Dzienne archiwum: 21 czerwca 2011

Maks nie jedzie do Jastarni, a my się przeprowadzamy

Maks w dwa tygodnie po poprzedniej infekcji zapadł na zdrowiu i aplikujemy mu Augmentin. Miał pojechać z OREW-em nad morze, ale w tym stanie to niemożliwe. A myśleliśmy… No właśnie – dzisiaj rozpoczęliśmy dwuetapową przeprowadzkę. W docelowej lokalizacji przy ulicy Leśnej Polanki jeszcze nie wszytko ukończone, a my już w drodze!

Przewieźliśmy „Z Albertem” mniej więcej połowę klamotów i rozstawiliśmy je po piętrach (mam nadzieję, że nie będzie wiele przenosin w pionie!).

Taki widok mamy w salono-kuchni.

Na parterze jest jeszcze kotłownia – chociaż do niej nic nie przywieźliśmy, to wygląda imponująco sama z siebie.

W naszym pokoju właściwie wszystko jest w porządku. Nawet okna umyte :) Nie, nie przez nas – developer zatrudnił osobę do tego zadania. Chwała mu za to!

U Maksa w pokoju puściutko – w dniu połowicznej przeprowadzki były montowane drzwi przesuwane na całą szerokość, za którymi będzie szafa-skarbnica i jeszcze coś…

Zasobnik ciepłej wody – w kotłowni nie zmieścił się taki model, jaki chcieliśmy dla naszej ósemki. Zauważcie, że rury idą jeszcze wyżej. Dlaczego – o tym napiszę dalej.

Obok na piętrze nasza (i Maksa) łazienka z największą wanną jaką znaleźliśmy (w rozsądnej cenie :)

Jest już ciepła woda, zatem zapraszamy do kąpieli!

Piętro wyżej stolarze-schodziarze trochę nawalili i brakuje barierki oraz zamówionej szafy. Mają być jutro i zamontować! Oby…

Obok brakującej barierki pokój Mery – właściwie jest OK. Tylko łóżko czeka na przykręcenie nóżek (stoją gdzieś w kącie).

Półki na książki z pokoju Gośki chyba wylądują gdzie indziej. Trzeba to dobrze przemyśleć…

W pokoju na drugim piętrze zauważyłem, że okna dachowe można otwierać na dwa sposoby. Trochę się poszamotałem z opornym mechanizmem i proszę jaki efekt!

W łazience na drugim piętrze kabina prysznicowa (odbyła długą drogę z Azji) czeka jeszcze na swoją kolejkę na „taśmie” białego montażu.

W pokoju Marcina umiejscowiliśmy pompę ciepła (powietrzną). Zasłonimy ją zabudową z drzwi przesuwnych i nieprzesuwnych. Ten pomysł (pompy ciepła) podsunął mi znajomy inżynier i… Spodobał mi się – szkoda gadać! Ciekawy jestem jak to będzie działać – pompa ma ssać ciepłe powietrze znad dachu i wypuszczać zimne (też na dach). Ja sobie wymyśliłem, że część zimnego powietrza (w upały) będziemy wpuszczać do dwóch pokoi na poddaszu. Aha – pompa ciepła grzeje wodę do mycia! Teoria mówi, że wkładamy 1 kW energii elektrycznej, a odzyskujemy 3,8 kW energii cieplnej. Drżyjcie rachunki…

No, troszkę jeszcze trzeba przy tej instalacji połatać dziur – a także porobić nowe dziury, gdyż dekarze przyjeżdżają w przyszłym tygodniu i pompa ciepła nie ma skąd zasycać ciepłego powietrza :(

To będzie nawiew zimnego powietrza (taka prosta klima) do pokoju Gośki. Otwór zamkniemy białym anemostatem i powinien dość estetycznie się prezentować.

Za tydzień drugi rzut przeprowadzki – też „Z Albertem”. Poganiam fachowców ile się da (aby się przy okazji nie zniechęcili) gdyż do końca czerwca musimy nieodwołalnie przekazać bielańskie lokum Pani Magdzie!