Archiwa kategorii: przyroda

Imieniny Maksa

Maks świętuje 14 sierpnia, w tym samym dniu składamy także życzenia, z okazji rocznicy ślubu, Kasi i Maćkowi – najstarszemu bratu Maksa i jego żonie.

W tym roku poszliśmy z Maksem do kina na film „Gru, Dru i Minionki”. Maks był bardzo niepocieszony, kiedy wszyscy wchodzili na salę kinową z popcornem, a tylko my oboje nie mieliśmy tego zapychacza. Na szczęście temat popcornu zniknął wraz z pojawieniem się na ekranie reklam i zwiastunów nowych filmów. Film o Minionkach bardzo się spodobał Maksowi i głośno śmiał się w czasie seansu.

Po filmie zaciągnął mnie do Kinder Planety…

Było dość ciepło i Maks był już trochę zmęczony, więc bardziej interesowały go zabawy wymagające minimalnej ilości ruchu.

Wracając do domu postanowiliśmy wpaść do babci, więc przeszliśmy przez Lasek Bielański

Okazało się, że ktoś sobie zrobił leśny kącik relaksu…

Maks był lekko zdziwiony gdy zobaczył  sznurkową półkę na książki…

Aby dojść do leśnego kącika relaksu trzeba przejść przez specjalnie przygotowane bramy.

Doszliśmy do domu Babci, gdzie czekali na nas: Cora i Józio.

Za tydzien wracają do domu, więc Maks będzie spotykał się z nimi odwiedzając ich kanał na Youtube…

Rowy 2017

To był nasz dziewiąty pobyt w Rowach. Pogoda była zupełnie niezła choć nie najcieplejsza i dość wietrzna, ale tylko dwa razy padał deszcz. Maks cały rok  czeka na ten wyjazd nad morze, więc i my też nie szukamy innych miejsc. Ośrodek Albatros zafundował nam w 10 metrowym pokoiku wielki telewizor z kineskopem i oczywiście biurko pod niego, więc miejsca w pokoju zrobiło się jeszcze mniej… Łazienka w stylu wczesnego Gierka nadal nie doczekała się remontu, więc na sedesie trzeba siadać bokiem, bo inaczej kolana wciskają się w ścianę… Niby to już znany folklor tego trzeciego skrzydła Albatrosa, ale jakoś w tym roku bardzo nam to się dało we znaki. Cóż też się starzejemy…

Rowy się rozbudowują. Przed i za ośrodkiem Columbus budowane są nowe kilkupiętrowe domy wczasowe… Plaża po „remoncie”, który zaczął się dwa lata temu i polegał m.in. na wbiciu pali falochronu, a także usypaniu brzegu z piasku wydobytego z morza. Wiatr też nie próżnował, schody na plażę, które sięgały od podstawy przynajmniej do wysokości pierwszego piętra – zasypał górą piasku.

W tym roku tematem przewodnim turnusu było poznawanie różnych krajów, a co za tym idzie wyklejanie flagi kraju, który dzieci poznawały w danym dniu.

Zaczęliśmy od Polski…

Po wyklejeniu flagi zaczynały się zajęcia sportowe.

Bałtyk w tym roku powitał nas spokojną, zimna wodą, ale chętnych do kąpieli nie brakowało…

Maks w tym roku nie zanurzył się w morzu tylko brodził w wodzie przy brzegu.

Gokarty to ulubiona rozrywka Maksa w Rowach.

 

Zajęcia ruchowe wymagały od uczestników wykonywania różnych poleceń. Tym razem dzieci miały pozbierać szyszki. Jak widać nie wszystkim się chciało!

Na szczęście każdy znalazł to coś, czemu dał się porwać!

Na zajęciach po obiedzie dzieci pomalowały Tadż Mahal.

W czasie wolnym Maks zainteresował się klockami lego i razem z dziećmi starał się coś zbudować. Zrobiłam zdjęcie, ponieważ w domu mimo naszych wielu prób wspólnego budowania, klocki nadal leżą w pudelkach.

W Indiańskim Dniu zabawa z wodnymi balonami cieszyła sie dużym powodzeniem.

Ostatniego dnia bawiliśmy się w stare zabawy „chodzi lisek kolo drogi”, „gąski, gąski do domu”…

Na koniec turnusu każde dziecko miało szansę wystąpić w „Mam Talent” i zaprezentować wszystkim zebranym co przygotowało. Maks lubi paluszkową rodzinkę i w tej piosence się odnalazł.

Zielona szkoła

Maksa klasa pojechała w tym roku na zieloną szkołę do Rezerwatu Leśne Wrota w Klewkach koło Olsztyna. Wyjechali w poniedziałek 5 czerwca i wrócili w piątek 9 czerwca.

Mieli bardzo wiele atrakcji na świeżym powietrzu i wrócili bardzo zadowoleni…

Lepili z gliny.

Piekli ciasteczka.

Płynęli statkiem.

Strzelali z wiatrówki.

Malowali, śpiewali, mieli zajęcia sportowe, dyskotekę …

Weekend w górach

Pojechaliśmy do Ustronia na pierwszy marcowy weekend. Maks bardzo się ucieszył. Zwykle jak wyjeżdżamy, to on idzie na basen, więc już od samego początku pokazywał gestem, że będzie się kąpać. Tym razem nie było wyjścia na basen, za to był kulig.

Zatrzymaliśmy się w Mileżówce. Mieliśmy pokój z frontowej strony na piętrze.

Przyjechaliśmy późno. Wybraliśmy najkrótsza drogę, ale okazało się, że najkrótsza droga wcale nie jest najszybsza i jechaliśmy sześć godzin.

Maks spotkał swoich kolegów i koleżanki. W jadalni zjedliśmy kolację.

Na pierwszym poziomie jest sala z bilardem i piłkarzykami.

Maks lubi grać w piłkarzyki.

Maks i Bianka.

W sobotę przed południem Maks podjechał do Leśnego Parku Niespodzianek

Najbardziej spodobała mu się koparka na placu zabaw.

Pogadał sobie z kucykiem…

Z Leśnego Parku Niespodzianek pojechaliśmy do Wisły, gdyż tam mieliśmy zamówiony kulig. Śniegu w Ustroniu już nie było , ale w górach jeszcze leżał na północnych zboczach.

Czekamy na wozy konne.

Pojechaliśmy wzdłuż Białej Wisełki…

W szałasie piekliśmy kiełbaski. Mimo dużego paleniska wcale nie było za ciepło.

Herbata z cytryną i podpieczony chleb z kiełbasą bardzo nam smakowały.

Zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie.Członkowie Stowarzyszenia Zakątek 21 .

Podjedliśmy i przyszła pora powrotu do Mileżówki.

Humory nam dopisywały. Słońce świeciło, śnieg topniał, a Biała Wisełka towarzyszyła nam w drodze powrotnej…

 

Po powrocie Maks pobawił się na placu zabaw przed pensjonatem.

W niedzielę wracaliśmy do domu.

Dziękujemy Grażynce za zorganizowanie nam  atrakcyjnego pobytu ( i zrobienie zdjęcia z widokiem na Beskid Śląski

Maks z Tomkiem na rycerskim szlaku

W czwartek pojechaliśmy na Zakątkowy Zlot pod Kielce. Wyjechaliśmy przed południem, ponieważ postanowiliśmy zwiedzić będącą w pobliżu Jaskinię Raj i Zamek W Chęcinach.

Umówiliśmy się z mamą Tomka na parkingu, z którego wyruszyliśmy do Jaskini. Sprawdziłam wcześniej, że należy zarezerwować bilety przez internet, ale jeśli się tego nie zrobiło, to jak dopisze szczęście i są wolne miejsca, to można kupić bilet w kasie i wejść. Poszliśmy dowiedzieć się, czy są wolne miejsca. Powoli szliśmy i przed 14.00 dotarliśmy do kasy. Były wolne miejsca i to akurat pięć , na godzinę 14.15.  Kupiliśmy bilety, ale chłopcy byli ubrani stosownie do temperatury na zewnątrz, a nie do tej, która panuje w jaskini. Dlatego ja zostałam z nimi , a tata Maksa i mama Tomka poszli po bluzy i długie spodnie dla chlopaków do aut, które zostawiliśmy na parkingu.

c1

Idziemy, wcale nam się nie spieszy. Jaskinia nie zając nie ucieknie..

c2

Zdjęcie nad malowniczym lejem krasowym.

c3

Tomek z Maksem czekają przed drzwiami do ” jaskini” , aż rodzice przyniosą ciepłe odzienie. Rodzice mieli 20 minut  i ledwo się wyrobili…

W Jaskini Raj nie można robić zdjęć, dlatego nie pokażemy tego co widzieliśmy.  Zaczęliśmy od sali za drzwiami na zdjęciu powyżej. Tam przewodniczka opowiedziała nam o odkryciu jaskini i pokazała zgromadzone z odkryć eksponaty. Potem przeszliśmy do właściwej części trasy turystycznej, gdzie widzieliśmy różne formy krasu podziemnego, a także pająki żyjące w jaskini i nietoperza.

Maks odczuł temperaturę w jaskini i informował mnie, że jest zimno, chociaż miał długie spodnie i bluzę. Grupy wchodzące do jaskini są kilkunastoosobowe. Chodzi o to, żeby nie zakłócić klimatu w jaskini i żeby nie podniosła się temperatura , która w niej panuje od tysięcy lat, a co za tym idzie, żeby jaskinia nadal „żyła”, żeby  tworzyły się stalaktyty i stalagmity. Chyba mu się podobało…

Po zwiedzaniu jaskini poszliśmy na lody, a gdy zjedli, zwiedziliśmy Centrum Neandertalczyka. Tam już można było robić zdjęcia.

c4

c5

Maks zaczął zwiedzanie od końca …

c6

A przecież tata wyraźnie wskazał mu kierunek…

c7

Przyjrzeliśmy się mamutowi , odtworzonemu w naturalnych wymiarach,

c8

a niedźwiedziowi jaskiniowemu zmieściliśmy się wszyscy pod pachą.

Kiedy opuściliśmy jaskinię i jej okolice wstąpiliśmy na rycerski szlak…

c9

Wsiedliśmy do samochodów i pojechaliśmy do Chęcin.

c10

Zakupiliśmy rycerski zestaw mini: miecz  z wygrawerowanym imieniem rycerza i hełm rycerski.  Z uwagi na upał, powodzeniem cieszył się ten , bez przyłbicy.

Wybraliśmy szlak czerwony,  mniej strome podejście pod zamek.

c11

– Na zamek mości  panowie!

c12

Trafiliśmy na szlaku na trening rycerski: ścinanie mieczem baniek mydlanych.

c13

Rycerze w gotowości i oczekiwaniu na bańkę…

c14

Banka jest! – No to tniemy!

c15

Maks ofiarował swój miecz na usługi Elżbiety Łokietkówny.

c17

c16Pod zamkiem stały armaty. Maks już się zmęczył, więc miecz dźwiga tata…

c16a

Maks postanowił wejść na stołp

c18

  • Dużo jeszcze tych schodów?!
  • 24 do pierwszej platformy i jeszcze cztery razy po 18 ( o ile się nie pomyliłam licząc przy schodzeniu)

 

c19

Widok, dech zapiera,  ale Maks jest na mnie zły, że nie mam 2 zł, żeby mu uruchomić lunetę stojącą obok.

c20

Zeszliśmy ze stołpu. Na ławce stoi moja torebka i Maksa mini zestaw rycerski, który zostawiliśmy, żeby ułatwić sobie wędrówkę na wieżę.

c22

A oto Rycerz Maksymilian i Siwa dama.

c23Chwila relaksu przed zejściem do miasteczka u podnóża Zamku.

c24

Widok prawie z owej ławeczki.

Gniazdo srok na gruszy

Maks przez okno swojego pokoju obserwuje od połowy marca jak sroki budują gniazdo. Na początku próbowały założyć gniazdo na brzozie, ale gałęzie naszej brzozy są zbyt cienkie i przynoszone na gniazdo patyki pospadały z drzewa. Natomiast stara grusza okazała się idealna. Sroki zbudowały swoje gniazdo nawet z zadaszeniem…

g2 g3

Sroki przynosiły do budowy gniazda gałązki z brzozy, które dziobem połamały …

g4

Teraz na gruszy są już małe listki i za chwilę drzewo zakwitnie. Sroki zaś cierpliwie wysiadują jajka …

g1

Tymczasem Maks ma na karcie  pracy zaznaczyć wiosenne zwiastuny.

maks1

Jest  tulipan, bocian, jaskółka, żaba, ale nie ma budowania gniazda przez ptaki…

Zima, zima, zima…

Posypało śniegiem w piątek, a mały mróz sprawił, że śnieg jest nadal na dworze i można cieszyć się urokami zimy. Maks bardzo lubi rzucać śniegowymi kulkami, chociaż z ich lepieniem ma kłopoty. Lubimy tez zjeżdżać na sankach z górki, nawet kiedy samemu trzeba sobie przygotować stok…

zima1

W górę, w górę miły bracie, tam zjazd z górki czeka na cię…

zima2

Wysoka trawę trzeba było udeptać, za drugim czy trzecim podejściem udało nam się zjechać na sam dół.

zima3

Ulubione przez Maksa rzucanie śnieżkami.

Wieczór marzeń w ZOO

Fundacja Dziecięca Fantazja razem z Warszawskim ZOO zorganizowała dziś wieczór dla dzieci z różnymi chorobami. Przez Stowarzyszenie Bardziej Kochani zaprosili m.in. Maksa.

Gdy przyszliśmy do ZOO impreza już trwała i dzieciaki fajnie się bawiły w rytm afrykańskich bębnów. Maks tylko zobaczył wóz strażacki i już do niego wsiadał.

1zPotem okazało się, że są jeszcze cztery samochody z dawnych lat: dwie nyski , garbus i zastawa…i Maks wsiąkł…

2z3z4zGdy spotkał Amelkę i od początku rozpoczęli wsiadanie i „jazdę” tymi autami.

5z6z8zOczywiście trzeba zapiąć pasy, żeby jazda była bezpieczna.

10z…i jeszcze jeden i jeszcze raz….w ogóle im się to nie nudziło!

11zWreszcie usłyszałam, że robią dzieciom wspólne zdjęcie na facebook i ustawiłam Maksa do zdjęcia. A zaraz potem rozpoczęło się przedstawienie lalkowe.

12zMaks z zaciekawieniem śledził losy wnuczka Penelopy -Orzeszka i złego kłusownika . Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i kłusownik został przyjacielem lasu i żyjących w nim zwierząt.

13z14zPo przedstawieniu były jeszcze bębny afrykańskie i różne tance i pląsy, ale Maks z Amelką w nich nie brali udziału.

Na koniec wsiedli do kolejki, która dzisiaj za free, woziła dzieci i rodziców.

16zW drodze do wyjścia Maks posiedział na miedzianym lwie…

 

17z

…i zrobił sobie zdjęcie z triceratopsem. To był bardzo rozmarzony, samochodowy wieczór w ZOO!!!

18z

 

Białe Święta

Wieczorem w Boże Narodzenie dość nieoczekiwanie ulewny deszcz zamienił się w sypiący śnieg, który dzięki ujemnej temperaturze utrzymuje się na dworze.

Maks zachwycił się śniegiem już  o 6.00 rano w drugi Dzień Świat i skutecznie zmobilizował nas do spaceru – cztery godziny później. Było biało i bajkowo…

snieg1Śniegu nie było dużo, ale ponieważ wcześniej padał deszcz i zamarzł, więc dało się pojechać na sankach.

snieg2Maks oczywiście rzucał w tatę śniegiem.

snieg3Po powrocie do domu chętnie pograł w skaczące na drzewo żabki, które dostał pod choinkę.

zabki1Zabawa jest atrakcyjna nawet dla starszego rodzeństwa, gdyż wystrzelenie żaby tak , żeby została na drzewie wcale nie jest proste, tym bardziej , gdy drzewo się obraca!

zabki2