Otwarcie Ceramicznego Ogrodu Sensorycznego

Szkoła Maksa, a właściwie dzieci, które miały zajęcia w Pracowni  Ogród Ceramiki przyszły do Parku na Kępie Potockiej, żeby zobaczyć instalację, do której powstania się przyczyniły. Pomysł bardzo fajny i oryginalny i bardzo się dzieciom podobał.

W piątek 13 października odbyło się uroczyste otwarcie Ceramicznego Ogrodu Sensorycznego.

Można pograć pałeczkami na ceramicznych kwiatach.

Poprzetykać sznurek w ceramicznej płytce z otworami wcale nie jest tak łatwo!

Każdy element ceramiczny jest dziełem sztuki.

W środku każdego walce są kuleczki, które postukują w czasie poruszania ceramiczną tubą.

Maks też robił kulki do tych walców na zajęciach z ceramiki.

Jak fajnie było możecie zobaczyć na filmiku nakręconym na otwarciu Ceramicznego  Ogrodu Sensorycznego.

Maks w łódce na Jeziorku Czerniakowskim

Poniedziałek powitał nas śliczną pogodą. Dobrze zapowiadała się nasza wyprawa nad Jeziorko Czerniakowskie. Wcześniejsze wyjście , które miało być na początku września z powodu ulewy zostało odwołane…
Klasa Maksa pojechała z III klasą gimnazjum. Dotarliśmy do Przystani Koła Wędkarskiego „Różanka”. Podzieliliśmy się na grupy, założyliśmy kapoki i wsiedliśmy do łodzi.
Na naszej łódce wiosłował Ratownik WOPRu.

Maks był zadowolony.

Najpierw ja zmieniłam przy wiosłach przeziębionego  ratownika, a potem Pani Kasia wiosłowała. Na jeziorku wszystkie łódki dopływały w jedno miejsce i pani ornitolog opowiadała dzieciom o ptakach żyjących w tym rezerwacie.

Dowiedzieliśmy się, że Jeziorko Czerniakowskie ma 6000 lat i jest częścią Starorzecza Wisły. Jest tu duże skupisko Grążela żółtego, który jest piękny i trujący.

Powoli zbliżał się koniec naszej niezwykłej lekcji przyrody. Wiosłowaliśmy do przystani…

Na koniec zrobiliśmy sobie super zdjęcie- cali i zdrowi, szczęśliwi, że znów jesteśmy razem!

Dowiedzieliśmy się, że tę wycieczkę zawdzięczamy projektowi Stowarzyszenia JA-Wisła i Koła „Różanka”, które złożyły taki pomysł do budżetu partycypacyjnego Dzielnicy Mokotów!

Październik patronuje AAC

Mój syn Maks ma kłopoty z mową czynną i od samego początku swoje potrzeby komunikował za pomocą gestów Makaton. Później w szkole miał założoną książkę do komunikacji z wklejanymi PCS-ami. Jej podstawową wadą była nieporęczność, a także to, że jeśli Maks nie wiedział co dany rysunek znaczy, to nie był w stanie tego sam się dowiedzieć, ponieważ nie umie czytać. Dwa lata temu, dzięki złożonemu wnioskowi o dofinansowanie urządzeń z zakresu likwidacji barier w komunikowaniu się, Maks dostał  tablet z programem (tzw. protezą mowy) „Mówik”.

Otrzymanie tabletu z programem do komunikacji „Mówik” było dużym krokiem naprzód. Dla mnie skończył się czas przygotowywania nowych obrazków, laminowania ich i układania w segregatorze. Zajęłam się natomiast tworzeniem tablic w programie, żeby mój syn mógł wypowiedzieć, to czego potrzebuje. „Mówik” ma spore braki. Nie ma tu możliwości przyporządkowania istniejących tablic do nowych miejsc w strukturze symboli programu. Nie ma możliwości automatycznego dobierania przypadku rzeczownika do czasownika, który ten rzeczownik poprzedza – nawet kiedy jest to żelazna  reguła np. nie ma kogo, czego. Brakuje rozpoznawania rodzaju na obrazku. Wydawało by się, że są to małe wady tej aplikacji, ale kiedy dziecko już ułoży zdanie i je odsłuchuje, to takie niepoprawne pod względem gramatycznym zdanie drażni słuchacza. Czasem też nie wiadomo o co dokładnie chodzi, ponieważ w języku polskim panuje spora dowolność w budowaniu szyku zdania.

Specjaliści od AAC ( Augmentative and Alternative Communication) podkreślają, że szyk i forma to sprawy drugorzędne, natomiast znaczenie pierwszorzędne ma samodzielność w tworzeniu wypowiedzi i komunikowanie potrzeb. Ja – może wbrew temu priorytetowi – staram się tak tworzyć tablice, żeby Maks, który lubi je sobie odsłuchiwać, miał właściwy wzorzec wypowiedzi. Dzięki temu, gdy już coś powtórzy, będzie robił to poprawnie.

Poznajemy ptaki i ich zwyczaje z ornitologiem

Dzisiaj trzy klasy ze Szkoły Podstawowej nr 123 pojechały na wycieczkę do Parku „Arkadia”, żeby spotkać się z panią Gabrysią, ornitologiem, która opowiedziała nam o ptakach, które spotkaliśmy w parku.


Spacerując po parku spotkaliśmy Łyskę, Kaczki krzyżówki, Mewę Śmieszkę, Wronę, Gawrona, Tracza nurogęś.

Od dzika w Królikarni rozpoczęliśmy spacerek po parku i tu też skończyliśmy. dziękujemy Pani Gabrysi za lekcję o ptakach!

Gipsowa sobota

W piątek 8 września była ładna pogoda i na lekcji WF-u dzieci miały zajęcia na boisku, na którym jeździły na rowerach. Maks jeździł na tym co zawsze – trójkołowym. Mój syn lubi pogaduchy, patrzenie na innych i obserwowanie co robią, a także zagadywanie we własnym języku przechodniów czy kolegów. To jest dla niego tak ważne, że inne sprawy schodzą na dalszy plan. Tak było i w piątek. Jechał na rowerze, zatrzymał się, żeby z kimś pogadać, a że do tego włącza pracę rąk i gestykuluje, więc zagadał się i spadł z roweru. Ręka bolała go długo po tym i w domu pokazywał, że boli. Jednak bandaż elastyczny z okładem zdjął zaraz po tym, jak mu założyłam. Następnego dnia niby było dobrze. Poszliśmy do kina na bajki z Myszką Norką, a potem do ZOO.

W kinie musowo musi być popkorn.

W drodze do ZOO spotkaliśmy Kapelę, Maks miał wiele uciechy stukając ręką po talerzu…

Stuka, ale lewą ręką…

Wysłałam SMS-a, ale ani po minucie, ani po sześciu Kapela nie zagrała nam wybranego, siódmego utworu.

Doszliśmy spacerkiem z Kina Praha do ZOO.

Zobaczyliśmy co się dało zobaczyć, Maks pohuśtał się na sprzęcie, na który jest już za duży, zjedliśmy lody i zaczęliśmy wracać do domu.

Ciuchcia na kółkach podwiozła nas trochę. Nie opłacało nam się wychodzić z ZOO przy Wybrzeżu Helskim, ponieważ trwa zmiana torowiska u wylotu mostu Gdańskiego, ale wyjście na Ratuszową nie było dużo lepsze, bo autobus Z20  jeździ rzadko i musieliśmy dojść do przystanku Galeria Wileńska, i Maks miał bardzo długi spacer.

Nie bardzo chciał iść trzymany za rękę, szczególnie tę prawą, i jednak pokazywał, że boli. Ręka była minimalnie spuchnięta i to sprawiło, że po obiedzie pojechaliśmy do chirurga. Lekarka też obejrzała rękę i zleciła prześwietlenie, żeby mieć jasność co do ciągłości kości.

Niestety okazało się na zdjęciu rentgenowskim, że jest podokostnowe złamanie dalszego końca kości łokciowej prawej i podejrzenie złamania  podokostnowego końca dalszego kości promieniowej prawej. W związku z tym Maksowi założono gips.

Generalnie nieźle to znosi wziąwszy pod uwagę fakt, że nie toleruje plastrów i na krótko daje sobie założyć bandaż. Termin zdjęcia gipsu mamy wyznaczony na 30.09.

Tymczasem siedzimy w domu i Maks przyzwyczaja się do tego, ze może robić różne rzeczy tylko lewą ręką.

Je na drugie  śniadanie sałatkę z mango, kiwi i jabłka, bo od dwóch tygodni jest na diecie niskokalorycznej rozpisanej przez Panią Annę Wrzochal ze Świętokrzyskiej Kliniki Dietetyka

Nowy rok szkolny 2017/2018 rozpoczęty

W poniedziałek 4 września Maks spotkał się  w szkole ze swoimi kolegami i koleżankami. Pani Dyrektor powitała wszystkich – szczególnie nowych uczniów klas pierwszych – na sali gimnastycznej. Potem uczniowie z wychowawcami przeszli do swoich klas.

W oczekiwaniu na inaugurację roku szkolnego.

W oczekiwaniu na Stasia i Panią Edytę.

W oczekiwaniu na plan lekcji…

Ostatni dzień IX Zlotu Zakątka 21

W niedzielę 27 sierpnia kończył się nasz zakątkowy czas. Tego dnia Pan Krzysztof, animator czasu wolnego w OWR „Polanika,” przeprowadził pięć konkurencji sportowych dla dzieci. Każda  zaliczona konkurencja nagradzana była naklejką, którą można było wkleić do dyplomu. Po zebraniu  naklejek z pięciu konkurencji sportowych uczestnik zmagań sportowych otrzymywał zakątkowy medal!

Strzelanie z łuku

Kierowanie zdalnie sterowanym autem

Maks lubi takie elektryczne autka!

Unihokej.

Zaliczony!

Kręgle.

Ta konkurencja wymagała kilku powtórzeń, kula jakoś omijała kręgle…

Konkurencja – wyścigi z balonem, który trzeba było popychać przed sobą rurką z pianki.

Jest medal!

Sobota na zlocie

W sobotę odbyły się zajęcia z sensoplastyki, które poprowadził Pan Robert psychoterapeuta z ośrodka. Dzieci miały okazję „nakarmić” swoje zmysły kolorami, zapachami i dostarczyć sobie wielu wrażeń dotykowych.

Wydawało mi się, że Maks, który nie lubi się brudzić,  nie weźmie udziału w zabawie, a jednak pokusa kolorów była tak duża, że siedział i czekał, aż jego grupa rozpocznie zajęcia.

Pobrudził stopy, chodząc po sensoplastycznym pasztecie z pierwszą grupą dzieci  i musiałam mu je wytrzeć..

W oczekiwaniu na rozpoczęcie zajęć w drugiej grupie…

Zabawa się zaczęła, ale Maks jest bardzo czysty.

Karmi zmysły ostrożnie …po szufelce…

Nadal czysty…

Pod dyktando terapeuty robi miksturę.

Jakoś ręce nie są już idealnie czyste i trzeba je otrzepać…

No i czystość spodni pozostawia wiele do życzenia…

Żeby odblokować Maksa Pan Robert namówił go….

….żeby obsypał go mąką. Podobno własny  przykład czyni cuda, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby Maks dał radę zamienić się miejscem z terapeutą!

Wieczorem przyjechali do nas animatorzy Kama Animacje dla dzieci i zorganizowali dzieciom atrakcje na Zakątkowym Balu.

Gościem honorowym była Myszka Miki.

Dzieci uczyły się puszczać duże banki mydlane.

 

Bawiły się chustą klanza.

Animatorki robiły dzieciom różne zabawki z balonów.

Przechodziło się przez długi tunel…

Tańczyło…

Śpiewało!

Rozbijało zakątkową piniatę Biedronkę, z której wypadały kauczukowe piłeczki!

Zlot Zakątka 21

IX Zlot Zakątka 21 rozpoczął się właściwie w czwartek 24 sierpnia wspólną kolacją pod wiatą, a zakończył w niedzielę 27 sierpnia- obiadem.

Wspólne zwiedzanie Oceaniki było pierwszą  zaplanowaną atrakcją.

Później był czas dla dzieci, żeby poskakały na dmuchańcach w Krainie Zabawy. Maks miał w piątek cały czas normalne zajęcia turnusowe i dopiero po jeździe konnej miał czas wolny.

Po obiedzie rodzice byli na wykładzie na temat zdrowego żywienia. Po wykładzie można było skorzystać z konsultacji żywieniowych u dietetyk Pani Anny Wrzochal ze Świętokrzyskiej Kliniki Dietetyka.

Postanowiłam z tego skorzystać i zamówiłam indywidualny plan żywienia Maksa, który ma zadbać o jego zdrowie i zapobiec dalszemu tyciu.