie…

Oprócz dużego, rodzinnego koszyka, przygotowaliśmy mniejszy „model” z przeznaczeniem dla Maksa. A w nim trochę inny zestaw: jajka (oczywiście!), babeczki (słodkie), zajączek (czekoladowy). Taki deserowy model święconki… W sam raz dla naszego Syna :))

 

W sumie dość późno, bo dopiero tuż przed południem, wyjechaliśmy do kościoła w Lasku Bielańskim, aby poświęcić pokarmy na wielkanocne śniadanie. Pogoda nie była najlepsza – chłodno, wietrznie i odrobinę deszczowo. W takich niezbyt sprzyjających warunkach dotarliśmy do odrzwi kościoła w Lasku…

Maks czekał aż reszta rodziny podejdzie do drzwi i wejdzie razem z Nim do środka (może ktoś zauważył, że drzwi kościoła zostały odrestaurowane?).

W kościele, jak zwykle w Wielką Sobotę, wytyczono „szlak” do miejsca, gdzie proboszcz święci pokarmy. Idziemy za wskazówkami.

Jak co roku święcenie pokarmów odbywa się w Podziemiu Kamedulskim, do którego prowadzą wąskie i strome schody. W zeszłym roku to zejście zostało odnowione i stopnie się nie kołyszą, ale dla małych nóżek jest to pewne wyzwanie.

W końcu jesteśmy na dole. W podziemiu ciasno – pomimo pogody wierni dopisali i wokół stołu z koszyczkami wielkanocnymi tłum. Ksiądz Wojtek obficie święci – nawet Maks otrzymał swoją porcję kropel święconej wody. Jak co roku Grób Pański w podziemiu otoczony jest zielonym trawnikiem, a wartę przy nim trzymają rycerze w historycznych zbrojach. Już wieczorem grób będzie pusty i zaczniemy świętować Zmartwychwstanie Pańskie.

Wszystkim Szanownym Czytelnikom bloga „Zakątek Maksa” składamy serdeczne życzenia Błogosławieństwa Bożego – cieszmy się ze zwycięstwa Jezusa nad śmiercią! Alleluja!

Warszawskie Małe Spotkania Teatralne

Dzięki kontaktowi z Panią Arletą z Teatru Dramatycznego zostaliśmy zaproszeni na Małe Warszawskie Spotkania Teatralne.

Wybraliśmy się na dwa przedstawienia: „Na Szklaną Górę” i na „Circus Charms”. Szczególnie atrakcyjne było to drugie przedstawienie, które odbywało się w Namiocie Cyrkowym rozstawionym przed Teatrem Dramatycznym.

Mimo, że aktorzy mówili po Słowacku, to jednak udało nam się zrozumieć prawie wszystko. Wiele emocji wywołało pojawienie się ryby Pinkern, z paszczy której wołał o pomoc połknięty człowiek!

 

Poszukiwanie skarbów

W niedzielę Maks i Bianka grali w dobble skracając sobie w ten sposób czas oczekiwania na wyjście  z rodzicami w celu poszukiwania skarbów.


W recepcji Ośrodka Polanika dostaliśmy mapę, na której oznaczone były miejsca, gdzie można znaleźć skarb. najlepszy w czytaniu mapy okazał się tata Maksa i dzięki niemu znaleźliśmy 5 z 8 miejsc na mapie.

Gdy znaleźliśmy cukierki i balony poszliśmy zjeść obiad.

Obchody Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa w Ośrodku Polanika

Wczoraj wróciliśmy z Ośrodka Polanika, gdzie razem z innymi rodzicami dzieci z zespołem Downa, spotkaliśmy się i wzięliśmy udział w obchodach 12 Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa, które w tym roku przypadały w ubiegły wtorek – 21 marca.

Plan obchodów był bardzo obszerny. Rodzice brali udział w wykładach i spotkaniach w sali tanecznej, a dzieci bawiły się pod okiem terapeutów z ośrodka. Maks od samego rana chciał pójść na basen . 

Nie mniej jednak udało się nam zainteresować go innymi formami aktywności. Pierwszy przejazd na tyrolce był udany, ale w następnym Maksowi nie wytrzymały ręce i zaliczył glebę, a co za tym idzie trzeba było zmienić spodnie.

Wystarczyły czyste spodnie, żeby humor Maksa się poprawił. Zmieniliśmy też  dyscyplinę na bardziej stacjonarną.

Maks chciał nakarmić czarnego łabędzia, który własnie płynął w naszym kierunku.

W przerwie między wykładami gra w piłkarzyki .

Wielką atrakcją była możliwość przymierzenia się do takiego super motoru…

Tak wiele było motorów, że trudno było się zdecydować, na którym sobie zrobić zdjęcie.

Po koniach mechanicznych nastał czas na konia – przyjaciela człowieka.

I Maks bardzo mu podziękował za przejażdżkę.

Maks na basenie miał jedną chęć- nurkować! Pani Ani udało się jednak zrobić z nim sporo ciekawych ćwiczeń.

 

Po półgodzinnych ćwiczeniach Maks zrelaksował się w jacuzzi.

Wieczorem mieliśmy ognisko…

…a tata Bianki śpiewał i grał na gitarze!

Weekend w górach

Pojechaliśmy do Ustronia na pierwszy marcowy weekend. Maks bardzo się ucieszył. Zwykle jak wyjeżdżamy, to on idzie na basen, więc już od samego początku pokazywał gestem, że będzie się kąpać. Tym razem nie było wyjścia na basen, za to był kulig.

Zatrzymaliśmy się w Mileżówce. Mieliśmy pokój z frontowej strony na piętrze.

Przyjechaliśmy późno. Wybraliśmy najkrótsza drogę, ale okazało się, że najkrótsza droga wcale nie jest najszybsza i jechaliśmy sześć godzin.

Maks spotkał swoich kolegów i koleżanki. W jadalni zjedliśmy kolację.

Na pierwszym poziomie jest sala z bilardem i piłkarzykami.

Maks lubi grać w piłkarzyki.

Maks i Bianka.

W sobotę przed południem Maks podjechał do Leśnego Parku Niespodzianek

Najbardziej spodobała mu się koparka na placu zabaw.

Pogadał sobie z kucykiem…

Z Leśnego Parku Niespodzianek pojechaliśmy do Wisły, gdyż tam mieliśmy zamówiony kulig. Śniegu w Ustroniu już nie było , ale w górach jeszcze leżał na północnych zboczach.

Czekamy na wozy konne.

Pojechaliśmy wzdłuż Białej Wisełki…

W szałasie piekliśmy kiełbaski. Mimo dużego paleniska wcale nie było za ciepło.

Herbata z cytryną i podpieczony chleb z kiełbasą bardzo nam smakowały.

Zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie.Członkowie Stowarzyszenia Zakątek 21 .

Podjedliśmy i przyszła pora powrotu do Mileżówki.

Humory nam dopisywały. Słońce świeciło, śnieg topniał, a Biała Wisełka towarzyszyła nam w drodze powrotnej…

 

Po powrocie Maks pobawił się na placu zabaw przed pensjonatem.

W niedzielę wracaliśmy do domu.

Dziękujemy Grażynce za zorganizowanie nam  atrakcyjnego pobytu ( i zrobienie zdjęcia z widokiem na Beskid Śląski

Maks na scenie Teatru Dramatycznego

27 lutego klasa Maksa poszła zwiedzać Teatr Dramatyczny i zobaczyć to, czego zwykle nie pokazuje się widzom.

Przed Teatrem Dramatycznym.

Czekamy, aż wszyscy będą gotowi na zwiedzanie…

Wszyscy smakują teatralna wodę…

Scenografia teatralna. Zwykle ukryta przed oczami widzów za tymi zasłonami.

Maks i Kamil.

Maks i Kamil na scenie Teatru Dramatycznego…

Normalnie kolejność jest odwrotna. Najpierw garderoba potem scena…i może to smuci Maksa.

Windą zjechaliśmy do piwnicy , gdzie znajduje się pracownia plastyczna i magazyn rekwizytów.

Maks w masce.