W Dolinie Bobrów

Maks był na dwudniowej wycieczce szkolnej, na której doświadczył jak pracowicie wygląda dzień życia na wsi, kiedy trzeba samodzielnie zrobić sobie produkty do jedzenia takie jak chleb, masło i ser biały. Ja sama poznałam tajniki robienia masła i sera  na wakacjach, które  spędzałam u  ciotecznej babki ponad czterdzieści lat temu. Przypuszczam, że w obecnych czasach takie „wiejskie życie” raczej należy już do rzadkości…

Po przyjeździe do Doliny Bobrów Maks bawił się na tamtejszym placu zabaw.

1

2

Zażył sporo ruchu…

 

3

maks

Najpierw nauczył się zagniatać ciasto na chleb.

5

Po skończonym zagniataniu chleba pasowanie na pomocnika piekarza!

6

Potem obierał  i tarł na tarce marchew aby dodać ją do kapusty, do kiszenia

7

8

Potem Maks szatkował kapustę i ubijał ją w beczce.

910

Po kiszeniu kapusty , czas na kiszenie ogórków,

11

a potem… na zabawę.

12

Atrakcją wieczoru było poszukiwanie skarbów za pomocą wykrywacza metali.

13

14

Po znalezieniu miejsca, gdzie jest metal- samodzielne  jego wykopanie!

Następnego dnia robienie sera białego i masła…

16

17

Wygląda to na fajna zabawę, przynajmniej na tym zdjęciu!

18

15

Kiedy już mamy ser i masło możemy zrobić sobie jakąś zabawkę z siana.

19

W nagrodę za pracowite dwa dni zajęć wyjście na lody do sklepu.

20

Po trzykilometrowym spacerze lody są na prawdę pyszne!

Wszystko co dobre kiedyś się kończy i trzeba wracać do domu.

db1

Maks i jego kaczuszka z siana!